Ołena Pech dla Sestry.eu: miałam umrzeć w celi, ale obudziłam się żywa
– W niewoli obserwowałam własne odrodzenie. Żyjesz sobie w swoim kraju, w którym słońce się do ciebie uśmiecha. I nagle trafiasz w ręce mrocznych sił i zdajesz sobie sprawę, że każdy dzień może być dla ciebie ostatni – powiedziała w wywiadzie dla Sestry.eu Ołena Pech, była badaczka sztuki porwana i przetrzymywana w rosyjskiej niewoli przez sześć lat.
Ołena Pech, pracownica naukowa Muzeum Sztuki w Gorłówce, przez sześć lat była nielegalnie przetrzymywana w rosyjskiej niewoli wskutek porwania przez prorosyjskich separatystów w 2018 roku.
Do momentu proklamacji nielegalnej „Donieckiej Republiki Ludowej” pracowała w muzeum, jednak po 2014 roku, obawiając się represji, wraz z córką Izabellą wyjechała do Odessy. Gdy dwa lata później matka Ołeny doznała udaru, kobieta zaczęła regularnie przyjeżdżać na tereny okupowane, by się nią opiekować.
Podczas jednej z takich wizyt została uprowadzona, oskarżona o „szpiegostwo” i po dwuletnim areszcie skazana w pokazowym procesie na 13 lat kolonii karnej za „zdradę ojczyzny” – mimo że, jak podkreślała, jej jedyną ojczyzną była Ukraina.
Kiedy chwytają cię na środku ulicy – jesteś jeszcze naiwną osobą z szeroko otwartymi oczami. Żyjesz w swoim kraju, gdzie uśmiecha się do ciebie słońce. I nagle trafiasz w ręce mrocznych sił i uświadamiasz sobie, że każdy dzień może być dla ciebie ostatni
Ołena Pech opowiedziała o niewoli. "Nie bałam się już niczego"
W niewoli Pech była poddawana brutalnym torturom fizycznym i psychicznym, w tym rażeniu prądem, duszeniu, biciu oraz przebijaniu dłoni gwoździami. Doświadczyła też upokorzeń, obraźliwych wyzwisk i symulowanych egzekucji, które miały ją złamać. Jak przyznaje, doprowadziło ją to do zupełnego wyczerpania psychicznego i momentów całkowitej rozpaczy.
Przełomowym momentem okazało się dla niej doświadczenie skrajnego zagrożenia życia, gdy usłyszała, że w przypadku odmowy przekazania nowych informacji spotka ją coś „znacznie gorszego” niż dotychczasowe tortury.
Na granicy wytrzymałości psychicznej podjęła próbę samobójczą, po której nie udzielono jej odpowiedniej pomocy medycznej.
– Nie dopuścili karetki pogotowia na teren więzienia, bo oznaczałoby to udokumentowanie mojego stanu i odpowiedzialność karną. Po prostu przeciągnęli mnie do innej celi, zabandażowali ręce i oblali kilkoma wiadrami wody. Kiedy odzyskałam świadomość, byłam już… inna. Nie bałam się już niczego. W ogóle – wskazuje.
Mimo tej wewnętrznej przemiany tortury nie ustały. Ogromnym źródłem moralnego cierpienia była dla niej rozłąka z córką.
– Z córką bardzo lubimy bajkę „Kamyk i Pingwin”. Odczuwałam, że byłam tym pingwinem, a ona – moim kamykiem – dzieli się wspomnieniami Ołena.
Krótkie kontakty telefoniczne odbywały się wyłącznie pod nadzorem administracji i były często przerywane.
– Czułam, jak córka traci równowagę i kontrolę. Podczas rzadkich rozmów córka płakała: „Mamo, ja już nie mogę. Mamo, opadają mi ręce. Mamo, nikt mnie nie słucha. Pukam do wszystkich drzwi, o tobie zapomnieli”. A ja mówiłam jej: „Ja też cię bardzo kocham. Jeśli wytrzymałam to, co przeszłam – uwierz mi, nawet po trzynastu latach i tak do ciebie wrócę” – zaznacza.
Uwolnienie w wymianie jeńców
Po uwolnieniu w ramach wymiany jeńców 28 czerwca 2024 roku Ołena Pech rozpoczęła długi proces rehabilitacji i powrotu do normalnego życia. Zmagała się z zespołem stresu pourazowego, licznymi dolegliwościami zdrowotnymi oraz trudnościami w adaptacji do współczesnej rzeczywistości – od codziennych kontaktów z ludźmi do obsługi nowych urządzeń elektronicznych, czego uczyła ją córka.
Kluczowe okazało się wsparcie ludzi dobrej woli z zagranicy, w tym polsko-niemieckiej reżyserki Elviry Niewiery oraz niemieckiej rodziny von Weitz. – Niewola bardzo mnie zmieniła. Kiedyś byłam osobą otwartą i towarzyską. Dziś wybieram dobrowolną samotność. Jest mi z tym dobrze – opowiada Ołena Pech. – Szanuję psychologów, ale ja sama składam siebie okruch po okruchu, jak rozbitą wazę – dodaje.
Świadectwo Ołeny Pech publikowane przez Sestry.eu to swoisty dokument rosyjskiej agresji i zarazem bardzo osobista opowieść o cenie wojny i represji na okupowanych terytoriach Ukrainy dla konkretnych zwykłych ludzi. Pokazuje przykład odczłowieczania i przerażającą skalę przemocy stosowanej wobec więźniów, ale też to, jak ogromną siłą potrafi być miłość matki i dziecka – więź, która pozwoliła bohaterce historii przetrwać niewolę i krok po kroku wracać do życia.
Sestry.eu
Sestry.eu to międzynarodowy magazyn on-line działający od września 2023 roku. Pracuje na rzecz budowania dialogu społecznego oraz poprawy jakości życia kobiet. Opisuje historie niezwykłych kobiet, które od początku wojny w Ukrainie dają dowód odwagi, niezłomności, wrażliwości na ludzkie nieszczęście i gotowości do niesienia pomocy. Promuje ideę siostrzeństwa, współpracy i poszanowania wspólnych wartości, takich jak wolność i tolerancja. Teksty publikuje po ukraińsku, polsku i angielsku. (PAP)
Pełny tekst oraz wideo dostępne są pod linkiem: https://www.sestry.eu/pl/artykuly/olena-pech-mialam-umrzec-w-celi-nr-7-ale-obudzilam-sie-zywa-i-od-tamtej-pory-juz-niczego-sie-nie-balam.
iua/ mhr/ ał/