Szczerski na forum RB ONZ: Rosyjska agresja nie zatrzymuje się na granicy Ukrainy
Rosyjska agresja nie zatrzymuje się na granicach Ukrainy i odczuwamy ją także w Polsce poprzez ataki hybrydowe - powiedział we wtorek ambasador RP przy ONZ Krzysztof Szczerski na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa. Rosja oskarżyła Francję i Wielką Brytanię o przekazanie „brudnej bomby” Ukrainie.
W swoim wystąpieniu na posiedzeniu Rady w czwartą rocznicę rozpoczęcia pełnoskalowej agresji przedstawiciel Polski - podobnie jak wielu innych uczestników dyskusji - ocenił, że mimo toczących się rozmów Rosja nie dąży do pokoju, a jej agresja zagraża całej Europie.
- Moskwa nie chce pokoju. Moskwa chce kapitulacji Ukrainy, podczas gdy Ukraina pragnie pokoju. I na tym polega różnica. Pomimo wysiłków dyplomatycznych Kijowa, naszych partnerów w Waszyngtonie i szerszej społeczności międzynarodowej, Putin nadal dąży do całkowitego podporządkowania Ukrainy, jak zresztą usłyszeliśmy już od rosyjskiego ambasadora - powiedział Szczerski.
- Ta agresja nie kończy się na granicach Ukrainy. Odczuwamy ją w Polsce poprzez ataki hybrydowe, sabotaż i cyniczne próby destabilizacji naszego społeczeństwa, podobnie jak wielu naszych partnerów w całej Europie. Niech nikt się nie łudzi: działania te nie podważą naszej determinacji, by pomóc atakowanemu narodowi, ale niosą ze sobą ryzyko eskalacji, które powinno niepokoić nas wszystkich - dodał.
Ambasador wezwał do utrzymania wsparcia dla Ukrainy, kolejnych sankcji przeciwko Rosji i wysiłków dyplomatycznych zmierzających do pokoju akceptowalnego dla ofiary agresji.
Rosja oskarża Francję i Wielką Brytanię
Przebieg wtorkowej dyskusji w Radzie miał miejscami napięty przebieg, głównie z uwagi na postawę rosyjskiego ambasadora Wasilija Niebienzii, który oskarżył Francję i Wielką Brytanię o przekazanie Ukrainie sprzętu i materiałów do „brudnej bomby”. Oskarżał też Europę o sabotaż rozmów pokojowych. Prowadzący obrady brytyjski wiceszef MSZ ds. europejskich Stephen Doughty potępił zarzuty Rosjanina jako bezpodstawne, podobnie jak przedstawiciel Francji.
Niebienzia twierdził też, że Ukraińcy, a także Białorusini stanowią jeden naród wraz z Rosją i łączy ich wspólna wiara, którą Ukraińcy „sprzedali tanio za 30 srebrników”. Na te słowa zareagowała z kolei wiceszefowa ukraińskiego MSZ Mariana Beca.
- Panie Niebienzia (...) nie jest pan Ukraińcem i proszę nie udawać, że nim jest. Po drugie, nigdy nie będę częścią tego samego narodu z Rosją. Ukraina jest demokratycznym, wolnym krajem europejskim, podczas gdy Rosja jest państwem agresywnym, które dopuszcza się agresji, terroryzmu, wojny, zbrodni przeciwko ludzkości, a także ludobójstwa - powiedziała ukraińska dyplomatka.
Pokój „bliżej niż kiedykolwiek”?
Zastępczyni ambasadora USA przy ONZ Tammy Bruce powiedziała z kolei, że pokój jest dziś „bliżej niż kiedykolwiek” dzięki dyplomatycznym wysiłkom administracji prezydenta Donalda Trumpa. Podkreśliła jednak rolę Chin, Iranu i Korei Północnej, które określiła mianem czynników przedłużających wojnę.
- Chiny pozostają decydującym czynnikiem napędzającym rosyjską machinę wojennego przemysłu. Wielokrotnie apelowaliśmy do Chin w tej izbie o zaprzestanie dostarczania Rosji towarów podwójnego zastosowania i komponentów materiałowych, które trafiają do dronów i innej broni używanej na Ukrainie - powiedziała Bruce.
- Chiny pozostają również jednym z głównych importerów rosyjskiej ropy naftowej. Jeśli Chiny naprawdę chcą pokoju, powinny natychmiast zaprzestać eksportu towarów podwójnego zastosowania i zaprzestać kupowania rosyjskiej ropy - zaznaczyła przedstawicielka USA.
Wcześniej w Zgromadzeniu Ogólnym Stany Zjednoczone nie poparły przyjętej rezolucji, w której wezwano do natychmiastowego, całkowitego i bezwarunkowego rozejmu między Rosją i Ukrainą. Bruce podkreśliła wówczas, że rezolucja zawiera „język, który prawdopodobnie odwraca uwagę” od wysiłków dyplomatycznych na rzecz zakończenia wojny, zamiast je wspierać.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ piu/ know/