Państwa Zatoki Perskiej rozważają nowe sojusze - z Iranem, Chinami i Rosją
Wojna skłoniła państwa Zatoki Perskiej do ponownej oceny zarówno swojej zależności od USA w zakresie własnego bezpieczeństwa, jak i perspektywy ewentualnego zaangażowania Teheranu, Pekinu i Moskwy w nowe regionalne umowy bezpieczeństwa - zauważają agencja Reutera i portal Hill.
- Przez dziesięciolecia relacje między Waszyngtonem a państwami Zatoki Perskiej opierały się na kompromisie: arabskiej ropie naftowej i kapitale, w tym setkach miliardów dolarów wydanych na amerykańską broń, zaawansowane technologie oraz towary i usługi w zamian za ochronę ze strony USA - powiedział Fawaz Gerges z London School of Economics, cytowany przez Reutersa.
Ale obecna wojna zachwiała tymi zdawałoby się trwałymi zależnościami, co skłoniło państwa Zatoki Perskiej do dywersyfikacji partnerstwa. A im intensywniejsze bombardowania przeprowadza Iran na te kraje, tym odważniejsza płynie z nich krytyka dotychczasowych sojuszy.
- Jeśli ataki miały na celu powstrzymanie Iranu, czy uwzględniały konsekwencje regionalne, czy też po prostu zignorowano koszt wciągnięcia krajów Zatoki Perskiej w konflikt, w którym nie brały udziału? – zastanawiał się cytowany przez agencję Reutera Al Habtoor, założyciel Al Habtoor Group, jednej z największych firm w Zjednoczonych Emiratach Arabskich (ZEA).
Kraje te naciskają na szybkie zakończenie wojny między USA i Izraelem a Iranem. Nie oglądając się na Stany zjednoczone, przywódca Omanu, sułtan Haitham bin Tariq, rozmawiał w środę telefonicznie z prezydentem Iranu Masudem Pezeszkianem i wezwał go do natychmiastowego zakończenia konfliktu.
Nawet jeśli kraje Zatoki Perskiej nie będą mogły natychmiast lub całkowicie zerwać z USA, mogą zacząć dalej rozwijać stosunki z Chinami, Rosją i do pewnego stopnia Europą - powiedział w rozmowie z amerykańskim portalem Hill Firas Maksad, dyrektor Eurasia Group.
Te kraje, choć nie mają dużego wyboru w sprawie parasola bezpieczeństwa, mogą pogłębić już istniejące więzi gospodarcze z Chinami i współpracę z Rosją poprzez ugrupowanie naftowe OPEC+ i BRICS, do którego już należą i Arabia Saudyjska, i ZEA.
- Jeszcze nie zerwały z USA, ale zaczynają się zabezpieczać i dywersyfikować w związku z brakiem zaufania i niezdolności administracji USA do wywiązania się ze swoich zobowiązań - powiedział Maksad.
Konsekwencje potencjalnej zmiany sojuszy mogą być dotkliwe nie tylko dla USA, ale całego świata. Zwłaszcza, gdy kraje Zatoki Perskiej zwrócą się jednocześnie ku sojusznikom Iranu - Rosji i Chinom. Taki scenariusz może oznaczać kres dominacji dolara w handlu ropą naftową i przestawienie się na juana. A następnym krokiem może być zamknięcie amerykańskich baz wojskowych w Katarze, Bahrajnie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich oraz zaproszenia do nich wojsk chińskich i rosyjskich.
Tadeusz Brzozowski (PAP)
tebe/ mal/ ep/