Piotr Cugowski: zawsze wiem, o czym chcę śpiewać [WYWIAD]
W przyszłym roku Piotr Cugowski będzie obchodził 30-lecie pracy zawodowej. Wydał szereg płyt z zespołem Bracia, ale dopiero od niedawna nagrywa jako solista. Właśnie ukazał się jego najnowszy singiel – ballada „Niedorośli”. Można usłyszeć ją na żywo podczas trwającej trasy „Próba generalna”. „Cały środek koncertu poświęcam na materiał z nowej płyty, która ukaże się jesienią” – mówi PAP Life rockman.
PAP Life: Tak się złożyło, że rozmawiamy 13-tego w piątek. Jesteś przesądny albo masz jakieś rytuały, np. związane ze swoimi koncertami?
Piotr Cugowski: Nie, chyba nie jestem przesądny. Uważam, że piątek 13-tego jest takim samym dniem, jak każdy inny. Może kiedy myślimy, że przynosi pecha, to - odpukać w niemalowane - ściągamy jakieś złe rzeczy. O, widzisz, jednak odpukuję w niemalowane (śmiech). A co do koncertów, w dniu, kiedy występuję, każda godzina jest zaplanowana i każdy z nas trzyma się tego grafiku. Chyba, że pojawią się niespodziewane okoliczności, ale to się rzadko zdarza. Nie mam jakiś rytuałów. Jedynie, gdy mam jakiś cięższy koncert, to w myślach się przeżegnam i tyle.
PAP Life: Jesteś wierzący?
P.C.: Tak. Może nie jestem nazbyt praktykujący, ale absolutnie wierzący.
PAP Life: Kilka dni temu ukazał się twój najnowszy singiel zatytułowany „Niedorośli”. Czy czujesz się dorosłym facetem? Bo z muzykami podobno jest tak, że tak naprawdę nigdy nie dorastają, tylko się starzeją.
P.C.: Zestarzeć można się też w młodym wieku. Młodość to nie jest metryka. Metrykalnie możemy być młodzi, ale mentalnie starzy. Natomiast, czy ja się czuję dorosły? Myślę, że przede wszystkim mężczyzna wchodzi w wiek dorosły w momencie, kiedy rodzi się jego dziecko. Mój syn ma dziś 15 lat, więc można powiedzieć, że już jakiś czas jestem dorosły. Wracając do „Niedorosłych”, ten tekst jest o pewnej przewrotności ludzkiej natury. Kiedy jesteśmy młodzi, to bardzo chcemy już być dorośli. A jak jesteśmy dorośli, to tęsknimy za dzieciństwem, za beztroską. Też czasem za tym tęsknię. Ale wydaje mi się, że chociaż w wielu sprawach czuję się dojrzały, to jest jeszcze szereg rzeczy, które potrafią mnie zaskoczyć. Życie wciąż potrafi mnie zaskoczyć.
PAP Life: Jak powstaje piosenka? Wyznaczasz sobie godziny, kiedy siadasz do biurka czy czekasz na natchnienie?
P.C.: Kiedyś faktycznie czułem frustrację, że długo nic mi nie przychodzi i wtedy próbowałem siadać, tak jak mówisz, do biurka. Ale w ten sposób pomysły nie przychodzą. One pojawiają się kompletnie znienacka. To może być kawałek melodii, czy jakieś zdanie, które przyjdzie nie wiadomo skąd i nie wiadomo kiedy. Wtedy staram się wykorzystać ten czas i przynajmniej zanotować na dyktafonie te pomysły. Później, jak przetrwają próbę czasu, to kiełkują aż do nagrania piosenek.
PAP Life: Tekst „Niedorosłych” brzmi bardzo osobiście, ale nie jesteś jego autorem. Czy dla ciebie ma znaczenie, czy śpiewasz własny tekst czy cudzy?
P.C.: Zawsze wiem, o czym chcę śpiewać. Zdarzy mi się popełnić jakiś tekst, ale raczej okazjonalnie. Z Kasią (Katarzyna Figaj, autorka tekstu „Niedorosłych” - red.) pracuję od niedawna. Dlatego najpierw odbyliśmy długą rozmowę, żeby się lepiej poznać. Poprosiłem ją o napisanie tekstu o przewrotności ludzkiej natury i tak powstał najpierw szkic, a później oboje przez kilka dni szlifowaliśmy sobie ten tekst aż do finału.
PAP Life: Gdy nagrasz piosenkę, skąd wiesz, czy jest dobra? Sam o tym decydujesz, czy prosisz kogoś o ocenę?
P.C.: Nagrywam to, w czym czuję się dobrze, a ocena należy już do publiczności. Przez lata tych piosenek było na tyle dużo, że koncerty, które obecnie gramy podczas trasy „Próba generalna”, są mocno przekrojowe. Czyli są tam utwory, które na przestrzeni lat obroniły się wśród publiczności. Ale też staram się każdego roku wprowadzać jakieś innowacje, żeby ci, którzy przychodzą na moje koncerty nie czuli, że są na czymś na czym kiedyś już byli. I tak w tym roku cały środek koncertu poświęcam na materiał z nowej płyty, która ukaże się jesienią. Mam zaufanie do swoich fanów i myślę, że także oni mają je do mnie. Nie widzę, żeby w połowie koncertów wychodzili ludzie z sali, co oczywiście bardzo mnie cieszy.
PAP Life: Podobno koncerty to najlepsza rzecz w życiu muzyka.
P.C.: Myślę, że tak. Pandemia pokazała dobitnie, że ta nieobecność koncertów, niemożność spotkania się z publicznością i podzielenia się swoją muzyką - po prostu niemożność bycia potrzebnym, jest bardzo dojmująca. Nie tylko dla mnie. Myślę, że dla wielu muzyków. Dlatego z taką radością dzisiaj gramy te koncerty, bo wiemy, że nic nie jest dane na zawsze.
PAP Life: Jesteś obecny na rynku muzycznym od dwudziestu kilku lat. W tym czasie ten rynek bardzo się zmienił, zmieniły się reguły. Kiedyś wszyscy czekali na płytę, dziś już mało kto ma na czym ją odtworzyć.
PAP Life: Ja mam. W przyszłym roku będę obchodził 30-lecie pracy zawodowej, a od 25 lat jestem obecny medialnie, w radiu czy w telewizji. Według mnie, po pandemii dotychczasowy porządek został wywrócony do góry nogami. Zanim się w nim odnalazłem, musiało minąć trochę czasu. Natomiast zależało mi, żeby jednak płyta nie była wydawana tylko w streamingu, ale żeby była też fizycznie wydrukowana. Publiczność po koncertach chce mieć pamiątkę z takiego wydarzenia. To jest naturalne i dlaczego miałbym tego im nie dać? Wydanie tego albumu trochę potrwało, ale już wszystko jest na dobrej drodze. Za kilka miesięcy będzie płyta, która zwieńczy cały ten okres wydawania singli.
PAP Life: Masz ogromne doświadczenie, ale to będzie twój drugi solowy album. A podobno drugi jest trudniejszy niż pierwszy. Stresujesz się tym, jak zostanie przyjęty?
P.C.: Nie myślę o tym. Zdecydowanie bardziej czuję radość i ekscytację. Zdaję sobie sprawę, że będę jakoś oceniany. Oczywiście w jakiś sposób stresuję się, żeby wszystko poszło okej. Ale nie stresuję się, czy ta płyta zdobędzie złoto, srebro, czy platynę, czy nie zdobędzie nic. Po prostu to będzie test na to, czy swoją pracę wykonałem dobrze, czy może należy pewne sprawy przeanalizować.
PAP Life: Bywały chwile, kiedy myślałeś o zakończeniu kariery?
P.C.: Wiadomo, że są różne momenty zwątpienia. Bo to nie jest tak, że kariera to jest jakiś wykres bez przerwy do góry. To raczej sinusoida - raz góra, raz dół. Ale nigdy nie miałem pomysłu, żeby przestać zajmować się muzyką. Bo oprócz tego, że nazywa się to pracą, to jest też zwyczajnie moja pasja. Bardzo bym sobie życzył, żeby ona nie odeszła, bo nie wiem, co bym miał wtedy robić w życiu. Myślę, że jeszcze z kilkanaście, może ze 20 lat, dam radę intensywnie pracować, później przyjdzie czas na podsumowania i zwolnienie tempa. Ale jeszcze nie w tym momencie. Mam nadzieję, że jeszcze będę państwu głowę zawracał.
PAP Life: Odkąd pamiętasz, ciągnęło cię do muzyki?
P.C.: Muzyka jest ze mną od urodzenia, zawsze była w moim domu, więc naturalnie od najmłodszych lat ciągnęło i mnie, i brata w tym kierunku. Obaj chodziliśmy do szkoły muzycznej.
PAP Life: Przez wiele lat graliście razem w zespole Bracia, wydaliście kilka płyt, zdobyliście sporo nagród. Kilka lat temu wasze drogi się rozeszły. Dziś macie ze sobą kontakt?
P.C.: Myśmy po prostu postanowili, że po blisko 20 latach wspólnego grania i bardzo intensywnego spędzania ze sobą czasu, przyszedł moment, kiedy każdy chce się realizować solowo. I tak się dzieje. (PAP Life)
Rozmawiała Iza Komendołowicz
ikl/ag/ep/
Piotr Cugowski – muzyk, wokalista. Profesjonalną karierę muzyczną rozpoczął w 1997, kiedy razem ze swoim bratem Wojciechem założył zespół Bracia, z którym wydał sześć albumów studyjnych. Po zakończeniu działalności zespołu w 2018, kontynuuje karierę solową. W 2019 wydał album „40”. Jesienią tego roku ukaże się jego druga solowa płyta. Był trenerem w programach "Voice of Poland" i "Voice Senior". Jest synem Krzysztofa Cugowskiego, współzałożyciela zespołu Budka Suflera. Mieszka w Lublinie. Ma 46 lat.