Po rozmowach USA-Chiny. Bessent o planowanej wizycie Trumpa. Padła deklaracja
Minister finansów USA Scott Bessent powiedział w poniedziałek po rozmowach z chińskim wicepremierem He Lifengiem w Paryżu, że jeśli dojdzie do przełożenia wizyty prezydenta Donalda Trumpa w Chinach, to powodem nie będzie odmowa Pekinu, by wziąć udział w operacji w cieśninie Ormuz. Rozmowy określił jako konstruktywne.
- Jeśli wizyta prezydenta zostanie przełożona, nie będzie to miało nic wspólnego z chińskim zobowiązaniem w sprawie cieśniny Ormuz. Oczywiście leżałoby to w ich interesie, ale przełożenie nie wynikałoby z niespełnienia jakiejkolwiek prośby prezydenta - powiedział Bessent podczas krótkiej konferencji prasowej po zakończeniu rozmów z He w stolicy Francji. Bessent zaznaczył, że wizyta Trumpa, planowana obecnie na 30 marca, może odbyć się później, lecz jeśli tak się stanie, to powodem będzie chęć pozostania w kraju do czasu zakończenia wojny z Iranem.
Trump wysunął w niedzielę żądanie wobec innych państw, by pomogły Stanom Zjednoczonym w przywróceniu żeglugi tankowców przez cieśninę Ormuz. Zaznaczył, że głównym transportu ropy przez cieśninę są Chiny. Odmówił jednak określenia, czy Pekin będzie uczestniczyć w operacji.
Bessent określił dwudniowe rozmowy ze swoim chińskim odpowiednikiem jako konstruktywne. Jak dodał, uczestnicy negocjacji koncentrowali się m.in. na opracowaniu zestawu decyzji, które miałyby zostać ogłoszone podczas spotkania Trumpa z Xi Jinpingiem w Pekinie.
Rozmowy USA-Chiny
Towarzyszący mu przedstawiciel USA ds. handlu Jamieson Greer podkreślił, że tłumaczył Chińczykom swoje zamiary, dotyczące przywrócenia ceł unieważnionych przez Sąd Najwyższy, i wyraził nadzieję, że nie spotka się to z żadnymi krokami odwetowymi Pekinu. Rozmowy miały też dotyczyć zakupu amerykańskich produktów rolnych przez Chiny oraz eksportu chińskich metali ziem rzadkich.
Jeszcze przed zakończeniem rozmów Bessent powiedział telewizji CNBC, że - mimo irańskich ataków na tankowce w Zatoce Perskiej - część statków przepływa przez Ormuz i że są to m.in. statki irańskie, chińskie i indyjskie. Szacował, że ze względu na kryzys deficyt podaży na rynku ropy naftowej jest to około 10-14 mln baryłek dziennie.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ rtt/ ppa/