Politolodzy o Polsce 2050: będą hamletyzować, ale poprą Hennig-Kloskę
Posłowie Polski 2050 muszą publicznie hamletyzować w sprawie głosowania nad wotum nieufności wobec Pauliny Hennig-Kloski, bo może im się to przydać, gdy będą powstawać listy przed wyborami w 2027 roku; ostatecznie jednak zagłosują przeciw wotum - uważają politolodzy, z którymi rozmawiała PAP.
W czwartek w Sejmie ma odbyć się głosowanie ws. wniosku opozycji o wyrażenie wotum nieufności wobec minister klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski (Centrum). We wtorek sejmowa komisja ochrony środowiska, zasobów naturalnych i leśnictwa negatywnie zaopiniowała wniosek.
Niektórzy posłowie Polski 2050 - ugrupowania, które Hennig-Kloska niedawno opuściła wraz z częścią działaczy tworząc klub Centrum - w publicznych wypowiedziach nie wykluczali, że zagłosują za jej odwołaniem. Taką możliwość potwierdzała też szefowa ugrupowania i ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, która sama nie jest posłanką.
W połowie kwietnia Pełczyńska-Nałęcz rozmawiała na temat wniosku o wotum nieufności wobec Hennig-Kloski z premierem Donaldem Tuskiem. Po spotkaniu Tusk podkreślił, że głosowanie to będzie „testem koalicyjnej lojalności”. - Jak się okaże, że nie jesteście z nami, to się pożegnamy — zwrócił się do Polski 2050.
Pełczyńska-Nałęcz oceniła natomiast, że język ultimatum to łamanie umowy koalicyjnej. Podobnie komentowali to inni posłowie jej klubu.
Budowanie współpracy koalicyjnej nie może polegać na szantażowaniu, tylko na obopólnym szacunku. Jeśli my dajemy szacunek, to również szacunku żądamy
Z kolei politycy Centrum uważali, że nawet dopuszczanie możliwości głosowania za wotum wobec szefowej MKiŚ jest z punktu widzenia standardów współpracy koalicyjnej niedopuszczalne.
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz będąc ministrem rządu Donalda Tuska uderza ten rząd kolejny raz, bo atak na ministrów jest uderzeniem w rząd
- Moim zdaniem jeśli ktoś nie broni ministra koalicyjnego, to stawia się poza koalicją - dodał.
We wtorek późnym wieczorem doszło w końcu do spotkania Hennig-Kloski z klubem Polski 2050, w sprawie którego wcześniej obie strony nie mogły się porozumieć. Po tym spotkaniu posłowie Polski 2050 złagodzili swoje negatywne stanowisko wobec szefowej MKiŚ. - Myślę, że usłyszeliśmy najważniejsze odpowiedzi na te tematy, które nas nurtują. Ja jestem bardzo optymistycznie nastawiony po tym spotkaniu - powiedział Adam Gomoła.
Z nieoficjalnych rozmów z posłami Polski 2050 wynika, że po tym spotkaniu znaczna ich część z nich skłania się ku głosowaniu przeciw wotum, choć ostateczną decyzję klub ma podjąć w czwartek rano.
Na pewno za wotum nieufności będzie głosować Bartosz Romowicz, który bardzo ostro krytykuje wydawane przez MKiŚ zakazy wycinki drzew, uderzające w wyborców w jego okręgu, obejmującym obszar Bieszczad. - Mogę powiedzieć za siebie, że ja na pewno zagłosuje za wotum nieufności - mówił Romowicz jeszcze we wtorek dziennikarzom. - Zdania nie zmienię, bo pani minister musiałaby zmienić kwestie podejścia do rezerwatów, do gospodarki leśnej, żeby mieszkańcom w Bieszczadach żyło się normalnie, a nie tak jak chce minister klimatu - dodał.
Politolodzy, pytani przez PAP o ocenę tego kryzysu i możliwe perspektywy jego rozwiązania przyznawali, że raczej nie doprowadzi on do rozpadu koalicji, a Polska 2050 finalnie poprze Hennig-Kloskę. Niezależnie od tego, że nawet głosowanie za wotum zapewne nie doprowadziłby do jej odwołania, bo do tego wymagana jest większość 231 głosów.
- Gdyby jedna pani, którą popiera 15 posłów, spowodowała, że rozpadnie się koalicja, to by oznaczało, że nikt już nad niczym nie panuje - powiedziała PAP dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz z Uniwersytetu Warszawskiego. Jej zdaniem, choć „do ostatniej chwili będą trwały wojny podjazdowe i przekomarzania”, Polska 2050 nie zagłosuje przeciw Hennig-Klosce, bo niosłoby to z sobą ryzyko rozpadu koalicji i przedterminowych wyborów. Zaś obecni parlamentarzyści zapewne uważają, że warto być posłanką lub posłem, bo nie wiadomo, czy to nie ich ostatnia kadencja.
Prof. Barbara Brodzińska-Mirowska z Uniwersytetu Mikołaja-Kopernika w Toruniu oceniła, że nie tylko odwołanie Hennig-Kloski, ale nawet rozbieżne głosowanie w ramach koalicji byłoby dla niej dużym kosztem wizerunkowym.
To byłoby odbierane przez elektorat jako pokaz braku efektywności w działaniach wewnętrznych. Zarazem sygnał, że koalicjanci nie mogą się dogadać nawet w wewnętrznych sprawach, co dopiero mówić o realizacji jakichś postulatów
Na tym straciłyby, jej zdaniem, wszystkie partie koalicyjne, a perspektywa ewentualnych wyborów byłaby najbardziej niebezpieczna dla samej Polski 2050, której poparcie jest na pograniczu błędu statystycznego. W koalicji istnieje więc zapewne świadomość, dodała politolożka, że powinna więc zrobić wszystko, aby się porozumieć.
Dr hab. Bartłomiej Biskup z UW przyznał z kolei, że postawa Polski 2050 wynika zapewne ze świeżych animozji, bo Hennig-Kloska i Centrum są rozłamowcami. Znaczenie ma też zapewne to, że klub Centrum jest wyraźnie bardziej doceniany i hołubiony przez premiera Tuska.
W opinii politologa postawa Polski 2050 może być zarazem próbą uzyskania najlepszej pozycji negocjacyjnej pod kątem tworzenia list przed wyborami w 2027 roku. - Oni są w trudnej sytuacji z uwagi na niskie notowania i muszą grać elastycznie, bo nie wiadomo, jak ukształtuje się sprawa list wyborczych i gdzie to środowisko wyląduje - powiedział Biskup.
Jeżeli więc powstanie jakaś nowa lista centrowa, np. wokół stowarzyszenia Mateusza Morawieckiego lub PSL, przyznał politolog, Polska 2050 zgłaszając tam akces będzie mogła powiedzieć: „byliśmy w tej koalicji z KO, ale się nie cieszyliśmy”. - Taka postawa jak dziś im się wtedy przyda - ocenił Biskup.
Z drugiej strony, dodał, jeśli przyjdzie im wystartować z list KO, będą mogli powiedzieć: „przecież byliśmy z wami i wspólnie głosowaliśmy”. Stąd finalnie raczej nie zagłosują przeciw Hennig-Klosce.
Wniosek o wyrażenie wotum nieufności wobec Hennig-Kloski wpłynął do Sejmu 27 marca br. Podpisało się pod nim ponad 80 posłów, przede wszystkim z PiS i Konfederacji. Jego autorzy ocenili, że dotychczasowe działania kierownictwa resortu wskazują na „poważne braki kompetencyjne, liczne błędy w procesie legislacyjnym oraz decyzje podejmowane w sposób chaotyczny i pozbawiony odpowiedzialnej analizy skutków społecznych i gospodarczych”. (PAP)
pś/ bst/ jpn/ kgr/