Polska ewakuuje obywateli z Bliskiego Wschodu. Od 1 marca region opuściło ponad 3900 osób
3922 osoby bezpiecznie wróciły do Polski z Bliskiego Wschodu - przekazał w piątek wieczorem rzecznik MSZ Maciej Wewiór. Wcześniej premier Donald Tusk na posiedzeniu zespołu ws. sytuacji w regionie podkreślił, że placówki dyplomatyczne muszą pozostawać w najwyższej gotowości.
Szef rządu na posiedzeniu zespołu koordynacyjnego w piątek przed południem podkreślił, że sytuacja ma charakter nadzwyczajny i wymaga pełnej mobilizacji placówek dyplomatycznych oraz urzędników odpowiedzialnych za pomoc obywatelom przebywającym za granicą. Zaznaczył, że wszystkie placówki muszą być w najwyższej gotowości i reagować elastycznie na każdą potrzebę - zarówno w przypadku osób przebywających w regionie objętym konfliktem zbrojnym, jak i Polaków w innych częściach świata, którzy znajdują się w trudnej sytuacji.
- Wszyscy muszą absolutnie być w najwyższej gotowości i skoncentrowani tak, aby ta akcja przebiegła jak najsprawniej - oświadczył szef rządu, zwracając także uwagę na konieczność aktywnego informowania obywateli o możliwościach ewakuacji.
Premier podkreślił, że szczególnie duże napięcie panuje w Dubaju, gdzie rośnie poczucie zagrożenia. Według niego kluczowe jest docieranie z wyprzedzającą informacją o lotach powrotnych, ponieważ brak informacji potęguje niepokój wśród osób oczekujących na powrót do kraju. Tusk tłumaczył, że zdecydowanie lepsza jest informacja: „poczekajcie, dzisiaj nie ma lotu, będzie być może jutro, jutro damy informację”, niż brak jakiejkolwiek informacji.
Tusk poinformował również, że Unia Europejska jest gotowa współfinansować polską akcję ewakuacyjną w ramach unijnego mechanizmu ochrony ludności, jeśli na pokładach polskich samolotów znajdą się także obywatele innych państw UE. Zaznaczył, że priorytetem pozostają obywatele polscy, jednak mechanizm ten pozwala zwiększyć koordynację działań i w pełni wykorzystać dostępne miejsca w samolotach. - Nasi obywatele też będą mogli korzystać z tego mechanizmu w samolotach innych państw - zapewnił.
Szef MSZ, wicepremier Radosław Sikorski zaś poinformował, że w piątek zaplanowano osiem lotów powrotnych dla obywateli Polski - sześć ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA) i dwa z Omanu, którymi do kraju wróci łącznie ok. 1500 osób. Podkreślił też, że praktycznie zakończono już ewakuację Polaków z Izraela, Jordanii i Libanu; Jordanię opuściło ok. 800 osób, a Izrael - 360. Do czwartku infolinia MSZ odebrała 3700 połączeń i obsłużono 350 maili dotyczących kryzysu.
Konflikt rozszerza się na kolejne państwa regionu
Sikorski zwrócił uwagę, że konflikt rozszerza się na kolejne państwa regionu. - Mamy poważną sytuację naszych obywateli w Katarze, bo zwiększyła się liczba i intensywność nalotów. Tam są ataki balistyczne i drony - powiedział. Dodał, że po apelach rządu odwoływane są wycieczki turystyczne na Bliski Wschód, a ruch turystyczny ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich jest stopniowo rozładowywany dzięki przywracanym połączeniom komercyjnym.
Wieczorem w piątek rzecznik MSZ Maciej Wewiór zamieścił wpis na X, w którym podał najświeższe dane dot. ewakuacji Polaków z Bliskiego Wschodu. „21 lotów powrotnych. 3922 historie zakończone bezpiecznym lądowaniem w Polsce. Przed nami jeszcze wiele wyzwań, ale robimy wszystko, abyście bezpieczni mogli usłyszeć” - napisał.
Szef MSZ ocenił, że przy utrzymaniu się obecnej sytuacji ok. 40 tys. osób dziennie - w tym Polacy - będzie opuszczać ZEA. Zapowiedział też na piątek rozmowy z szefem MSZ Kataru oraz poinformował, że w sobotę do Warszawy przyleci szef dyplomacji ZEA, z którym omawiane będą kwestie transportu obywateli.
Wiceszef MON Cezary Tomczyk podkreślił, że priorytetem jest bezpieczeństwo obywateli i samych operacji lotniczych. Jak zaznaczył, sytuacja militarna w regionie zmienia się dynamicznie, dlatego kierownictwo resortu pozostaje w stałym kontakcie z sojusznikami oraz Agencją Wywiadu. Dodał, że osoby wymagające opieki medycznej po przylocie trafiają m.in. do Wojskowego Instytutu Medycznego, a od piątku wprowadzona została podwyższona gotowość szpitali wojskowych.
Szef KPRM Jan Grabiec poinformował zaś, że wszystkie samoloty rządowe zostały skierowane do obsługi akcji ewakuacyjnej, a loty VIP zostały zawieszone.
Minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki przekazał, że dwa samoloty wojskowe są gotowe do lotu do Rijadu i najprawdopodobniej w sobotę zabiorą polskich obywateli, którzy obecnie czekają na transport z Kataru do Arabii Saudyjskiej. Zaznaczył, że w tej chwili z Kataru nie ma żadnych komercyjnych lotów, dlatego ewakuacja z tego kraju jest priorytetowa. Dodał, że dwa wojskowe samoloty, które mają zostać użyte do ewakuacji, będą wzmocnione także przez LOT.
Dodatkowy lot do Omanu
Rutnicki podał też, że w poniedziałek planowany jest także dodatkowy lot do Omanu dla osób najbardziej potrzebujących ewakuacji.
Minister poinformował również, że w piątek do Polski przylatują dwa samoloty z Omanu z ZEA z 378 polskimi obywatelami. Część pasażerów wylądowała już w Katowicach, a pozostali mają dotrzeć do Warszawy. Dodał też, że obecnie priorytetem jest udrożnienie połączeń lotniczych z ZEA do Polski.
Od 28 lutego Izrael i USA prowadzą naloty na Iran. W pierwszej fazie ataków zginął m.in. najwyższy przywódca tego kraju, ajatollah Ali Chamenei. W odpowiedzi Iran ostrzeliwuje Izrael i inne państwa Bliskiego Wschodu, uderzając w amerykańskie bazy wojskowe w tym regionie, jak i w infrastrukturę cywilną.
Premier Tusk w środę ogłosił, że podjął decyzję o wykorzystaniu wojskowych samolotów do wsparcia ewakuacji Polaków z Bliskiego Wschodu i skierował taki wniosek do prezydenta Karola Nawrockiego. Prezydent RP, zwierzchnik sił zbrojnych, podpisał postanowienie o użyciu Polskiego Kontyngentu Wojskowego Bliski Wschód w działaniach ewakuacji polskich obywateli przebywających w Arabii Saudyjskiej, Bahrajnie, Egipcie, Izraelu, Katarze, Kuwejcie, Omanie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich.(PAP)
nno/ ugw/ mml/ mro/gn/