Pożar w jednej z największych rafinerii w Australii. Rosną obawy o bezpieczeństwo energetyczne kraju [WIDEO]
Pożar, który wybuchł w nocy ze środy na czwartek w rafinerii w Geelong na południu Australii, zakłócił produkcję benzyny. Incydent potęguje obawy o bezpieczeństwo energetyczne Australii, już nadszarpnięte z powodu trwającej wojny na Bliskim Wschodzie.
Strażacy zostali wezwani do rafinerii Viva Oil w Geelong, położonym około 75 km na południowy zachód od Melbourne, w środę po godz. 23 czasu lokalnego (godz. 15 w Polsce). Wcześniej pojawiły się doniesienia o eksplozjach w tym zakładzie. Według miejscowych służb wysokość płomieni sięgała 60 metrów, a przyczyną pożaru był „znaczny wyciek” łatwopalnych gazów i ciekłych węglowodorów. Nikt nie doznał obrażeń.
Władze przedsiębiorstwa poinformowały w czwartek rano, że większość instalacji w rafinerii nadal funkcjonuje, ale zakład pracuje w minimalnym wymiarze, ponieważ priorytetem jest zapewnienie bezpieczeństwa na terenie obiektu. „Zaczniemy ponownie zwiększać produkcję dopiero wtedy, gdy będziemy pewni, że możemy to zrobić bezpiecznie” – oświadczył dyrektor generalny rafinerii, Scott Wyatt.
Australijski minister energii Chris Bowen przyznał, że „nie jest to idealny moment”, zaznaczając, że do incydentu doszło w czasie globalnych napięć na rynku paliw. Zapewnił jednak, że dzięki skutecznemu działaniu zaworów odcinających produkcja nafty lotniczej i oleju napędowego została w dużej mierze utrzymana, choć jest realizowana w ograniczonym zakresie.
Rafineria w Geelong przetwarza do 120 tys. baryłek ropy dziennie, zaspokajając ponad 50 proc. zapotrzebowania stanu Wiktoria i 10 proc. całej Australii. Kraj ten posiada rezerwy ropy na 38 dni.
Incydent pogłębia obawy o bezpieczeństwo paliwowe Australii, państwa silnie uzależnionego od importu surowców energetycznych. Ataki lotnicze USA i Izraela na Iran, rozpoczęte 28 lutego, doprowadziły do zamknięcia przez Teheran cieśniny Ormuz, przez którą w normalnych warunkach przepływa około 20 proc. światowego wolumenu ropy naftowej i 25 proc. skroplonego gazu ziemnego (LNG). Doprowadziło to do wzrostu cen surowców energetycznych na całym świecie.
Kryzys skutkował wzmożonym wykupywaniem benzyny i niemal dwukrotnym wzrostem popytu w części regionów Australii, mimo zapewnień rządu o ciągłości dostaw. Aby zdywersyfikować zaopatrzenie, premier Anthony Albanese udał się do Malezji na negocjacje z władzami tego państwa, dotyczące bezpieczeństwa energetycznego.
Krzysztof Pawliszak (PAP)
krp/ rtt/ sma/