O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

Prace poszukiwawcze w Ugłach. Zbrodnię na Polakach popełniła sotnia UPA Nikona Semeniuka „Jaremy”

We wsi Ugły na Wołyniu rozpoczęły się prace poszukiwawcze, których celem jest odnalezienie szczątków zamordowanych tam w maju 1943 r. Polaków. Sotnią UPA, która popełniła tę zbrodnię, dowodził Nikon Semeniuk „Jarema”.

11 lipca w Polsce obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP. Fot. IPN
11 lipca w Polsce obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP. Fot. IPN

Znajdujące się obecnie w obrębie obwodu rówieńskiego Ugły w okresie międzywojennym położone były na terenie województwa wołyńskiego. Znaczną część jego mieszkańców stanowili Polacy m.in. koloniści wojskowi. Tak nazywano zdemobilizowanych żołnierzy Wojska Polskiego, którym w nagrodę za wyróżniającą się służbę władze przyznawały gospodarstwa rolne – głównie na Kresach Wschodnich. W 1939 r., po agresji ZSRR i aneksji ziem polskich przez Stalina, część kolonistów wojskowych i ich rodzin padła ofiarami deportacji. W 1943 r. – czyli w momencie, gdy do tych okupowanych przez Niemców terenów zbliżała się Armia Czerwona - stali się celem ataków UPA. Ukraińscy nacjonaliści oskarżali mieszkających na Wołyniu Polaków o współpracę z „czerwoną” (czyli sowiecką) partyzantką.

Ugły zostały zaatakowane z trzech stron

Ugły zostały zaatakowane z trzech stron o świcie 12 maja 1943 r. przez sotnię UPA pod dowództwem Nikona Semeniuka „Jaremy”. Atak rozpoczął się od ostrzału pociskami zapalającymi, który spowodował we wsi pożary. Następnie przystąpiono do szturmu, który złamał opór słabej samoobrony. Część mieszkańców została zamordowana we własnych domach, inni - podczas próby ucieczki do sąsiadującego z wioską lasu. W sumie zginęło sto osób.

Więcej

Miejsce pamięci we wsi Ugły Fot. PAP/Vladyslav Musiienko
Miejsce pamięci we wsi Ugły Fot. PAP/Vladyslav Musiienko

W Ugłach na Ukrainie ruszają poszukiwania w miejscu pochówków Polaków [WIDEO]

W ukraińskich źródłach sam fakt zbrodni w Ugłach nie jest podważany, ale zwraca się w nich uwagę, że oprócz Polaków ofiarami mordów mieli paść również Ukraińcy – z mieszanych rodzin polsko-ukraińskich.

Sotnią UPA, która dopuściła się zbrodni w Ugłach, dowodził Nikon Semeniuk „Jarema”, znany był też pod innymi pseudonimami. W 1943 r. miał prawdopodobnie 24 lata. Po aneksji wschodnich terenów Rzeczypospolitej do ZSRR został wcielony do Armii Czerwonej. Na początku wojny radziecko-niemieckiej został wzięty do niewoli i zaciągnął się do kolaborującej z okupantem ukraińskiej policji pomocniczej. Mieszkał z rodziną we wsi Niemowicze w okolicy Sarn, a na przełomie 1942 i 1943 r. wstąpił do UPA.

Znaczna część zabitych została spalona żywcem, inni zginęli od ciosów siekierą lub nożem

23 kwietnia 1943 r. wziął udział w wymordowaniu polskich mieszkańców wioski Janowa Dolina. W ukraińskich źródłach (także obecnie) akcja ta bywa opisywana jako zbrojne starcie, ale wiarygodności tej wersji przeczy liczba ofiar po obu stronach: 500-600 Polaków i ledwie czterech partyzantów UPA. Nawet w ukraińskich przekazach przyznaje się, że znaczna część zabitych w Janowej Dolinie została spalona żywcem, inni zginęli od ciosów siekierą lub nożem.

Podobnie zbrodniczy charakter miała akcja 12 maja 1943 r. w Ugłach. W ukraińskich przekazach na temat Semeniuka wydarzenie to bywa przemilczane. W zamian eksponuje się to, że jego oddział walczył z Niemcami, a od początku 1944 r. z NKWD. Nikon Semeniuk miał rzekomo utrzymywać surową dyscyplinę w swoim oddziale. W listopadzie 1944 r., czyli w momencie, gdy Wołyń został już odbity przez Armię Czerwoną, pod rozkazami „Jaremy” służyło ponad 260 ludzi, a on sam został awansowany na majora. Za jego głowę władze wyznaczyły wysoką nagrodę. Prawdopodobnie już wtedy został agentem NKWD, na co wskazuje raport miejscowego dowódcy tych służb. „»Jarema« to niebezpieczny łobuz, ale musimy go osłaniać ze wszystkich sił” – pisał szef NKWD obwodu rówieńskiego. Stopniowo topniejący oddział Semeniuka toczył walki partyzanckie do jesieni 1945 r., ale duże straty zbrojnego podziemia na terenie, gdzie operował, wzbudziły podejrzliwość kontrwywiadu OUN-UPA. W październiku 1945 r. został aresztowany i stracony.

W poniedziałek, 23 marca we wsi Ugły rozpoczęły się prace poszukiwawcze w miejscu pochówków Polaków, którzy zginęli w maju 1943 roku. Prowadzą je specjaliści z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego, którzy przybyli na miejsce wraz z przedstawicielami przedsiębiorstwa komunalnego Lwowskiej Rady Obwodowej „Dola”. Poszukiwania w Ugłach finansuje Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Według Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej, który jest zleceniodawcą prac, ekspedycja potrwa około tygodnia. (PAP)

jkrz/ miś/ amac/gn/

Zobacz także

  • Krzyże upamiętniające zamordowanych mieszkańców wsi Huta Pieniacka. Fot. PAP/	Vitaliy Hrabar
    Krzyże upamiętniające zamordowanych mieszkańców wsi Huta Pieniacka. Fot. PAP/ Vitaliy Hrabar

    Ukraina zgadza się na przeprowadzenie prac poszukiwawczych w Hucie Pieniackiej

  • W latach 1943-1945 na Wołyniu i w Galicji Wschodniej zginęło ok. 100 tys. Polaków, zamordowanych przez oddziały UPA i miejscową ludność ukraińską. Fot. PAP/Vladyslav Musiienko
    W latach 1943-1945 na Wołyniu i w Galicji Wschodniej zginęło ok. 100 tys. Polaków, zamordowanych przez oddziały UPA i miejscową ludność ukraińską. Fot. PAP/Vladyslav Musiienko

    Politycy PiS o Muzeum Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej: Inicjatywa przechodzi w fazę realizacji

  • Poświęcenie krzyża wołyńskiego, pochodzącego z polskiej mogiły na Wołyniu. Fot. PAP/	Adam Warżawa
    Poświęcenie krzyża wołyńskiego, pochodzącego z polskiej mogiły na Wołyniu. Fot. PAP/ Adam Warżawa

    Krzyż wołyński umieszczono w bursztynowym ołtarzu kościoła św. Brygidy

  • Wicepremier szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz Fot. PAP/Marian Zubrzycki
    Wicepremier szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz Fot. PAP/Marian Zubrzycki

    Szef MON: flagi UPA na polskich Rosomakach w Ukrainie to prowokacja

Serwisy ogólnodostępne PAP