Premier: to byłaby niepowetowana strata, gdyby prezydent zawetował ustawę wdrażającą SAFE
Premier Donald Tusk stwierdził, że brak podpisu prezydenta pod ustawą wdrażającą program SAFE byłby „niepowetowaną stratą”. - Mam nadzieję, że RBN nie była przygotowana tylko po to, by przygotować opinię publiczną do prezydenckiego weta ws. projektu wdrażającego program - mówił w czwartek szef rządu.
Premier w czwartkowym oświadczeniu dla mediów przed wylotem do Brukseli przypomniał, że jednym z tematów środowego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego był program SAFE. - Szczerze powiedziawszy nie do końca zrozumiałem, na czym polegają wątpliwości czy niepewność pana prezydenta i jego współpracowników dotyczące tej wartości dodanej jaką daje SAFE - zaznaczył Tusk.
Według niego, zarówno minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, jak i minister finansów Andrzej Domański przedstawili bardzo spójną informację na temat tego programu.
- Mam nadzieję, że te wątpliwości czy takie grymasy niechęci, jakie się pojawiły w czasie tej dyskusji nie są wstępem do weta. Mam nadzieję, że cała Rada Bezpieczeństwa Narodowego nie była wyłącznie po to, aby przygotować opinię publiczną do prezydenckiego weta. To byłaby - nomem omen - niepowetowana strata, gdyby prezydent się na to zdecydował - podkreślił premier.
Tusk: Polska nie będzie wasalem w relacjach z jakimkolwiek państwem na świecie
Polska jest lojalnym, wiernym i pewnym sojusznikiem, ale nie będzie wasalem w relacjach z jakimkolwiek państwem na świecie - podkreślił w oświadczeniu premier Donald Tusk nawiązując do dyskusji na temat Rady Pokoju podczas środowego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego.
- Pan prezydent (na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego - PAP) oczekiwał jednoznacznego stanowiska, chociaż uprzedzałem pana prezydenta, zarówno wtedy, kiedy jechał do Davos, tam gdzie po raz pierwszy ogłoszono tę inicjatywę i także wczoraj, że tak naprawdę taktyka jaką przyjęliśmy, dała dobre skutki - mówił podczas konferencji prasowej premier, odnosząc się do odmowy przystąpienia Polski do Rady Pokoju.
Tusk zaznaczył, że Polska była, jest i będzie lojalnym, pewnym i obliczalnym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych, a on sam jest zdeklarowanym zwolennikiem jak najbliższych więzi transatlantyckich Europy i USA. - Polska w tym sojuszu nie jest i nie będzie jednak, tak długo jak ja będę premierem polskiego rządu na pewno, wasalem. (Będzie) lojalnym, wiernym, pewnym sojusznikiem, ale nie będzie wasalem w relacjach z jakimkolwiek państwem na świecie - powiedział.
Jak podkreślił premier, taką informację przekazał prezydentowi Nawrockiemu „w sposób jednoznaczny i jasny”. - Odnoszę wrażenie, że pan prezydent ma tutaj jakieś trochę odmienne zdanie w tej kwestii - dodał Tusk.
Tusk: prezydent powinien być ostrożny w formułowaniu oskarżeń, że obracanie się w złym towarzystwie dyskwalifikuje
Prezydent Nawrocki powinien być szczególnie ostrożny w formułowaniu oskarżeń, że jak ktoś obraca się w złym towarzystwie, to go dyskwalifikuje - powiedział premier Donald Tusk, który przed dyskusją na temat marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego opuścił w środę posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego.
Tusk podczas czwartkowego oświadczenia w Warszawie zaznaczył, że poinformował prezydenta, iż nie będzie uczestniczył w dyskusji na temat „kontaktów towarzyskich” marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego.
- Rada Bezpieczeństwa Narodowego to nie jest miejsce, gdzie dyskutuje się na temat kontaktów tego czy innego polityka z takimi czy innymi ludźmi - mówił szef rządu.
To było bardzo nieostrożne ze strony pana prezydenta Nawrockiego czynić poważne zarzuty z faktu, że ktoś obraca się w takim czy innym towarzystwie. Prezydent Nawrocki powinien być szczególnie ostrożny w formułowaniu oskarżeń tego typu, że jak się obraca ktoś w złym towarzystwie, to go dyskwalifikuje
Premier ocenił, że takie podejście obróci się „przeciwko prezydentowi”.
Poinformował, że przed dyskusją na temat marszałka Sejmu opuścił posiedzenie RBN, a informacje w tej sprawie przedstawił minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak.
Tusk odniósł się także do organizacji posiedzenia RBN oraz faktu, że media mogły transmitować jedynie wystąpienie wstępne prezydenta, natomiast nie miały możliwości relacjonowania odpowiedzi strony rządowej na pytania głowy państwa. - Jestem przekonany, że - cytując klasyka - tego typu metoda nie ma nic wspólnego ze szlachetnymi sztukami walki wręcz - ironizował szef rządu. (PAP)
ero/ bpk/iwo/ mro/ js/kgr/