Pożyczka w ramach programu SAFE stała się powodem ostrych politycznych sporów
Unijna pożyczka w ramach programu SAFE wywołała w pierwszych tygodniach tego roku jeden z najostrzejszych politycznych sporów, mimo że program dotyczył finansowego wsparcia dla polskich sił zbrojnych. Przypominamy najważniejsze wydarzenia związane z tym sporem.
Sprawa SAFE stała się w lutym i marcu przedmiotem sporu politycznego między rządem i opozycją. Rządzący podkreślali, że niskooprocentowane pożyczki z odroczoną spłatą to niespotykana szansa zarówno na modernizację polskiego wojska, jak i rozbudowę polskiego przemysłu obronnego. Jako dużą szansę dla Wojska Polskiego SAFE przedstawiali generałowie, w tym szef Sztabu Generalnego gen. Wiesław Kukuła.
Strona rządowa przekonywała, że w ramach unijnego programu rząd będzie mógł skorzystać z ok. 43,7 mld euro w postaci korzystnie oprocentowanych pożyczek i wydać je na inwestycje w obronność. Większość pieniędzy ma zostać przeznaczona na zakupy sprzętu wojskowego powstającego przede wszystkim w polskich zakładach - według deklaracji rządu do polskich zakładów ma trafić nawet 89 proc. środków.
Początkowo podpisanie umowy pożyczkowej i wypłata pierwszej transzy środków w wysokości 15 proc. całej kwoty planowana była na połowę marca. Pieniądze miały trafić do Finansowego Instrumentu Zwiększenia Bezpieczeństwa SAFE - czyli funduszu, który miał powstać na mocy specjalnej ustawy.
Opozycja - w tym PiS i Konfederacja - od początku zgłaszała wątpliwości. Dotyczyły one przede wszystkim deklaracji rządu, który twierdzi, że 89 proc. środków z SAFE zostanie wydanych w Polsce. Opozycja twierdziła, że w programie jest zawarty mechanizm warunkowości, który pozwoli KE ingerować w polską politykę obronną przez decydowanie o tym, z których państw może pochodzić kupowana przez UE broń i sprzęt. Wśród zagrożeń opozycja wymieniała także m.in. możliwy spadek zamówień obronnych składanych u pozaeuropejskich partnerów, czyli przede wszystkim w USA i Korei Południowej.
Wątpliwości do program SAFE zgłaszał też prezydent Karol Nawrocki. Sprawa stała się jednym z kluczowych tematów posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego, które odbyło się 11 lutego. Po obradach szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki oceniał, że nie rozwiano wszystkich wątpliwości prezydenta dotyczących programu SAFE.
Sejm przyjął ustawę o SAFE
12 lutego Sejm debatował nad rządową ustawą o SAFE, a przyjął ją dzień później. Podczas sejmowej debaty minister finansów Andrzej Domański podkreślał, że pożyczki z SAFE będą dużo korzystniejsze dla polskiego podatnika niż zawarte w jakikolwiek inny sposób, a ze względu na korzystne oprocentowanie pożyczki te pozwolą zaoszczędzić nawet do kilkudziesięciu miliardów złotych. Szef resortu finansów zwracał też uwagę, że środki z SAFE „uwolnią” część środków z innych źródeł finansowania modernizacji wojska - tj. budżetu MON oraz Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych - co pozwoli np. na ewentualne dalsze zakupy w USA czy Korei Południowej.
Pełnomocniczka rządu ds. programu SAFE Magdalena Sobkowiak-Czarnecka przekonywała z kolei w tamtym czasie kilkakrotnie, że w przypadku programu SAFE „nie mamy mechanizmu warunkowości, czyli pieniądze za reformy”. - Tutaj mamy jedyną warunkowość, która wynika z rozporządzenia, jeśli dobrze pamiętam, Parlamentu Europejskiego o ochronie finansów Unii Europejskiej, która mówi o tym, że Komisja Europejska ma prawo sprawdzać, czy pieniądze unijne, które pochodzą przecież ze wspólnych środków, są wydawane zgodnie z prawem - mówiła.
- Zablokowanie programu SAFE będzie oznaczało uderzenie w samo serce naszych programów polskiego bezpieczeństwa; tu nie ma miejsca na politykę czy konflikty - przestrzegał 19 lutego premier Donald Tusk. Jednak dwa dni później były szef MON i szef klubu PiS Mariusz Błaszczak podkreślał, że nie wolno pozwolić na to, żeby Polska weszła do programu SAFE. - To mechanizm pożyczkowy, który „na łańcuchu” będzie trzymać państwa prowadzące samodzielną politykę - argumentował.
27 lutego Sejm zaakceptował część poprawek Senatu do ustawy o SAFE, w tym poprawki proponowane przez PiS i przedstawicieli prezydenta, przewidujące m.in. spłatę pożyczek spoza budżetu MON i ochronę antykorupcyjną projektu. Po głosowaniu szef KPRP Zbigniew Bogucki mówił jednak, że nie wszystkie poprawki prezydenta zostały uwzględnione.
Projekt "polski SAFE 0 proc."
Prezydencki projekt w tej sprawie trafił do Sejmu 10 marca. Zbigniew Bogucki przekonywał, że projekt ustawy o Polskim Funduszu Inwestycji Obronnych ma pozwolić na wygenerowanie ok. 200 mld zł na armię w ciągu 4–5 lat bez uszczuplania rezerw Narodowego Banku Polskiego. Również 10 marca prezydent Karol Nawrocki i prezes NBP Adam Glapiński spotkali się w te sprawie z premierem Donaldem Tuskiem, szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i ministrem finansów Andrzejem Domańskim.
Spotkanie niewiele dało, choć politycy obozu rządzącego podeszli do propozycji dodatkowego finansowania polskiego wojska pozytywnie, zaznaczając przy tym, że „SAFE 0 proc.”, nie może się wiązać z wetem europejskiego programu SAFE. Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił, że po pierwsze liczy na podpis prezydenta pod ustawą mającą wdrożyć europejski program SAFE. Choć, jak dodał, jeśli pojawią się kolejne instrumenty finansowania armii - jako dodatkowe środki, a nie alternatywa - Wojsko Polskie na tym zyska.
Również 10 marca premier Tusk oświadczył, że spodziewa się weta prezydenta do ustawy o SAFE, a Sobkowiak-Czarnecka przyznawała, że w przypadku weta jest przygotowany plan B, zakładający wtłoczenie środków z programu do Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych.
Prezydenckie weto ws. SAFE
12 marca prezydent Karol Nawrocki poinformował, że nie podpisze ustawy wdrażającej unijny mechanizm dozbrajania SAFE. W specjalnym orędziu oświadczył, że nigdy nie podpisze ustawy, która „uderza w naszą suwerenność, niezależność, bezpieczeństwo ekonomiczne i militarne”. Uzasadniając decyzję, wskazał, że SAFE to kredyt zaciągany na 45 lat, a koszt jego odsetek może wynieść nawet 180 mld zł. W ocenie prezydenta „Polacy będą musieli więc zwrócić drugie tyle, co wartość udzielonego kredytu, a zarobią na tym zachodnie banki i instytucje finansowe”.
Zdaniem Nawrockiego „SAFE to mechanizm, w którym Bruksela poprzez tzw. zasadę warunkowości może arbitralnie wstrzymać finansowanie, a nasze państwo i tak nadal będzie musiało spłacać ten dług”. Prezydent zaznaczył też, że „inwestycje w obronność są konieczne”, ale „muszą by prowadzone mądrze, odpowiedzialnie i w sposób, który nie ogranicza suwerenności państwa”. - Przedstawiłem więc realną alternatywę dla eurokredytu SAFE - to Polski SAFE 0 proc., czyli koncepcja Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych - przypomniał. Dodał, że projekt w tej sprawie już jest w Sejmie i stwierdził, że odwlekanie debaty o nim „szkodzi polskiej armii i polskiemu bezpieczeństwu”; zaapelował też o pilne prace nad projektem.
Dzień po zawetowaniu przez prezydenta ustawy rząd zebrał się na nadzwyczajnym posiedzeniu i przyjął uchwałę, która miała pozwolić - mimo weta - na wykorzystanie unijnych środków z programu. Zamiast stworzenia specjalnego funduszu w Banku Gospodarstwa Krajowego do obsługi środków z unijnych pożyczek, jak zakładała ustawa, pożyczka z SAFE miała zostać zaciągnięta przez BGK na rzecz Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński ocenił, że uchwała ta jest sprzeczna z konstytucją. Jak dodał, nie sądzi, by „jakiś bank dawał nabierać na tego rodzaju nadużycie”. Nie ma żadnej gwarancji, że w przyszłości „jakiś przyzwoity polski rząd w ogóle będzie to uznawał” - mówił. Według Kaczyńskiego po tej sprawie widać „bardzo wyraźnie, że po prostu plany niemieckie, niemieckiej dominacji, które w tej chwili ewoluują (...) mają być realizowane”. - A obecny premier Polski jest po prostu jednym z wykonawców - oceniał szef PiS.
Również Zbigniew Bogucki powiedział, że uchwała, którą przyjął rząd, stanowi obejście prawa, powtarza wszystkie błędy ustawy o SAFE i powinna być zbadana przez Trybunał Konstytucyjny.
Reakcja na weto
Sprawa weta prezydenta do ustawy o SAFE wywołała również tego dnia burzliwą dyskusję w Sejmie. - Wasze zacietrzewienie, wasza nienawiść do nas, do budowy silnej i bezpiecznej Polski jest tak silna i tak obłędna w swoim działaniu, że jesteście w stanie nawet głosować przeciwko modernizacji polskiej armii - mówił do opozycji Kosiniak-Kamysz. Wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski stwierdził z kolei, że prezydenckie weto do ustawy wdrażającej program SAFE jest jak „strzał w plecy polskiego żołnierza, armii i gospodarki”. Bogucki odpowiadał, że posłowie koalicji rządzącej zostali jak „psy gończe spuszczeni” na prezydenta Nawrockiego za to, że stoi w interesie i za interesem Polski.
Weto, co mówił 17 marca na komisji sejmowej szef MSWiA Marcin Kierwiński, spowodowało też, że podległe mu służby nie będą mogły otrzymać dodatkowych 7 mld zł. Również premier 20 marca w TVN24 przyznawał, że zawetowanie ustawy o unijnym programie SAFE utrudnia wykorzystanie środków, które miały być przeznaczone m.in. na Policję, Straż Graniczną i infrastrukturę cywilną służącą bezpieczeństwu. - Ja nie kapituluję także w tej sprawie i będziemy szukali jakichś innowacyjnych też metod, żeby jednak przynajmniej część tych planów zrealizować za te pieniądze. Czego nie da rady za SAFE, staramy się zrobić ze środków budżetowych - zapowiedział Tusk.
Dodał też, że poważnie traktował propozycję prezesa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego i prezydenta Karola Nawrockiego nazywaną „polskim SAFE 0 proc.”, ale „nie ma rzetelnej informacji, jak ze 100 mld zł strat (w NBP) nagle miałby pojawić się zysk”. Jego zdaniem, motywacja propozycji prezydenta Nawrockiego i prezesa NBP była „polityczna” i miała na celu „dać alibi prezydentowi dla weta”. Z kolei marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty poinformował, że nie nada numeru druku prezydenckiemu projektowi ustawy ws. „polskiego SAFE 0 proc.” Zapowiedział, że skieruje wnioski o przygotowanie rozbudowanych analiz dotyczących projektu.
Niemniej 24 marca klub PSL złożył w Sejmie swój projekt ustawy o Polskim Funduszu Inwestycji Obronnych, analogiczny do prezydenckiego, ale, jak mówił Kosiniak-Kamysz, poprawiający jego błędy. Premier Tusk nie ukrywał jednak dystansu. Przyznał, że podobnie jak w przypadku prezydenckiej inicjatywy, tak i w tym przypadku kluczowym pytaniem jest, gdzie są „te legendarne zyski NBP”, o których jest mowa w obu projektach.
W połowie marca rzecznik KE Thomas Regnier mówił, że mimo wszystko Komisja Europejska finalizuje umowę pożyczkową w ramach SAFE, aby móc podpisać ją z polskimi władzami i wypłacić zaliczkę w kwietniu. Udało się to dopiero na początku maja. (PAP)
pś/ mro/ grg/