Premier: możliwe, że od niedzieli będziemy mieli Warszawę w Budapeszcie
Kaczyńskiemu nie wyszedł Budapeszt w Warszawie, ale bardzo możliwe, że od niedzieli będziemy mieli Warszawę w Budapeszcie – podkreślił premier Donald Tusk. 12 kwietnia na Węgrzech odbędą się wybory parlamentarne.
Opozycyjna TISZA pod przewodnictwem Petera Magyara wyprzedza Fidesz premiera Viktora Orbana w większości niezależnych sondaży. W ostatnich tygodniach wykazywały one poparcie dla TISZY na poziomie od 49 do 58 proc. wśród zdecydowanych wyborców, przy poparciu dla Fideszu wahającym się między 35 a 38 proc.
W większości badań jedyną inną partią, która może wejść do parlamentu, jest skrajnie prawicowa Mi Hazank.
Komentarz Tuska
Do planowanych na 12 kwietnia wyborów na Węgrzech odniósł się w piątek premier Donald Tusk. „Kaczyńskiemu nie wyszedł Budapeszt w Warszawie, ale bardzo możliwe, że od niedzieli będziemy mieli Warszawę w Budapeszcie” - napisał na portalu X Tusk.
Kaczyńskiemu nie wyszedł Budapeszt w Warszawie, ale bardzo możliwe, że od niedzieli będziemy mieli Warszawę w Budapeszcie.
— Donald Tusk (@donaldtusk) April 10, 2026
Nawiązał w ten sposób do słów lidera PiS Jarosława Kaczyńskiego, który m.in. w październiku 2011 r. odnosząc się do rządów Viktora Orbana na Węgrzech mówił: „przyjdzie taki dzień, kiedy nam się uda, że będziemy mieli w Warszawie Budapeszt”.
Wybory na Węgrzech
Koalicja Fideszu i Chrześcijańsko-Demokratycznej Partii Ludowej (KDNP) rządzi Węgrami nieprzerwanie od 2010 roku z premierem Viktorem Orbanem na czele. Koalicja posiada obecnie 135 miejsc w 199-osobowym Zgromadzeniu Narodowym, z których 119 mandatów przypada Fideszowi, a 16 - KDNP.
Centralnym filarem dyskursu Fideszu jest opór wobec rzekomej ingerencji zewnętrznej, zwłaszcza ze strony instytucji UE. Obejmuje to sprzeciw wobec unijnej polityki migracyjnej, zastrzeżeń Brukseli wobec standardów praworządności na Węgrzech oraz polityki odchodzenia od rosyjskich surowców energetycznych. (PAP)
nl/ par/ know/