„Presja ich po prostu niszczy”. Ekspertki o problemie, który dotyka blisko 90 proc. młodych ludzi
Podczas jednego ze spotkań dotyczących zdrowia psychicznego miałyśmy okazję rozmawiać z dużą grupą nastolatków. Po chwili rozmowy z nimi – a były to osoby w wieku 17 lat – okazało się, że to, co dręczy ich najbardziej, to presja. Te młode osoby wyraźnie podkreśliły, że presja ich po prostu niszczy – mówi PAP Life Olga Kwiecińska, założycielka Fundacji Cześć Ciało. To właśnie temu problemowi poświęcony jest pierwszy z serii bezpłatnych e-booków, wydanych przez tę fundację. Współautorką poradnika „Pokonaj presję!” jest psycholożka, dr Joanna Gutral.
Już nie tylko klasówki, wyniki w szkole czy oczekiwania rodziców. Dziś młodzież mierzy się z czymś, czego poprzednie pokolenia nie doświadczały na taką skalę – z presją nieustannej widoczności, porównywania się i bycia wystarczającym. Według badania SW Research z 2025 roku, 89 proc. młodych regularnie odczuwa silne napięcie związane ze szkołą, oczekiwaniami i porównywaniem się z innymi, a jednocześnie nierzadko w tych zmaganiach pozostają niewysłuchani.
Presja dręczy nastolatków
By wyjść naprzeciw tym wyzwaniom, Fundacja Cześć Ciało wystartowała z nową inicjatywą: serią bezpłatnych e-booków dla młodych ludzi i dorosłych. Ich celem jest wspieranie obu tych grup w rozmowach o emocjach, relacjach i wyzwaniach dorastania. Dlaczego właśnie presja stała się tak ważnym powodem do podjęcia międzypokoleniowego dialogu, tłumaczą w rozmowie z PAP Life Olga Kwiecińska, założycielka fundacji, oraz dr Joanna Gutral, psycholożka i psychoterapeutka, współautorka pierwszego e-booka - „Pokonaj presję!”.
Podczas jednego ze spotkań dotyczących zdrowia psychicznego miałyśmy okazję rozmawiać z dużą grupą nastolatków. Po chwili rozmowy z nimi – a były to osoby w wieku 17 lat – okazało się, że to, co dręczy ich najbardziej, to presja. Te młode osoby wyraźnie podkreśliły, że presja ich po prostu niszczy
Czym dokładnie jest presja w ujęciu psychologicznym? To nie tylko stres. To szczególny rodzaj napięcia, które pojawia się, gdy ktoś czuje, że musi sprostać oczekiwaniom – własnym lub cudzym – a jednocześnie boi się, że mu się to nie uda. Kluczowe rozróżnienie, które wprowadza Gutral, dotyczy eustresu i dystresu. Mobilizujący stres - eustres, może napędzać do działania. Natomiast dystres – ten paraliżujący, obniża jakość wykonywania zadań, a długofalowo odbiera poczucie sprawczości i prowadzi do szeregu konsekwencji, m.in. podwyższonego poziomu lęku, obniżonego nastroju czy trudności ze snem.
– Sam fakt, że odczuwamy jakiś rodzaj presji, nie musi być demobilizujący. Sportowcy, wychodząc na boisko, czują presję i ona może być wspierająca, o ile nie jest nadmiarowa. W momencie, w którym presja jest nadmiarowa, chroniczna, długotrwała, bez odpowiednich źródeł wsparcia i strategii radzenia sobie z tym napięciem, najprawdopodobniej zacznie pojawiać się wysoki poziom lęku, obniżony nastrój oraz trudności ze snem. Może pojawić się izolacja społeczna i niskie poczucie własnej wartości. Konsekwencje mogą być przeróżne, łącznie z zaniechaniem starań, czyli przekonaniem, że nie ma sensu się starać, skoro i tak nic mi nie wychodzi albo inni są rozczarowani – wyjaśnia Gutral. To z kolei, jak tłumaczy dalej psycholożka, może prowadzić do wyuczonej bezradności oraz braku narzędzi, by w przyszłości radzić sobie z napotkanymi trudnościami.
Social media sprzyjają presji
Dziś powodów do zmartwień młodym nie ubywa i często jest to napięcie nierozumiane przez rodziców. Nie chodzi już bowiem tylko o oceny, wybór odpowiedniego kierunku studiów czy akceptację środowiska rówieśniczego. Swoje żniwa zbierają także social media. Młodzi ludzie nie tylko eksponują w nich siebie, przez co mierzą się z ocenami innych, ale też porównują się z tym, co obserwują – kanonami urody, osiągnięciami i stylem życia, które są dla wielu nieosiągalne.
– Młode osoby wskazują wprost, że obserwują na Instagramie dwudziestokilkulatków, którzy kupują kolejne mieszkania i samochody, a oni nawet nie wiedzą, co chcą w życiu robić. Nie mają pewności co do swoich wyborów. I ci młodzi ludzie nie dają sobie na to przestrzeni – na poszukiwanie, na pomyłki. Ambicja nie pozwala im zwolnić, wchodzą w tryb, który za chwilę przypłacą wypaleniem – wyjaśnia Kwiecińska.
– Antropolożka Susan Pinker zauważyła, że przed erą social mediów człowiek wiedział, co się dzieje w życiu średnio pięciu osób. Teraz mamy tysiące znajomych na Facebooku, Instagramie, TikToku i obserwujemy też ludzi, których nie znamy. Jesteśmy bombardowani niemal non stop obrazami życia, które nie jest jego faktycznym obrazem, a jakąś przefiltrowaną i wyidealizowaną wersją. Taki zniekształcony obraz daje nam poczucie, że jesteśmy gdzieś w tyle, że innym się udaje, a nam nie. To może się przyczyniać do poczucia, że trzeba więcej, mocniej, bardziej – dodaje Gutral.
Problemy młodych a relacje z rodzicami
Problemy młodych wynikają też z braku rozmowy z rodzicami. Jak wskazują wyniki ankiety Fundacji Cześć Ciało, ponad 50 proc. rodziców przyznaje, że na rozmowę z dzieckiem o ważnych sprawach poświęca niewiele więcej niż 5 minut dziennie. Nie dlatego, że nie chcą rozmawiać – często nie mają czasu lub narzędzi do takiej rozmowy. Takim narzędziem jest choćby zrozumienie dla współczesnych realiów, którego rodzicom brakuje. Muszą mieć świadomość, że świat się zmienia, rynek pracy się zmienia – pojawia się większa elastyczność i dynamika. Często pokutuje powiedzenie „za naszych czasów”, które nijak się ma do tego, jak wygląda współczesność. Dochodzi do tego napięcie wynikające z oczekiwań i trosk samych rodziców.
– Będę chciała trochę tych rodziców usprawiedliwić. Gdy Ci, którzy mają jakiś konflikt ze swoim dzieckiem, trafiają do gabinetu, to naprawdę rzadko wynika on z chęci pokazania: „ja mam rację”, „ja wiem lepiej”. Rodzice chcą uchronić dziecko przed błędami i niepowodzeniami. I tu muszę ich czasem hamować. Z niepowodzeń i rozczarowań wyciąga się bowiem równie cenne wnioski, co z pięciu lat spędzonych na uczelni, którą kończy się z myślą: „to nie jest to, co chcę robić”. Młodość jest właśnie o poszukiwaniu, eksploracji, sprawdzaniu swoich zasobów i znajdowaniu swojego miejsca – wyjaśnia psycholożka.
Jak zauważa ekspertka, rady dorosłych – choć cenne i wynikające najczęściej z troski – mogą zastąpić ciekawość drugiego człowieka i pytania, które pozwalają mu znaleźć własne odpowiedzi. – Musimy sprawdzić, czy gdy młody człowiek chce zrezygnować z kolejnych studiów, wynika to z unikania, czy w końcu dotarł do tego, co jest dla niego ważne. Czy wycofuje się z relacji, bo przestała być dla niego satysfakcjonująca, czy pojawiła się bliskość, której bardzo się boi? - wskazuje psychoterapeutka.
Ekspertka zwraca uwagę na coś jeszcze. – Myślę, że jako starsze pokolenie musimy też wyzbyć się pewnej pogardy, której sami byliśmy częścią. Każdy ma swój czas. Ich czas jest inny niż nasz. Ale nie oznacza to, że jest gorszy. W pewnym momencie należy uznać, że ten młody człowiek to jest odrębna istota, z własnym temperamentem, osobowością i preferencjami, które wcale nie muszą przypominać naszych. I tak, jak poznajemy nowych ludzi, warto wykrzesać tę samą ciekawość wobec własnego dziecka: "Kim jesteś?", "Co cię interesuje?" Myślę sobie, że to może być niesamowicie interesujące – podkreśla Gutral. (PAP Life)
Monika Dzwonnik
mdn/ag/ ppa/