Przemoc gangów w Hondurasie. W ostatnich atakach zginęło co najmniej 25 osób
Co najmniej 25 osób zginęło w ostatnich dniach w Hondurasie w atakach zorganizowanych grup przestępczych - poinformowały tamtejsza policja i prokuratura. Honduras jest od lat nękany przemocą gangów zajmujących się handlem narkotyków i przejmowaniem gruntów rolnych.
Dziewiętnastu robotników rolnych poniosło śmierć w nocy ze środy na czwartek w dwóch atakach we wsi Rigores na północy kraju - przekazała lokalna prokuratura.
Te osoby zostały najprawdopodobniej zabite strzałami z broni dużego kalibru, przypuszczalnie karabinów - powiedział minister bezpieczeństwa Gerzon Velasquez. Zaznaczył, że skala masakry jest „bezprecedensowa”.
Rigores jest kontrolowana przez gangi, które zajmują tam ziemię i prowadzą zyskowne plantacje palmy olejowej, co pozwala im m.in. na zakup broni - przekazał mediom komendant lokalnej policji Carlos Rojas.
W czwartek w miejscowości Omoa na wschodzie kraju, przy granicy z Gwatemalą, zginęło pięciu policjantów i cywil - powiadomiła policja, dodając, ze osoby te zostały zastrzelone podczas potyczki z grupą podejrzewaną o handel narkotykami.
Prezydent Nasry Asfura wygłosił orędzie do narodu i zapewnił, że organy ścigania znajdą sprawców tych czynów i postawią ich przed sądem.
Do tych aktów przemocy doszło w momencie, gdy parlament Hondurasu zatwierdził liczne reformy, które mają ograniczyć przestępczość. Ustawy zakładają m.in. użycie wojska do walki z gangami, uznanie ich za organizacje terrorystyczne i utworzenie specjalnej jednostki do walki z przestępczością zorganizowaną.
Wspierany przez prezydenta USA Donalda Trumpa Asfura rządzi od stycznia. W kampanii wyborczej zapowiadał m.in. poprawę sytuacji bezpieczeństwa w kraju.
adj/ rtt/ sma/