Przyszły tydzień prawdopodobnie przyniesie dalsze podwyżki na stacjach paliw. Analitycy o możliwych cenach
Analitycy e-petrol.pl przewidują, że przyszły tydzień przyniesie kolejne podwyżki na stacjach paliw. Litr benzyny 95-oktanowej może kosztować 6,30 zł, a oleju napędowego blisko 7,30 zł.
Eksperci w piątkowym komentarzu zwrócili uwagę, że konflikt na Bliskim Wschodzie i zamknięcie Cieśniny Ormuz szybko przełożyły się na sytuację cenową na rynku paliw w Polsce. W cennikach rafinerii notowane są skokowe podwyżki, które z dnia na dzień przenoszą się na stacje paliw.
„Olej napędowy od poprzedniego piątku podrożał o szokujące 1 373,20 zł i metr sześcienny tego paliwa jest przez producentów wyceniany dzisiaj średnio na 6 150,20 zł. To jego najwyższa cena od stycznia 2023 roku. Średnie notowania 95-oktanowej benzyny na przestrzeni tygodnia wzrosły o 536,20 zł i jej aktualna cena to 5 008,20 zł/metr sześcienny. Tak droga benzyna w hurcie ostatni raz była w lipcu 2024 roku” - podkreślili analitycy.
Eksperci zwrócili uwagę, że mimo „cenowego szoku” dotyczącego także detalicznej części rynku paliw, udało uniknąć się „masowej paniki wśród kierowców, która byłaby poważnym wyzwaniem dla całego logistycznego systemu (...)”.
„W połowie tygodnia, według notowania e-petrol.pl, średnia cena 95-oktanowej benzyny, po podwyżce o 25 groszy, wyniosła 5,99 zł/l. Olej napędowy podrożał aż o 41 groszy do poziomu 6,40 zł/l. Litr autogazu kosztował o 8 groszy więcej i tankujący płacili za niego 2,85 zł. Przed weekendem na wielu stacjach ceny były już jednak zdecydowanie wyższe - za litr benzyny kierowcy płacili ponad 6 złotych a cena diesla przekraczała poziom 7 złotych” - wskazano.
e-petrol.pl prognozuje, że nadchodzący tydzień przyniesie kolejne podwyżki na stacjach. Według szacunków litr benzyny 95-oktanowej może kosztować 6,15-6,30 zł; benzyny 98-oktanowej 6,96-7,10 zł; oleju napędowego 7,12-7,29 zł, a autogazu - 2,97-3,10 zł.
Analitycy podkreślili, że mijający tydzień pozostaje dla rynku ropy „jednym z najbardziej szokujących od czasu rosyjskiej inwazji na Ukrainę w lutym 2022 r.”. Notowania ropy Brent wzrosły bowiem w tym okresie o 16,4 proc., a WTI o 19,2 proc.
Za takie podwyżki odpowiada eskalacja konfliktu pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Izraelem a Iranem, która doprowadziła do praktycznego wstrzymania żeglugi przez Cieśninę Ormuz. Eksperci przypominają, że szlak ten odpowiada za transport około jednej piątej globalnej podaży ropy.
Jak zauważono w komentarzu, część producentów próbuje omijać najbardziej zagrożone szlaki. „Saudi Aramco planuje przekierowanie części eksportu na Morze Czerwone poprzez terminal w Janbu, korzystając z rurociągu Wschód–Zachód o przepustowości do 7 mln baryłek dziennie. Rozwiązanie to pozwala ograniczyć zależność od Cieśniny Ormuz, choć przy produkcji Arabii Saudyjskiej przekraczającej 10 mln baryłek dziennie możliwości przesyłowe mogą okazać się niewystarczające, jeśli blokada potrwa dłużej” - wskazano.
Analitycy dodali, że oprócz tego pojawiają się działania mające łagodzić napięcia po stronie podaży. „Administracja USA przyznała pierwsze zwolnienia umożliwiające zakup rosyjskiej ropy objętej sankcjami, przechowywanej na tankowcach. Z możliwości tej zaczęły korzystać m.in. indyjskie rafinerie, które kupują miliony baryłek surowca zalegającego w magazynach pływających. Według danych Kpler, na wodach Oceanu Indyjskiego, Morza Arabskiego i w rejonie Cieśniny Singapurskiej znajduje się około 30 mln baryłek rosyjskiej ropy dostępnej do sprzedaży” - wyjaśniono.
Eksperci dodali, że mimo gwałtownego wzrostu cen amerykańscy producenci ropy z łupków nie zwiększają na razie znacząco wydobycia. Firmy traktują obecny skok cen jako potencjalnie krótkotrwały i zakładają, że napięcia wokół Cieśniny Ormuz mogą ustąpić w ciągu kilku tygodni. Zwrócono jednak uwagę, że część banków inwestycyjnych ostrzega jednak, że przedłużająca się blokada kluczowego szlaku transportowego może skutkować podniesieniem cen ropy powyżej 100 dol. za baryłkę.
Zwrócili uwagę, że w krótkim terminie rynek pozostaje silnie uzależniony od rozwoju sytuacji w rejonie Zatoki Perskiej, a każde sygnały odblokowania Cieśniny Ormuz mogłyby szybko „schłodzić” notowania. Utrzymująca się jednak blokada lub dalsza eskalacja konfliktu zwiększać będzie ryzyko dalszego wzrostu premii geopolitycznej w cenach ropy - podkreślają analitycy. (PAP)
mick/ mmu/ grg/