Rajd Dakar. Goczałowie niżej, życiowy sukces Dąbrowskiego
Jadąca Toyotami rodzina Goczałów po środowych sukcesach, w czwartek zajęła dalsze miejsca na drugiej części etapu maratońskiego Rajdu Dakar. Najlepszy - Eryk - był 15. Życiowy sukces odniósł natomiast dziewiąty wśród motocyklistów Konrad Dąbrowski.
W środę zawodnicy pokonali pierwszą część dwudniowego etapu maratońskiego. Świetnie zaprezentowali się Marek Goczał i Maciej Marton, którzy uzyskali trzeci czas, a pozostałe dwie załogi Energylandii uplasowały się w „szóstce”.
W czwartek na odcinku do Hail już tak dobrze im nie poszło. Najlepsze, 15. miejsce zajęli Eryk Goczał i Szymon Gospodarczyk, tracąc 11.59 do zwycięzcy piątego etapu - Amerykanina Mitcha Guthriego (Ford).
Pozostałe miejsca na podium także zajęły załogi radzących sobie lepiej na szybkich odcinkach niż na piasku Fordów. Drugi był Hiszpan Nani Roma, a trzeci sponsorowany przez Orlen Czech Martin Prokop, który już po raz trzeci uplasował się w czołowej trójce.
Czołówka klasyfikacji generalnej się nie zmieniła. Prowadzi Hank Lategan (Toyota) z RPA, o 3.17 przed Katarczykiem Nasserem Al-Attiah (Dacia) i o 5.38 przed Szwedem Mattiasem Ekstroemem (Ford).
Z racji wysokich miejsc uzyskanych poprzedniego dnia, na starcie polskie załogi jechały na początku stawki, co - jak relacjonowali kierowcy - było dużym utrudnieniem.
- To był... przerąbany odcinek. Jechaliśmy bez żadnego śladu. Musieliśmy trochę zwolnić na kamieniach, bo wszystkie były na środku i łatwo było przebić oponę, ale udało nam się tego uniknąć - opowiadał na mecie Eryk Goczał, który w klasyfikacji generalnej spadł z dziewiątego na 11. miejsce. Do Lategana traci 20.38.
25. czas dnia uzyskali Marek Goczał z Martonem.
- Na początku nam dobrze szło, jechaliśmy jako trzecia załoga za Lateganem i Nasserem, później dogonił nas Eryk, ale się trochę zgubił, więc wpuściliśmy go przed nas. A potem w kurzu trochę się pogubiliśmy, mieliśmy też chwilę zawahania, która nas kosztowała sporo czasu. Ciężko się jedzie na początku, jak nie widać śladów – podkreślił 16. w „generalce” kierowca Energylandii (41.18 straty).
Michał Goczał z hiszpańskim pilotem Diego Ortegą przyjechali ze stratą ponad 46 minut, a na domiar złego dostali jeszcze 15 minut kary. W klasyfikacji generalnej do Lategana tracą 1:14.13.
Dąbrowski po raz pierwszy w historii dakarowych startów dostał się do etapowej „10” klasyfikacji łącznej z zawodnikami z zespołów fabrycznych. Najszybszy na etapie był Argentyńczyk Luciano Benavides (KTM), a Polak stracił do niego 13.57.
Prowadzenie w klasyfikacji generalnej objął trzeci na etapie Australijczyk Daniel Sanders (KTM). Dąbrowski awansował na 11. miejsce i także jeszcze nigdy wcześniej nie był tak wysoko. Do lidera traci 1:36.21.
W klasyfikacji Rally 2 Polak był w czwartek drugi i także drugi jest po pięciu etapach. Do najlepszego Amerykanina Prestona Campbella (Honda) traci 20.18.
W czwartek z marzeniami o dobrym miejscu pożegnał się zwycięzca prologu i pierwszego etapu młody Hiszpan Edgar Canet (KTM), który miał problemy z motocyklem i jeszcze nie dojechał do mety.
W piątek uczestników Dakaru czeka szósty etap z Hail do Rijadu, o długości aż 920 km, z czego 331 km to odcinek specjalny.
Z Hail – Kryspin Dworak (PAP)
krys/ pp/ know/