Sekretarz Krakowa: zarządzimy tym kryzysem tak, żeby mieszkańcy go nie odczuli
Sekretarz miasta Antoni Fryczek zapewnił, że Urząd Miasta Krakowa i podległe mu jednostki działają normalnie. Kryzys nastąpił i tym kryzysem wspólnymi siłami zarządzimy tak, żeby mieszkańcy go w ogóle nie odczuli – oświadczył.
W niedzielnym referendum z urzędu prezydenta Krakowa odwołany został Aleksander Miszalski (KO). Za odwołaniem go zagłosowało 171 581 mieszkańców. Rada Miasta Krakowa nie została odwołana z powodu braku wystarczającej frekwencji. Wynik referendum oznacza przedterminowe wybory prezydenta miasta, które muszą się odbyć w ciągu 90 dni.
Podczas konferencji prasowej zorganizowanej przez urząd miasta Fryczek zaznaczył, że w poniedziałek Aleksander Miszalski, jak i jego zastępcy, jeszcze pracują. Wyjaśnił, że formalnie prezydent i wiceprezydenci pełnią swoje funkcje do momentu publikacji wyników referendum w Dzienniku Urzędowym przez wojewodę - co jeszcze nie nastąpiło. Po publikacji wyników – dodał Fryczek - premier ma obowiązek niezwłocznie wyznaczyć osobę, która będzie pełnić funkcję prezydenta.
– Nie mamy tutaj wyznaczonego terminu. Ustawa używa określenia „niezwłocznie”. Mając na uwadze sytuację, że to całe wydarzenie dotyczy Krakowa, dużego miasta, mamy nadzieję, że pan premier tę osobę wyznaczy naprawdę bez zbędnej zwłoki – powiedział sekretarz miasta. Wskazał, że np. w Zabrzu, gdzie odwołano prezydentkę miasta, publikacja nastąpiła wieczorem kolejnego dnia.
Bez względu na to miasto Kraków funkcjonuje, miejskie jednostki funkcjonują i mieszkańcy mogą czuć się bezpieczni i zaopiekowani. Nic nie dzieje się takiego, co mogłoby wzbudzać czyjąkolwiek obawę tudzież strach.
Wyjaśnił, że do czasu wyłonienia komisarza, który będzie pełnił funkcję prezydenta miasta, zarząd nad poszczególnymi obszarami przejmują: on – jako sekretarz, skarbnik – który będzie odpowiedzialny za kwestie finansowe oraz dyrektorka magistratu – która jest odpowiedzialna m.in. za funkcjonowanie urzędu, w tym umowy z pracownikami. Dodał, że wszystkie umowy z urzędnikami są kontynuowane.
Po rozpoczęciu pracy przez komisarza, sekretarz, skarbnik i dyrektor magistratu będą mu podlegać.
– Kryzys nastąpił i tym kryzysem wspólnymi siłami zarządzimy tak, żeby mieszkańcy go w ogóle nie odczuli – zapewnił Fryczek.
Sam Miszalski jeszcze przed ogłoszeniem wyników, podziękował Krakowiankom i Krakowianom za udział w referendum - zarówno tym, którzy go wspierali, jak i tym, którzy byli wobec niego krytyczni. Podkreślił, że ostatnie miesiące były dla niego bardzo ważną lekcją, pełnienie funkcji prezydenta Krakowa było ogromnym zaszczytem i odpowiedzialnością. Zaznaczył, że nie wszystko udało się zrobić tak, jak chciał.
Referendum w Krakowie
Referendum było inicjatywą grupy obywateli, której twarzą stał się przewodniczący rady dzielnicy Stare Miasto Jan Hoffman. Do akcji referendalnej przyłączyli się politycy opozycji, a także środowisko radnego, byłego posła PO Łukasza Gibały – głównego rywala Miszalskiego w wyborach w 2024 r.
Przeciwnicy zarzucali Miszalskiemu m.in. zadłużenie miasta, kolesiostwo, niespełnienie wyborczych obietnic, sprawowanie urzędu w sposób niegodny. Nie podobały się im również sposób wprowadzenia i zasady strefy czystego transportu (SCT), podwyżki cen biletów, wydłużenie godzin płatnego parkowania.
W czasie twz. akcji referendalnej Miszalski zapowiedział „wielką korektę”. Polegać ona miała m.in. na zapowiedzi zmian funkcjonowania SCT, wycofaniu się z opłat dla mieszkańców za parkowanie w centrum miasta w niedziele, zmianach kadrowych w urzędzie miasta, likwidacji premii dla członków zarządów spółek miejskich i obniżeniu wynagrodzenia dla członków rad nadzorczych tych spółek.
Podsumowując dwa lata kadencji, w maju, polityk ocenił, że udało się zrealizować wiele ważnych dla mieszkańców inwestycji. Wśród osiągnięć wymienił opracowanie planu budowy metra. Przyznał jednak, że nie ustrzegł się błędów i jako przykład podał sposób wprowadzenia strefy czystego transportu.
W wyborach na prezydenta Krakowa w 2024 r. startowali oprócz Aleksandra Miszalskiego (KO), Łukasz Kmita (PiS), Łukasz Gibała (komitet wyborczy Kraków dla Mieszkańców), Konrad Berkowicz (Konfederacja), Andrzej Kulig (komitet Ku Przyszłości).
W II turze Miszalski pokonał Gibałę przewagę ok. 2 proc. głosów. Miszalskiego poparło 133 703 wyborców, którzy poszli do urn, a Gibałę - 128 269.
Większość w Radzie Miasta Krakowa ma KO wraz z Nową Lewicą. Kluby opozycyjne to PiS i Kraków dla Mieszkańców Łukasza Gibały.(PAP)
juka/ mok/