Kosiniak-Kamysz: Kraków potrzebuje przywództwa i autorytetu, który połączy różne środowiska
Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz powiedział, że jest za tym, by kandydat na prezydenta Krakowa nie miał szyldu partyjnego. Zaznaczył, że Kraków potrzebuje poważnego, odpowiedzialnego przywództwa, autorytetu, który połączy różne środowiska polityczne, społeczne i ruchy.
Zadeklarował, że chciałby osobiście włączyć się w proces znalezienia takiego kandydata.
W niedzielnym referendum z urzędu prezydenta Krakowa odwołany został Aleksander Miszalski (KO). Za jego odwołaniem zagłosowało 171 581 mieszkańców. Rada Miasta Krakowa nie została odwołana z powodu braku wystarczającej frekwencji; większość w Radzie ma KO wraz z Nową Lewicą, zaś kluby opozycyjne to PiS i Kraków dla Mieszkańców Łukasza Gibały. Wynik referendum oznacza przedterminowe wybory, które odbędą się one w ciągu 90 dni.
Kosiniak-Kamysz powiedział na briefingu w Krakowie, że taki wynik należy z wielką pokorą uszanować i przygotować się do kampanii wyborczej.
- Jedno jest pewne: Kraków potrzebuje poważnego prezydenta, potrzebuje poważnego, odpowiedzialnego przywództwa, autorytetu, który połączy różne środowiska polityczne, społeczne i ruchy, różne środowiska gospodarcze z różnych stron. Nie może to być ktoś, kto będzie sprofilowany bardzo wąsko - powiedział.
Myślę, że ta odpowiedzialność i powaga wymaga, żeby Kraków miał prezydenta łączącego różne środowiska. I w ten proces osobiście chciałbym się również włączyć, w przedstawieniu takiej kandydatury: osoby odpowiedzialnej, przygotowanej, z doświadczeniem, mającej też wielką energię.
Podkreślił, że chciałby, aby to był poważny prezydent dla Krakowa. Stwierdził, że znalezienie takiego kandydata to, jego zdaniem, ważne zadanie. Jak ocenił, wierzy tu we współpracę w ramach koalicji; zaznaczył, że chciałby, aby ta współpraca została pokazana właśnie w Krakowie. - To będzie też test naszego przywództwa na kolejne wybory parlamentarne - zaznaczył.
Kosiniak-Kamysz podkreślał, że w 2002 r., jeszcze jako młody polityk, współpracował przy procesie wyłonienia kandydata na prezydenta Krakowa; jak przypomniał, był to wówczas Jacek Majchrowski. - Więc wiem, co to znaczy poważny prezydent, poważny kandydat - zaznaczył. - Tak jak wtedy udało mi się, wraz ze współpracownikami profesora Majchrowskiego wykreować i zaproponować kandydata, który przez 22 lata był gospodarzem Krakowa, tak teraz wierzę, że też to się uda. Tej roztropności nam zabrakło pewnie, by jeszcze szerzej szukać odpowiedzialności i kandydata dwa lata temu, bo wszyscy szliśmy z różnych komitetów; dzisiaj trzeba więcej jedności w tym wszystkim - dodał.
- Ja bym nie przypisywał żadnego szyldu partyjnego, ja bym szukał kandydata poważnego odpowiedzialnego, przygotowanego, z wielką energią; Kraków potrzebuje poważnego, przygotowanego prezydenta. Ja jestem gotowy do współdziałania ze wszystkimi środowiskami, nie tylko politycznymi, ale i społecznymi, które chcą takiego przywództwa dla Krakowa i wierzę, że wśród naszych partnerów w koalicji znajdę też zrozumienie - zaznaczył Kosiniak-Kamysz.
Pytany, czy to oznacza, że będzie osobiście odpowiadał za to zadanie, Kosiniak-Kamysz że jest tu też wielka odpowiedzialność premiera Donalda Tuska oraz innych liderów tak koalicji rządzącej jak i innych środowisk. - Nie chcę kandydata, który będzie miał taki partyjny charakter, bo on nie wygra starcia z Łukaszem Gibałą - powiedział. Ocenił, że Gibała to obecnie bardzo poważny kandydat; dwa lata temu przegrał wybory niewielką różnic głosów. Zatem - pokreślił - by dać mieszkańcom Krakowa propozycję, która ich zainteresuje i przekona, to musi ona wykroczyć poza horyzonty politycznych czy partyjnych ambicji
Pytany w tym kontekście o kandydaturę Ireneusza Rasia, lider ludowców powiedział, że jak będzie podjęta decyzja ws. kandydatury, to będzie wówczas o tym informował. (PAP)
wni/ sdd/ know/