Sikorski: Rosja może przeprowadzić operację pod fałszywą flagą
Wicepremier, szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski powiedział w czwartek amerykańskiej telewizji CBS News, że nie wyklucza, iż Rosja może przeprowadzić operację pod fałszywą flagą, by stworzyć pretekst do ataku na kraj należący do NATO.
- Nie wykluczałbym, że Rosjanie przeprowadzą jakiś rodzaj operacji pod fałszywą flagą przeciwko rosyjskiemu terytorium, aby stworzyć pretekst do uderzenia w jedno z państw NATO – powiedział Sikorski, pytany o to, jakie działania może podjąć Rosja w ciągu najbliższych dwóch lat, by przetestować art. 5 Sojuszu.
- Musimy dać (przywódcy Rosji Władimirowi Putinowi) do zrozumienia, że wiemy, co planuje, i że nie damy się na to nabrać. Byłoby to całkowicie niedopuszczalne, a my będziemy bronić każdego centymetra terytorium NATO — dodał, cytowany przez serwis CBS News.
Sikorski przekazał też, że uważa, iż skuteczny opór Ukrainy pozbawił na razie Rosję zasobów, których potrzebowałaby do przeprowadzenia skutecznej inwazji na wschodnią flankę NATO — relacjonuje CBS News.
- Ukraina z pewnością wygrała w rejonie Morza Czarnego. Rosja z pewnością nie ma dominacji powietrznej nad Ukrainą. Może wysyłać rakiety i drony, ale nie może swobodnie operować w przestrzeni powietrznej nad Ukrainą. Wojna lądowa utknęła w martwym punkcie i wydaje się, że Ukraina ma kontrolę ogniową nad strategiczną trasą z Donbasu na Krym – podkreślił szef MSZ.
- Wojny nigdy nie przebiegają linearnie. Przechodzą przez różne fazy. Ale wygląda na to, że faza, w której Rosja miała inicjatywę, dobiegła końca — oznajmił Sikorski.
Napięcia w relacjach Polska-Ukraina
Jak zauważyła stacja CBS News, „Polska nadal odgrywa kluczową rolę w obronie Ukrainy”. Przywołała szacunki, według których 90 proc. zagranicznych dostaw wojskowych dla Kijowa przechodzi przez granicę polsko-ukraińską.
„Jednak relacje między tymi dwoma państwami ostatnio pogorszyły się w związku z decyzją Ukrainy o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia na cześć ukraińskiej formacji z okresu II wojny światowej, pamiętanej w Kijowie jako ta, która walczyła ze Związkiem Sowieckim, a w Polsce pamiętanej jako odpowiedzialna za czystki etniczne na polskich cywilach podczas rzezi wołyńskiej z 1943 r.” - napisał serwis.
Sikorski powiedział, że państwa muszą wyjść poza ten spór, aby skupić się na wspólnym wrogu w Moskwie — przekazała CBS News w omówieniu wywiadu, przeprowadzonego w Gdańsku, gdzie trwa Konferencja na rzecz Odbudowy Ukrainy.
- Nie chodzi o to, żeby ludzie rzucali się sobie w ramiona. Chodzi o podjęcie decyzji, by nie powtarzać złych rzeczy i znaleźć lepszą wspólną przyszłość. I w tym duchu, mam nadzieję, będziemy w stanie układać relacje z Ukrainą – powiedział Sikorski. - Nie powinniśmy pozwolić, aby Putin wykorzystywał nasze nieporozumienia — dodał.
Wicepremier oznajmił też, że wszelkie przyszłe rozmowy powinny być prowadzone bezpośrednio między prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim a Putinem, bez pośrednictwa stron trzecich.
- Osobiście uważam, że lepiej jest pozwolić Rosji i Ukrainie negocjować bezpośrednio. Negocjują kwestie wymiany ciał poległych żołnierzy i jeńców wojennych. Są też sprawy, których nie chcemy im narzucać – przekazał.
- My, Europejczycy, nie jesteśmy neutralni między obiema stronami. Stoimy po stronie ofiary agresji. A Rosja jest agresorem — podkreślił Sikorski.
- Stany Zjednoczone również pomagają, choć nie tak bardzo, jak w przeszłości, ale nadal wspierają Ukrainę – dodał. - Uważamy, że jeśli Putin jest gotów na zawieszenie broni, które zostało zaproponowane przez Ukrainę, lub na porozumienie pokojowe, to znajdzie numer do Zełenskiego — zaznaczył wicepremier.
Natalia Dziurdzińska (PAP)
ndz/ rtt/ mhr/ ppa/