Simona de Silvestro - z bolidu Formuły 1 przesiadła się do bobsleja [GALERIA]
W 2011 roku miała koszmarny wypadek przy prędkości 350 km/h, a dwa dni później z poparzonymi dłońmi wróciła do samochodu wyścigowego, zyskując przydomek „Iron Maiden”, czyli „Niewiasty z żelaza”. Po latach rywalizacji w motosporcie, Simona de Silvestro spełni swoje kolejne marzenie. Wystartuje w zawodach bobslejowych na Igrzyskach Olimpijskich Mediolan-Cortina, jako reprezentantka Włoch.
Zagorzałym fanom wyścigów samochodowych Simona de Silvestro jest postacią dobrze znaną. Ta urodzona w szwajcarskim Thun sportsmenka, nazywana pieszczotliwie „Miss Swiss”, na przestrzeni lat startowała w szeregu prestiżowych zawodów. O karierze kierowcy wyścigowego marzyła od wczesnego dzieciństwa. Miłością do szybkich aut zaraził ją ojciec, który prowadził salon samochodowy. Już jako 7-letnia dziewczynka zaczęła ścigać się na gokartach, a z biegiem czasu konsekwentnie rozwijała swoje umiejętności. Ponad dwie dekady temu przeniosła się do USA, aby rozpocząć starty w juniorskiej Formule BMW, a następnie w Atlantic Championship. To właśnie tam odniosła pierwsze znaczące sukcesy – w 2008 roku wygrała wyścig The Long Beach Grand Prix, a rok później zanotowała najwięcej zwycięstw w sezonie.
Debiut Simony w zawodach IndyCar Series w 2010 roku był równie imponujący: w prestiżowym wyścigu Indianapolis 500, rozgrywanym od przeszło stu lat, została wyróżniona tytułem „Rookie of the Year”, czyli w wolnym tłumaczeniu „Debiutantki Roku”, co uczyniło ją jedną z najbardziej rozpoznawalnych kobiet w amerykańskich wyścigach. Bodaj największym osiągnięciem w IndyCar było dla Simony drugie miejsce w zawodach rozegranych w 2013 roku w Houston.
Przez niemal dwie dekady próbowała dostać się do Formuły 1 – i była blisko, bo w pewnym momencie pełniła funkcję kierowcy rezerwowego w Sauberze. Zostawiła wówczas swój apartament w Waszyngtonie i przeprowadziła do rodzinnej Szwajcarii, by być bliżej siedziby Saubera. Później ścigała się w Formule E, a także w wymagających australijskich Supercars. Po raz ostatni mogliśmy oglądać de Silvestro w oficjalnych zawodach w 2023 roku.
Kierowczyni zasłynęła nie lada determinacją, gdy w 2011 roku uległa groźnemu wypadkowi na torze Indianapolis. Jej samochód pędzący z prędkością sięgającą blisko 350 km/h zapalił się i koziołkował, a Simona doznała oparzeń drugiego stopnia. Mimo to wróciła do kwalifikacji mniej niż 48 godzin później, demonstrując wyjątkową odporność i hart ducha. Wtedy to fani nadali jej przezwisko „Iron Maiden”. „Niewiasta z żelaza” udowodniła wówczas, że nie ma dla niej rzeczy niemożliwych, a w spełnianiu zawodowych marzeń nie powstrzyma jej żadna przeszkoda. „Nigdy nie wykorzystałam faktu, że jako kobieta jestem rzadkością w sportach samochodowych. Pozwalam, by czasy okrążeń mówiły same za siebie – to wszystko” – zaznaczyła w jednym z wywiadów.
Simona mówi płynnie w wielu językach – angielskim, francuskim, niemieckim, włoskim i dialekcie szwajcarsko-niemieckim. Poza bolidami interesuje się aktywnością na świeżym powietrzu. Dorastała niedaleko Jeziora Zuryskiego i Alp, co zapoczątkowało jej zamiłowanie do górskich wędrówek, kolarstwa górskiego, paddleboardingu i narciarstwa, które traktuje nie tylko jako hobby, ale i uzupełnienie treningu fizycznego niezbędnego w motosporcie. „Jestem dzieckiem gór” – podkreśla de Silvestro. W czasie pandemii COVID-19 Simona zaczęła eksperymentować w kuchni. „Jeśli wirus utrzyma nas w zamknięciu jeszcze przez kilka miesięcy, może uda mi się wydać własną książkę kucharską, bo ciągle wymyślam nowe dania. Ale zdecydowanie wolałabym się ścigać!” – zdradziła w 2020 roku.
W 2021 roku Simona zaskoczyła świat sportu, ogłaszając starty w monobobach - jednoosobowych bobslejach. Po kilku sezonach ciężkiej pracy zakwalifikowała się na Zimowe Igrzyska Olimpijskie Mediolan-Cortina 2026. „To już oficjalne – jedziemy na igrzyska. To niezbity dowód na to, że odrobina szaleństwa, połączona z niezachwianą wiarą, może urzeczywistnić to, co wydaje się nierealne. Wszystko zaczęło się od marzenia, za którym nie bałam się gonić! Nie mogę się doczekać, by reprezentować Włochy” – napisała niedawno de Silvestro w jednym z serwisów społecznościowych. (PAP Life)
Autorka: Iwona Oszmaniec
iwo/ag/ep/