Skandal w Korei Płd. Policja weszła do biur państwowej komisji wyborczej
Południowokoreańska policja przeszukała biura narodowej komisji wyborczej (NEC) w związku ze skandalem wywołanym brakiem kart do głosowania w wyborach lokalnych – podała w czwartek agencja Yonhap. Problemy z organizacją głosowania wywołały protesty i obniżyły notowania prezydenta Li Dze Mjunga.
„Koncentrujemy się na zabezpieczeniu dowodów, aby ustalić prawdę w tej sprawie, w tym zidentyfikować przyczyny naruszenia praw politycznych obywateli” – przekazała policja w komunikacie.
Powodem stały się wybory lokalne z 3 czerwca, podczas których z powodu braku kart trzeba było tymczasowo wstrzymać głosowanie w 26 obwodach, głównie w Seulu. Sytuacja sprowokowała obywateli do demonstracji, podczas których domagali się powtórzenia głosowania. W ubiegłym tygodniu do dymisji podał się szef NEC Ro Te Ak.
Jak poinformował w środę dziennik „Korea JoongAng Daily”, na sytuację zareagowali również studenci. Samorządy studenckie z 18 uniwersytetów zaplanowały wspólną deklarację i protest, domagając się parlamentarnego śledztwa oraz pociągnięcia do odpowiedzialności osób winnych naruszenia praw wyborczych obywateli.
W czwartek Zgromadzenie Narodowe (parlament) uruchomiło formalną procedurę powołania komisji śledczej. Osobne wnioski złożyły rządząca Partia Demokratyczna (PD) i opozycyjna Partia Władzy Ludowej (PWL). Ugrupowania muszą najpierw wynegocjować zakres śledztwa – zauważyła agencja Yonhap. PWL domaga się rychłego wszczęcia osobnego śledztwa niezależnego prokuratora, podczas gdy PD woli z tym poczekać.
Kontrowersje wokół głosowania w wyborach lokalnych odbiły się na poparciu dla władz. Z opublikowanego w czwartek sondażu National Barometer Survey wynika, że notowania prezydenta spadły o 9 pkt proc. w stosunku do poprzedniego badania. Jego pracę pozytywnie ocenia obecnie 57 proc. ankietowanych.
Krzysztof Pawliszak (PAP)
krp/ akl/ sma/