Spór o ceny energii. Szefowie państw i rządów na szczycie spierają się o ETS
W czwartek wieczorem szefowie państw i rządów UE przeszli do rozmowy o tym, jak zaradzić wysokim cenom energii. Przedmiotem sporu na szczycie w Brukseli jest zmiana w unijnym systemie handlu emisjami ETS. Chociaż reforma jest przesądzona, to wśród stolic nadal są zwolennicy ETS, którzy nie chcą zbyt głębokich przekształceń.
Na posiedzeniu Rady Europejskiej starły się dwa obozy: zwolenników i przeciwników systemu ETS. Fakt, że w Polsce uprawnienia na emisję odpowiadają za blisko jedną czwartą rachunków za prąd, czyni ją liderką grupy państw, która wezwała na szczycie do reformy ETS. Sojusznikiem Polski są Włochy, której liderka Giorgia Meloni narzekała na to, że z powodu ETS wzrost cen gazu na świecie wskutek wojny w Iranie jest szczególnie dotkliwy dla jej kraju.
Do zmian w ETS wezwała też Austria, która jest nieoczywistym zwolennikiem zmian w dekarbonizacyjnym napędzie UE, ponieważ w 90 proc. pozyskuje energię ze źródeł odnawialnych. Wiedeń liczy jednak na to, że reforma ETS przyczyni się generalnie do obniżenia cen energii. Do reformy wezwały także Czechy.
Grecja uważa, że choć system ETS spełnił swoje zadanie, to w momencie jego wprowadzania żyliśmy w innej rzeczywistości, bo ceny paliw kopalnych były o wiele niższe. Natomiast dziś w ocenie Aten mamy zarówno drogą energię, jak i drogi system ETS.
Systemu broniły z kolei Szwecja i Hiszpania. Ta ostatnia uważa, że reforma ETS powinna być pragmatyczna i nie powinna karać państw, które zainwestowały wcześniej w transformację. Holandia zwróciła uwagę, że bez systemu ETS dzisiaj Europa wydawałaby znacznie więcej na paliwa kopalne.
Ursula von der Leyen: wspólnota jest nadal uzależniona od importu paliw kopalnych
Na początku rozmowy przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen przedstawiła liderom dane, z których wynikało, że pomimo wysiłku na rzecz dekarbonizacji, Wspólnota jest nadal uzależniona od importu paliw kopalnych. Ich udział w zużyciu energii w UE wynosi wciąż blisko 80 proc.
Szefowa KE podkreśliła, że takie uzależnienie w przypadku konfliktów geopolitycznych oznacza gwałtowny wzrost cen paliw kopalnych. Od czasu kryzysu irańskiego cena gazu wzrosła o 70 proc.
Von der Leyen miała też powiedzieć, że kluczowym narzędziem transformacji pozostaje system handlu emisjami ETS, ale mechanizm ten wymaga modernizacji. Powtórzyła przedstawione w poniedziałek propozycje dotyczące działań krótkoterminowych, mających przynieść ulgę najbardziej obciążonym przemysłom.
Polskę na szczycie UE reprezentuje premier Donald Tusk.
Z Brukseli Magdalena Cedro (PAP)
mce/ mal/gn/