Świątek awansowała do drugiej rundy Wimbledonu
Rozstawiona z numerem trzecim Iga Świątek awansowała do drugiej rundy wielkoszlemowego Wimbledonu. Broniąca tytułu polska tenisistka wygrała w swoim pierwszym meczu z Amerykanką Taylor Townsend 6:1, 2:6, 6:3. Spotkanie trwało dwie godziny i jedną minutę.
W 2016 roku Serena Williams była ostatnią tenisistką, która w Londynie obroniła tytuł. Później każdą edycję Wimbledonu wygrywała inna zawodniczka. Dwa lata temu tytułu broniła Czeszka Marketa Vondrousova i przegrała już pierwsze spotkanie. Świątek tak szybkiego odpadnięcia zdołała uniknąć, ale delikatnie mówiąc zwycięstwo nie przyszło jej łatwo.
W singlu 30-letnia Townsend nigdy w Wimbledonie nie przebrnęła 2. rundy, ale w deblu triumfowała w Londynie w 2024 roku. Początkowo wydawało się, że Polka z pokonaniem jej nie będzie miała większego problemu.
Pierwszego seta Świątek wygrała gładko 6:1 w zaledwie 31 minut. Popełniła w nim tylko cztery niewymuszone błędy. Świetnie funkcjonował jej serwis, który był tak ważnym elementem ubiegłorocznego triumfu. Lepszego wejścia w turniej nie można było sobie wyobrazić.
Od dłuższego czasu jednak problemem Świątek bywa utrzymanie wysokiego poziomu gry. Tak było choćby w marcu w Miami, gdy pierwszego seta z Magdą Linette wygrała 6:1, a w kolejnych uległa 5:7, 3:6.
Druga partia meczu z Townsend przywołała te wspomnienia. Amerykanka szybko bowiem uciekła na 4:0. Skuteczność pierwszego serwisu Świątek drastycznie spadła. Po zaledwie czterech gemach Polka miała na koncie 10 niewymuszonych błędów.
Później powoli wracała do gry. Więcej przełamać w tym secie już się nie dała, ale powstałej na początku straty nie odrobiła. O losach meczu decydowała trzecia partia, przed którą sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa udała się na przerwę toaletową.
Decydujący set zaczął się od serwisu Świątek. Wygrała dwa pierwsze punkty, jednak potem zrobiło się niezwykle nerwowo. Ostatecznie gem trwał ponad kwadrans, rozegrano w nim aż 24 piłki, a Polka obroniła cztery break pointy i zdołała go wygrać.
Później obie tenisistki utrzymywały swoje podanie, aż Świątek przełamała rywalkę i odskoczyła na 4:2. Kiedy wydawało się, że ma już mecz pod kontrolą, Townsend zbliżyła się na 3:4.
W tym momencie Świątek znów podniosła poziom. Ponownie przełamała Amerykankę, a serwując na zwycięstwo nie oddała jej punktu. Spotkanie zakończyła asem. Gdy usiadła na ławce, skryła twarz w ręczniku i dopiero po dłuższej chwili udzieliła pomeczowego wywiadu.
Kolejny mecz Igi Świątek
Kolejną rywalką Świątek będzie w czwartek Karolina Pliskova. Czeska tenisistka wygrała z rodaczką Terezą Valentovą 6:3, 6:4.
34-letnia Pliskova jest finalistką Wimbledonu z 2021 roku. W 2017 roku przez osiem tygodni była liderką rankingu, obecnie zajmuje w nim 73. miejsce. Z powodu kontuzji straciła cały sezon 2025. Świątek ma z nią bilans 3-0. Ostatni raz grały ze sobą trzy lata temu w Montrealu.
Trzy pozostałe polskie singlistki odpadły w pierwszej rundzie. W poniedziałek z turniejem pożegnały się Maja Chwalińska (nr 20.), która przegrała z Mananchayą Sawangkaew z Tajlandii 6:2, 5:7, 2:6, Magdalena Fręch po porażce z Rosjanką Anną Kalinską (nr 19.) 6:7 (5-7), 4:6, a także Magda Linette, która uległa Rosjance Mirrze Andriejewej (nr 5.) 5:7, 4:6.
Wynik meczu 1. rundy gry pojedynczej:
Iga Świątek (Polska, 3) - Taylor Townsend (USA) 6:1, 2:6, 6:3. (PAP)
wkp/ krys/ ał/