Szefowa rządu Danii: jesteśmy gotowi do obrony Grenlandii
Dania jest gotowa do obrony Grenlandii, ale liczy, że wszyscy, w tym sojusznicy, będą szanować prawo mieszkańców Grenlandii do samostanowienia - powiedziała premier Mette Frederiksen w środę rano przed rozpoczęciem obrad w drugim dniu odbywającego się w Ankarze szczytu NATO.
- Słyszałam wczoraj prezydenta Stanów Zjednoczonych i sądzę, że stanowisko USA w tej sprawie jest niestety bardzo jasne. I nasze stanowisko jest tak samo jasne, jak zawsze. Grenlandia oczywiście nie jest na sprzedaż. Mamy nadzieję, że wszyscy, w tym wszyscy sojusznicy, będą szanować prawo mieszkańców Grenlandii do samostanowienia - powiedziała dziennikarzom Frederiksen odnosząc się do ponowionych przez prezydenta Donalda Trumpa sugestii na temat konieczności przejęcia przez USA tego terytorium.
Dodała, iż oczekuje, iż wszyscy respektować integralność terytorialną oraz suwerenność Królestwa Danii.
Zapytana, czy Dania jest gotowa do zbrojnej obrony Grenlandii, gdyby została zaatakowana, duńska premier odparła: - Jesteśmy gotowi bronić każdego cala terytorium NATO, w tym naszego własnego. Jednak jednym z powodów, dla których wiele, wiele lat temu stworzyliśmy NATO, jest to, że jeśli coś stanie się jednemu z nas, wszyscy powinni stanąć w obronie pozostałych. Chodzi mi o to, że artykuł 5 jest naszym zabezpieczeniem. Dotyczy to obecnie flanki wschodniej w obliczu wojny hybrydowej ze strony Rosji. Dotyczyło to Stanów Zjednoczonych, gdy zostały zaatakowane 11 września (2001 r.), i to samo dotyczy Grenlandii, jeśli cokolwiek wydarzy się w naszym kierunku.
Frederiksen oceniła, iż nie uważa, by Stany Zjednoczone nie poczuwały się do zobowiązań w ramach art. 5 traktatu waszyngtońskiego.
- Nie słyszałam, żeby nie były zaangażowane w realizację artykułu 5. Z duńskiej i europejskiej perspektywy nie byłabym w stanie zapewnić bezpieczeństwa moim obywatelom bez NATO. Myślę, że to samo dotyczy Stanów Zjednoczonych. To właśnie dzięki NATO nasi obywatele po obu stronach Atlantyku mogą czuć się bezpiecznie. I tak samo będzie w przyszłości - przekonywała Frederiksen.
Z Ankary Bartłomiej Niedziński (PAP)
bjn/ ap/ ep/