Szef MSZ: negocjacje pokojowe muszą umożliwić Ukrainie dążenie do członkostwa w UE
Amerykańsko-rosyjskie negocjacje wobec Ukrainy to musi być proces, dzięki któremu Ukraina będzie w bezpiecznych granicach i będzie mogła negocjować swoje członkostwo w Unii Europejskiej – powiedział w środę wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski po nieformalnym spotkaniu Rady Państw Morza Bałtyckiego.
Z kolei wysoka przedstawiciel UE ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Kaja Kallas, która dołączyła do środowych obrad, podkreślała, że mimo trudnej sytuacji na Bliskim Wschodzie nie należy zapominać o sytuacji Ukrainy i nieustannie wspierać Kijów. Sikorski i Kallas wystąpili w środę na wspólnej konferencji prasowej.
Sikorski poinformował, że rozmowy ministrów SZ Rady skupiły się przede wszystkim na polityce wewnątrz NATO, również w perspektywie zbliżającego się szczytu sojuszu w Ankarze, na tym, jak wesprzeć Ukrainę w negocjacjach zakończenia rosyjskiej agresji. Rozmawiano także - jak relacjonował Sikorski - o perspektywach akcesji Ukrainy do Unii Europejskiej.
- Chcemy, aby szczyt NATO zakończył się sukcesem, aby standing Europy wobec Stanów Zjednoczonych wzrósł, tak abyśmy mieli wpływ na wynik negocjacji amerykańsko-rosyjskich wobec Ukrainy – mówił szef MSZ. Dodał, że musi to być proces, z którego „wyłoni się nowa równowaga na kontynencie europejskim” i dzięki któremu Ukraina „będzie w bezpiecznych granicach i będzie mogła się rozwijać i ciążyć ku Europie, negocjować swoje członkostwo w Unii Europejskiej”.
- I musi to być proces, który nie tylko Ukrainę, ale także nas upewni, że Rosja nie będzie zdolna do ponownej agresji - podkreślił.
Kallas z kolei, mówiąc o sytuacji na Bliskim Wschodzie, stwierdziła, że strategia Iranu polega na tym, by „siać chaos i podpalać cały region”. Mówiła, że reżim irański „na ślepo” atakuje swoich sąsiadów. Oceniła, że najlepszym scenariuszem byłby demokratyczny Iran, który nie stanowi zagrożenia dla swoich sąsiadów, ale - zauważyła - nie wiadomo, jak potoczy się dalej ta wojna. Podkreśliła, że dla Europy to trudny moment z uwagi bezpieczeństwo wielu jej obywateli, którzy obecnie są w regionie. Zapewniła, że UE koordynuje pomoc konsularną i stara się zapewnić im loty powrotne.
Zapowiedziała też, że w czwartek odbędzie się spotkanie unijnych ministrów SZ ze swoimi odpowiednikami z krajów Zatoki Perskiej.
Kallas podkreśliła, że mimo trudnej sytuacji na Bliskim Wschodzie nie należy zapominać o sytuacji Ukrainy. Przekonywała, że Europa nie może reagować w sposób ograniczony i minimalistyczny, bo tego żąda Rosja. Jej zdaniem powinien zostać przyjęty kolejny pakiet sankcji na ten kraj, obejmujący pełny zakaz eksportu rosyjskiej ropy drogą morską. Oceniła, że byłoby to szczególnie ważne w sytuacji, gdy wskutek obecnego kryzysu rosną ceny ropy.
- Moskwa mogła stracić kolejnego sojusznika - Teheran - ale wciąż takie same drony, jak te atakujące Dubaj, uderzają w budynki w Kijowie - przypomniała. - Nie ma żadnego powodu przypuszczać, że rosyjska agresja spowalnia - dodała. Jak zaznaczyła, Rosja wciąż stawia nierealne warunki pokoju. Według Kallas oczekiwania Ukrainy, takie jak poszanowanie jej granic, odszkodowania za straty wojenne i powrót porwanych ukraińskich dzieci, to „nie są wyssane z palca żądania, ale podstawa”.
Zdaniem Kallas „musimy nadal wspierać Ukrainę”. - Zgodziliśmy się przekazać Ukrainie 90 mld euro pożyczki i musimy te środki przekazać - zaznaczyła. - Pracujemy również nad wkładem UE w gwarancje bezpieczeństwa, poprzez nasze misje, wsparcie ukraińskiego przemysłu obronnego i monitorowanie zawieszenia broni. Ministrowie zakomunikowali jasno, że strategicznym celem jest przystąpienie Ukrainy do UE, to także ważna gwarancja bezpieczeństwa, jaką może zaoferować UE - powiedziała.
Sikorski i Kallas byli też pytani, czy podzielają obawy, że tocząca się na Bliskim Wschodzie wojna jednak odwróci uwagę od spraw ukraińskich.
Szefowa unijnej dyplomacji zaznaczyła, że podczas rozmów szefowie SZ podkreślili, że wojna w Ukrainie nie może zniknąć z unijnego pola widzenia, ponieważ stanowi ona bezpośrednie zagrożenie dla Europy. Dodała, że niepokojące jest to, że „wszystkie zdolności, które są nagle potrzebne na Bliskim Wschodzie, są także potrzebne na Ukrainie”.
Sikorski mówił z kolei o tysiącach irańskich dronów Shahed, które uderzyły w kraje, które nie zaatakowały Iranu. Przypomniał, że dziesiątki tysięcy takich dronów uderzyło już wcześniej w Ukrainę. Wyraził nadzieję, że „decydenci w USA zdają sobie sprawę, że Rosja i Iran są w tym razem i że trzeba na to reagować”.
- Przyglądamy się sytuacji i reagujemy na wnioski poszczególnych krajów. W NATO mamy art. 4. i 5.; państwa UE mają artykuł 42.7 (unijnego traktatu o wzajemnej obronie - PAP) - powiedziała, podkreślając jednocześnie, że wnioski w tej sprawie musiałyby napłynąć od danych krajów. Jak zaznaczyła, tak się nie stało.
Sikorski zaznaczył z kolei, że Iran rozszerza zasięg wojny w regionie o kraje, które go nie zaatakowały. Ocenił, że to błąd. (PAP)
wni/ ugw/ grg/