Chiny wycofują się z okolic Tajwanu. „Sytuacja uspokoiła się”
Okręty zaangażowane w zakrojone na szeroką skalę manewry chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej wycofują się z okolic Tajwanu, lecz władze w Tajpej nie odwołały w środę stanu podwyższonej gotowości, ponieważ Pekin nie ogłosił formalnie końca ćwiczeń. Japońskie MSZ wyraziło zaniepokojenie wzrostem napięć w regionie.
„Sytuacja na morzu uspokoiła się, (chińskie) okręty stopniowo odpływają. Ponieważ Chiny nie ogłosiły zakończenia ćwiczeń wojskowych, centrum reagowania kryzysowego zachowuje (gotowość) operacyjną” – przekazała w mediach społecznościowych szefowa tajwańskiej Rady ds. Oceanicznych Kuan Bi-ling.
Resort obrony Tajwanu podał, że w ciągu ostatniej doby wokół wyspy operowało 77 chińskich samolotów wojskowych oraz 25 okrętów marynarki wojennej i straży przybrzeżnej. Aż 35 maszyn przekroczyło linię mediany w Cieśninie Tajwańskiej, czyli nieformalnej granicy między ChRL a Tajwanem. W reakcji na działania Pekinu, które Tajpej potępiło jako „rażącą prowokację” i zagrożenie dla bezpieczeństwa regionalnego, na wyspie odwołano dziesiątki lotów cywilnych. Wojsko wysłało w rejon ćwiczeń własne myśliwce, a siły lądowe przeprowadziły ćwiczenia szybkiego reagowania.
Manewry z użyciem ostrej amunicji „zaostrzają napięcia”
Również rzecznik japońskiego MSZ Toshihiro Kitamura ocenił, że manewry z użyciem ostrej amunicji „zaostrzają napięcia” w regionie kluczowym dla globalnego handlu. Stosunki między azjatyckimi mocarstwami są już nadwyrężone po niedawnych sugestiach konserwatywnej premier Japonii Sanae Takaichi o możliwej interwencji wojskowej w przypadku inwazji Chin na Tajwan.
Chińska agencja Xinhua, cytując jednego z ekspertów ds. wojskowości, określiła manewry jako symulację „okrążenia” wyspy. Celem operacji jest „wywarcie presji na siły separatystyczne (w Tajpej) przy jednoczesnym zablokowaniu dostępu dla interwencji zewnętrznych” - podkreślono.
Pokaz siły ChRL nastąpił 11 dni po ogłoszeniu przez Stany Zjednoczone rekordowego pakietu zbrojeniowego dla Tajwanu o wartości 11,1 mld dolarów.
Komunistyczne władze w Pekinie uznają demokratycznie rządzony Tajwan za własne terytorium i nigdy nie wykluczyły użycia siły w celu przejęcia nad nim kontroli.
Krzysztof Pawliszak (PAP)
krp/ rtt/ know/