Traktory wjechały do Paryża. Rzeczniczka rządu Francji: akcje rolników są nielegalne [WIDEO]
Rzeczniczka rządu Francji Maud Bregeon powiedziała w czwartek, że akcje protestu podjęte przez rolników, w tym blokowanie autostrad i próba przedostania się pod parlament, są nielegalne. Zapewniła, że resort spraw wewnętrznych nie pozwoli na takie działania.
- Częściowa blokada autostrady A13, jak to było dziś rano, czy próba podjechania pod Zgromadzenie Narodowe (...) jest nielegalne, a więc minister spraw wewnętrznych (Laurent Nunez) na to nie pozwoli - oświadczyła rzeczniczka w radiu France Info.
Rolnicy mimo zakazów zebrali się w Paryżu wczesnym rankiem w symbolicznych miejscach - pod wieżą Eiffla i Łukiem Triumfalnym. Autostrada A13 jest częściowo zablokowana. Farmerzy protestują m.in. przeciwko planowanemu porozumieniu o wolnym handlu UE-Mercosur, żądają też ułatwień administracyjnych.
Venteau: rolnicy biorący udział w proteście chcą pozostać w stolicy jak najdłuże
Bertrand Venteau, szef związku rolniczego Koordynacja Obszarów Wiejskich (CRP), powiedział, że rolnicy biorący udział w proteście chcą pozostać w stolicy jak najdłużej. Zapewnił, że nie przyjechali po to, aby „niszczyć”.
- To, czego chcielibyśmy przede wszystkim, to zobaczyć się z przewodniczącymi Zgromadzenia Narodowego (niższej izby parlamentu) i Senatu - dodał Venteau. Skrytykował „zbyt wielką liczbę przepisów”; mówił też o parlamentarzystach, którzy od 30 lat „zabijają francuskie rolnictwo”.
Rolnicy chcą dotrzeć przed Zgromadzenie Narodowe o godz. 12.30.
MSW Francji zapewniło ze swej strony, że „bardzo uważnie śledzi sytuację” i przyznało, że blokady policyjne zostały w nocy „ominięte i sforsowane”. W środę władze wydały rozporządzenie mające zakazać wjazdu traktorów do newralgicznych miejsc w stolicy, a także na teren podparyskiej giełdy spożywczej w Rungis.
Powodem najnowszych akcji protestu rolników we Francji jest nie tylko umowa UE z krajami Mercosuru, ale też grudniowe działania rządu w sprawie epidemii choroby guzowatej skóry bydła (LSD). Farmerzy argumentują też, że władze robią za mało, by pomóc ich branży, która staje się coraz mniej opłacalna i coraz bardziej krępowana przepisami.
Z Paryża Anna Wróbel (PAP)
awl/ ap/