Traumatyczne doświadczenia uczyniły ją ikoną walki o godność ofiar gwałtu. Właśnie wydaje książkę
We Francji ukaże się 17 lutego książka Gisele Pelicot - kobiety, która stała się symbolem walki o godność ofiar gwałtu. Pelicot wspomina w książce dzień, gdy dowiedziała się, że przez lata jej mąż podawał jej leki psychotropowe i gdy była nieprzytomna, zapraszał obcych mężczyzn, by ją gwałcili.
Fragmenty książki, napisanej wspólnie z dziennikarką Judith Perrignon, opublikował w środę dziennik „Le Monde”.
Gisele Pelicot opisuje dzień, gdy jesienią 2020 r. przyszła na komisariat, gdzie policjant wypytywał ją o jej męża, historię ich małżeństwa i szczegóły wspólnego życia. Ogarnia ją coraz większe zdumienie. Policjant uprzedza ją, że pokaże jej zdjęcia, które „nie będą się jej podobać”. Na kolejnych fotografiach widać kobietę leżącą na łóżku i mężczyzn uprawiających z nią seks. Gisele Pelicot najpierw nie rozpoznaje siebie w kobiecie, która przypomina jej „szmacianą lalkę”. Potem przez głowę przebiega jej myśl, że to fotomontaż. „Przestałam słyszeć, co mówił mi policjant” - wspomina. Funkcjonariusz mówi jej, że mężczyzn, którzy byli w jej domu, było 53.
Wiosną 2024 r., gdy zbliża się proces jej męża i współoskarżonych, Gisele Pelicot czyta 400-stronicowy akt oskarżenia. „Początek to długa lista oskarżonych. Ich nazwiska, zawód, adres. Podkreśliłam daty urodzenia: 1997, 1988. Ja urodziłam się w 1952 r. Ich młodość była zagadką i dodatkowym cierpieniem” - pisze. Wyobraża sobie, jak podczas procesu zostanie wystawiona na „spojrzenia” i „kłamstwa” 50 oskarżonych mężczyzn i ich kilkudziesięciu obrońców. Podejmuje decyzję, by proces był otwarty.
„Gdybym miała 20 lat mniej, nie ośmieliłabym się, być może, odmówić zamkniętego procesu. Bałabym się spojrzeń, tych przeklętych spojrzeń, z którymi kobieta mojego pokolenia zawsze się borykała, (...) które cię odprowadzają albo ignorują, pochlebiają albo wprawiają w zakłopotanie, które mają ci powiedzieć, kim jesteś, co jesteś warta i które porzucają cię, gdy się starzejesz” - wspomina. Zapewnia, że odwaga, z jaką wystąpiła podczas procesu, była w istocie „determinacją, by zmienić patriarchalne i machistowskie społeczeństwo”.
Dominique Pelicot przez wiele lat podawał swojej żonie leki psychotropowe, po których traciła przytomność, i oferował seks z nią przygodnym mężczyznom. Rejestrował swój proceder - zachowały się zdjęcia i nagrania, pokazywane podczas procesu. Pelicot został w 2024 r. skazany na 20 lat więzienia, a pozostali oskarżeni - na kary od trzech do 15 lat więzienia. Proces przyczynił się do sfinalizowania zmiany prawnej definicji gwałtu we francuskim kodeksie karnym i wpisaniu do niej kryterium zgody na seks.
Z Paryża Anna Wróbel (PAP)
awl/ rtt/ kgr/