Kosiniak-Kamysz: wojna w Iranie przesuwa uwagę USA z Ukrainy na Bliski Wschód na dłużej
Wojna w Iranie przesuwa środek ciężkości zainteresowania USA na Bliski Wschód i to „nie epizodycznie, tylko na dłużej" - powiedział w poniedziałek w Waszyngtonie wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz. Dodał, że to ogromne zużycie amunicji przez USA może mieć wpływ na Polskę i Europę.
Kosiniak-Kamysz o skutkach wojny USA z Iranem dla Europy
Kosiniak-Kamysz wypowiadał się podczas briefingu dla polskich mediów po uroczystości wręczenia Medalu Honoru w Białym Domu, w której wziął udział.
Pytany o wpływ wojny USA przeciwko Iranowi na sytuację bezpieczeństwa w Europie, szef MON zwrócił uwagę na szereg zagrożeń: przesunięcie uwagi i zasobów USA z Ukrainy, wzrost cen ropy naftowej i ryzyko blokady Cieśniny Ormuz, co - jego zdaniem - da Rosji szansę na zwiększenie dochodów ze sprzedaży surowców, a także zużycie ogromnych ilości amunicji i pocisków, w tym do systemów przeciwrakietowych, nie tylko przez siły amerykańskie, ale też sojuszników w regionie Zatoki Perskiej, co może wpłynąć na dostawy do Polski i Ukrainy.
- Nie mamy sygnałów, żeby to, co się dzieje teraz, powodowało opóźnienia (w dostawach sprzętu), ale każdy konflikt zużywa bardzo dużo amerykańskiego sprzętu, a tutaj widzimy, jak dużo amerykańskiego sprzętu zużywają nie tylko Amerykanie, ale również sojusznicy: obrona powietrzna Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Kuwejtu. To są już setki, jak nie tysiące pocisków, które zostają zużyte przed ostrzałem ze strony Iranu, więc może mieć to wpływ i przemysł zbrojeniowy i w Stanach, i w Polsce, i w całej Europie powinien włączyć nie piąty, a szósty bieg - powiedział wicepremier.
Rozmowy w Waszyngtonie
Kosiniak-Kamysz przekazał, że przy okazji ceremonii odbył szereg rozmów z amerykańskimi urzędnikami, w tym szefem Pentagonu Petem Hegsethem, wiceministrem ds. sił lądowych Danem Driscollem, a także ambasadorem Tomem Rosem. Dzień wcześniej na temat Iranu rozmawiał też z wiceszefem Pentagonu Elbridgem Colbym. Jak stwierdził, choć Polska nie została poproszona o wsparcie operacji w Iranie, to przekaz z Waszyngtonu kładzie nacisk na to, że Europa musi robić więcej w kwestii zapewnienia własnego bezpieczeństwa.
Ocenił, że niezależnie od tego, kto będzie następnym prezydentem USA, strategia mniejszego zaangażowania finansowego Ameryki w bezpieczeństwo Europy się nie zmieni. Okres, w którym bezpieczeństwo „nie kosztowało tak dużo Europy", minął bezpowrotnie.
Odnosząc się do krytyki pod adresem MSZ ze strony Kancelarii Prezydenta w sprawie pomocy Polakom na Bliskim Wschodzie, wicepremier wezwał do współdziałania zamiast „wytykania". Zapewnił, że resort podejmuje działania na rzecz objęcia opieką polskich obywateli i że rząd jest „gotowy na wszystkie scenariusze".
Pytany, czy polskie władze zostały z wyprzedzeniem poinformowane o operacji w Iranie, Kosiniak-Kamysz powiedział, że choć USA nikogo nie uprzedzały, to informacje wywiadowcze wskazywały wcześniej na prawdopodobieństwo ataku, stąd wcześniejsze ostrzeżenia przed podróżami na Bliski Wschód, choć dokładna data i godzina uderzenia były znane „tylko kilku osobom z najbliższego otoczenia prezydenta Trumpa".
SAFE i współpraca z USA
Komentując dyskusje wobec programu zbrojeniowego SAFE, szef MON zaznaczył, że wbrew temu, co twierdzi otoczenie prezydenta, przedstawiciele Waszyngtonu nie są mu przeciwni, bo środki z niego zostaną przeznaczone też na zakup amerykańskiego uzbrojenia.
Powiedział, że ambasador USA wyraził pozytywną opinię o programie, podobnie jak dowódca sił USA w Europie generał Alexus Grynkewich. Szef MON podkreślił, że zakupy w ramach SAFE będą służyły także wykorzystaniu sprzętu amerykańskiego — w tym baterii Patriot, których elementy produkowane są w Polsce, a także samolotów do tankowania w powietrzu i systemów antydronowych. Zapowiedział, że kolejne edycje programu mogą się jeszcze bardziej otworzyć na przemysł amerykański.
Pytany o ogłoszoną w poniedziałek współpracę z Francją w sprawie odstraszania jądrowego, szef MON powiedział, że inicjatywa prezydenta Emmanuela Macrona ma poparcie kwatery głównej NATO i wpisuje się w strategię odstraszania Sojuszu.
Skrytykował też komentarz szefa Biura Polityki Międzynarodowej Prezydenta RP Marcina Przydacza, który krótko wcześniej stwierdził, że Francja nie jest w stanie zapewnić parasola ochronnego i wezwał do rozmów w sprawie NATO-wskiego programu Nuclear Sharing opartego o amerykańską broń jądrową.
- Ja co do propozycji francuskiej nie szedłbym drogą przedstawioną przez przedstawicieli Kancelarii Prezydenta, którzy z łatwością odrzucają coś, co może stanowić bardzo ważny element odstraszania dla Polski, tylko bym przyjmował tę propozycję, tak samo jakbym poważnie traktował Nuclear Sharing i wszystkie sojusznicze działania. Nic w tej sprawie nie zapadnie bez sojuszniczej zgody - zapewnił.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ mal/ ktl/ ep/