Obchody 250-lecie niepodległości USA również w muzeum Kościuszki, najmniejszym parku narodowym
Rocznica 250-lecia niepodległości Stanów Zjednoczonych obchodzona jest również w muzeum poświęconym Tadeuszowi Kościuszce w Filadelfii, najmniejszym parku narodowym w USA. Zwiedzający dowiadują się tam o barwnym życiu bohatera Polski i Ameryki oraz o jego wkładzie w niepodległość.
Najmniejsza część systemu parków narodowych USA jest tak mała, że bardzo łatwo jej nie zauważyć. Znajduje się bowiem w niepozornym ceglanym budynku przy Pine Street, około 10 minut spacerem od historycznego centrum Filadelfii. Tam po powrocie do Stanów Zjednoczonych i fiasku swojego powstania w Polsce mieszkał kiedyś Tadeusz Kościuszko. Dziś jest to obiekt znany jako Thaddeus Kosciuszko National Memorial.
W sobotę, w 250. rocznicę amerykańskiej niepodległości, w mieście będącym miejscem narodzin kraju, było tam nadzwyczaj tłoczno: tuż po otwarciu w czterech pokojach stanowiących muzeum Kościuszki zjawiło się kilkanaście osób. Poza dowiedzeniem się o jednym z bohaterów amerykańskiej wojny, zwiedzający mogą zebrać stempel do pamiątkowych książeczek z miejscami związanymi z jubileuszem.
- Bez bojowników o wolność takich jak Kościuszko, nie byłoby amerykańskiej niepodległości - informuje Willow, przewodniczka po muzeum, wymieniając zasługi Polaka jako wojskowego inżyniera i dowódcy: budowę fortyfikacji w Nowym Jorku (dzisiejszy West Point i Saratoga). Zaskakująco dobrze wymawia przy tym nazwisko Kościuszki. Jak zaznacza, nazwisko to sprawiało kłopoty również jego ówczesnym towarzyszy broni: mimo jego znaczącej sławy, w dokumentach często wymienia się go raczej jako polskiego żołnierza, polskiego inżyniera czy polskiego kapitana.
Na maleńkie muzeum składa się sala podkreślająca zasługi Kościuszki w amerykańskiej rewolucji, w kolejnym jest wystawa o insurekcji kościuszkowskiej, a dwa pomieszczenia na górze to zrekonstruowana sypialnia bohatera i sala, gdzie wyświetlany jest o nim film.
Jak wspomina przewodniczka, mimo że dziś wiedza o Kościuszce nie jest tak powszechna, kiedy wracał do Ameryki w 1789 r. - ranny w głowę i wygnany po nieudanym powstaniu - był w Filadelfii witany przez tłumy Amerykanów.
- Kiedy wysiadł ze statku, machał do tłumów, a mieszkańcy Filadelfii wyprzęgli konie z jego powozu, sami chwycili za lejce i wciągnęli go do miasta o własnych siłach. Był dla nich bohaterem - opowiada Willow. Niepowodzenia powstania w Polsce tłumaczy tak: o ile podczas amerykańskiej rewolucji Kościuszko i jego towarzysze broni mieli do czynienia z „brytyjskim składem B” tysiące kilometrów od Wielkiej Brytanii, to powstanie w Polsce było trudniejszym zadaniem, niż przeciwko armii Imperium Rosyjskiego wewnątrz jego granic.
Mieszkając w Filadelfii przez dwa lata - ubiegał się tam o otrzymanie zaległego żołdu - Kościuszko był odwiedzany m.in. przez autora Deklaracji Niepodległości Thomasa Jeffersona, z którym Kościuszkę łączyła bliska przyjaźń.
Kościuszko - którego adiutantem był wyzwolony niewolnik Agrippa Hull - wyznaczył Jeffersona na wykonawcę swojego testamentu, polecając mu użycie swojego majątku do wyzwolenia niewolników. Przyszły prezydent Stanów Zjednocznych nie zrealizował jednak życzenia Polaka.
W muzeum dowiadujemy się przy okazji innych ciekawostek: np. takich, że polski dowódca, będący utalentowanym rysownikiem i kartografem, cieszył się uznaniem nie tylko amerykańskich elit, ale i miejscowych dam.
- Po tym, jak przeżył zawód miłosny w Polsce, Kościuszko nigdy się nie ożenił. Ale tu w Filadelfii wiele dam ustawiało się w kolejce, by wielki bohater wojenny narysował im portret - opowiada przewodniczka.
Wystawa i opowiadania robią wrażenie na zwiedzających.
- Oczywiście słyszałem kiedyś o Kościuszce, ale nigdy nie wiedziałem, że był tak barwną i ważną postacią - powiedział PAP Phil, turysta z Nowej Anglii, który do Filadelfii przybył na mecz 1/8 finału mistrzostw świata.
Podobną reakcję ma Jane z Nowego Jorku, która codziennie w drodze do pracy przejeżdża przez most Kościuszki łączący Brooklyn z Queens, lecz nigdy nie wiedziała, kim jest patron przeprawy.
- Wow, nigdy więcej nie przejadę przez ten most obojętnie - deklaruje.
Z Filadelfii Oskar Górzyński (PAP)
osk/ mal/ grg/