Węgrzy głosowali w wyborach parlamentarnych [NASZE WIDEO]
W niedzielę o godz. 19 zamknięto lokale w wyborach parlamentarnych na Węgrzech.
Węgrzy wybierali 199 deputowanych Zgromadzenia Narodowego (Orszaggyules), czyli jednoizbowego parlamentu. 106 z nich jest wybieranych w jednomandatowych okręgach wyborczych, a pozostałych 93 - z krajowych list. W każdym okręgu wygrywa kandydat, który zdobędzie najwięcej głosów, nawet jeśli nie uzyska większości.
Każdy uprawniony do tego obywatel Węgier głosujący w kraju miał prawo oddać dwa głosy: jeden na kandydata w okręgu jednomandatowym, a drugi na listę partyjną lub narodowościową w przypadku osób należących do jednej z zarejestrowanych na Węgrzech mniejszości. Wyborcy przebywający poza krajem oddają jeden głos, wyłącznie na listę ogólnokrajową.
Na Węgrzech obowiązuje próg 5 proc. dla partii politycznych, 10 proc. dla koalicji dwóch partii oraz 15 proc. dla wspólnej listy trzech partii lub więcej. Do podziału mandatów z list partyjnych stosuje się metodę D’Hondta. Do udziału w wyborach zarejestrowało się pięć list partyjnych oraz 12 list węgierskich mniejszości. Ich wynik rozstrzygnie się jednak pomiędzy koalicją Fideszu i Chrześcijańsko-Demokratycznej Partii Ludowej (KDNP) kierowaną przez premiera Viktora Orbana i opozycyjną partią TISZA pod przewodnictwem Petera Magyara.
Głosy oddane za granicą muszą wpłynąć do kraju najpóźniej w czwartym dniu po wyborach i zostać podliczone najpóźniej do 18 kwietnia. W przypadku zbliżonej liczby głosów oddanych na największe listy istnieje możliwość, że ostateczny wynik będzie znany dopiero w sobotę po wyborach. W tym roku do wyborów zarejestrowała się najwyższa jak dotąd liczba osób chcących głosować w zagranicznych przedstawicielstwach — ponad 90 tys. Również liczba wyborców głosujących korespondencyjnie ustanowiła rekord, wynosząc prawie 224 tys. - wynika z danych NVI.
Incydenty w dwóch lokalach wyborczych
Z powodu groźby podłożenia bomby głosowanie w wyborach parlamentarnych na Węgrzech zostało przerwane w jednym z lokali w Miszkolcu na północnym wschodzie oraz w lokalu w Peczu na południu kraju - podały lokalne media.
Policja w Miszkolcu otrzymała anonimowe zgłoszenie telefoniczne, po czym natychmiast przerwała głosowanie, a lokal został przeszukany. Nie odnaleziono żadnych materiałów wybuchowych. Po dwudziestominutowej przerwie głosowanie wznowiono - poinformował dziennik „Nepszava”.
Również w Peczu groźbę wystosowano telefonicznie, co wymusiło zamknięcie lokalu wyborczego na kilka minut. Także w tym przypadku nie odnaleziono śladów ładunków, a głosowanie wznowiono.
Z Budapesztu Jakub Bawołek (PAP)
jbw/ mal/ kp/ ał/