O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

Węgrzy skarżą się na zmęczenie agresywną kampanią przed wyborami

Na dwa dni przed wyborami Budapeszt jest miastem, w którym wyścig wyborczy jest widoczny na każdym kroku. Jednocześnie Węgrzy niezależenie od poglądów politycznych skarżą się na zmęczenie agresywną kampanią, przytłoczenie plakatami i - jak podkreślają - wybory „chcą mieć już za sobą”.

Budapeszt (zdj. ilustracyjne) Fot. PAP/EPA/ROBERT HEGEDUS
Budapeszt (zdj. ilustracyjne) Fot. PAP/EPA/ROBERT HEGEDUS

Już w ciągu pierwszych dziesięciu minut podróży z lotniska w Budapeszcie w kierunku centrum miasta uwagę przyciąga dominacja jednego wizerunku; na jedynej drodze z lotniska pojawia się sześć wielkoformatowych bilbordów z premierem Viktorem Orbanem - średnio co 1,5 sekundy. Plakat przedstawia Orbana na tle węgierskiej flagi zwróconego z poważną miną w stronę hasła: „Zjednoczmy się/połączmy siły przeciw wojnie!”, choć nie dodano, przeciwko której wojnie konkretnie. W ciągu tych 10 minut bilbordom lidera Fideszu towarzyszy jeden niewielki plakat partii TISZA umieszczony na latarni.

Wjeżdżając do centrum miasta, w jednym miejscu banery ustawiono naprzeciw siebie – Orban spogląda na kontrkandydata Petera Magyara, jednak częściej „patrzy na samego siebie” na kolejnych identycznych plakatach.

Więcej

Wiktor Orban, Peter Magyar. Fot. PAP/Wiktor Dąbkowski/EPA/Robert Hegedus,
Wiktor Orban, Peter Magyar. Fot. PAP/Wiktor Dąbkowski/EPA/Robert Hegedus,

Charakterystyka partii biorących udział w wyborach na Węgrzech

Dalej pojawiają się dwa plakaty ostrzegające przed prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim i liderem Tiszy. Obok czarno-białych zdjęć obu polityków można przeczytać: „Niebezpieczni! Zatrzymać ich! Tylko Fidesz”. Inny przedstawia uśmiechniętą twarz prezydenta Ukrainy z ostrzeżeniem: „Nie pozwólmy, aby to Zełenski śmiał się ostatni”. Bilbordy z wizerunkiem Orbana oraz Zełenskiego wraz z Magyarem to najpopularniejsze grafiki także w pozostałych częściach miasta.

- Był taki czas, że to różne plakaty z Zełenskim zalały miasto. Ludzie się śmiali i dziwili: „czemu Zełenski?, kandyduje u nas?”. Ale faktycznie można było pomyśleć, że to jakaś walka z Ukrainą. Niezależne węgierskie media pisały dużo o rzekomych wolontariuszach Fideszu, którzy podobno rozwieszali fałszywe plakaty Tiszy z ukraińskimi napisami - mówił PAP Gábor, 26-letni księgowy. Dodał ze śmiechem, że później w mieście pojawiły się chińskojęzyczne plakaty Fideszu.

Image
Viktor Orban i Péter Magyar. Autor: PAP/Mateusz Krymski
Viktor Orban i Péter Magyar. Autor: PAP/Mateusz Krymski

W całej stolicy charakterystyczny jest brak materiałów wyborczych na stacjach metra. Na powierzchni – wręcz przeciwnie – niemal każdy słup zajmują plakaty z którymś z kandydatów, również z Koalicji Demokratycznej, skrajnie prawicowego Ruchu Naszej Ojczyzny czy satyrycznej Węgierskiej Partii Psa o Dwóch Ogonach, choć jest ich znacznie mniej. W przeciwieństwie do polskich kampanii wyborczych na prywatnych balkonach plakaty polityków pojawiają się rzadko, a jeśli już - najczęściej wspierają Petera Magyara. Dominują również flagi węgierskie, a flagi Unii Europejskiej pojawiają się sporadycznie.

Można jednak zauważyć, że im bliżej centrum Budapesztu, tym coraz więcej plakatów Orbana - ustawionych już na wysokości wzroku, np. na przystankach - jest zamalowanych, oklejonych czy opatrzonych dopiskami: „stop propagandzie”, „złodziej”, „gówno”. Jeden z mieszkańców ósmej dzielnicy - nieutożsamiający się z żadną partią - powiedział PAP, że takie graffiti na plakatach wyborczych to jego ulubiona forma agitacji politycznej.

Najczęściej niszczone są bilbordy premiera Węgier wzywające do jedności przeciw niesprecyzowanej wojnie. Jednocześnie na placu Ferenca Deáka w tętniącej życiem siódmej dzielnicy jest właśnie prezentowana miejska wystawa poświęcona protestującym przeciwko wojnie i reżimowi kobietom z Rosji, które od początku inwazji na Ukrainę spotkały się z represjami politycznymi i przemocą ze strony państwa.

Choć wydaje się, że codzienne życie w Budapeszcie toczy się spokojnie - wiele osób spaceruje, w licznych stołecznych parkach są organizowane pikniki, to rozmawiając z węgierskimi wyborcami można odnieść wrażenie, że niezależnie od poglądów żyją w napięciu i stresie.

Na ulicach stolicy niewiele osób chce otwarcie mówić o swoich preferencjach politycznych. Przechodnie częściej odpowiadają na pytanie, czy w ogóle planują wziąć udział w głosowaniu, niż wskazują konkretnego kandydata lub partię, na którą oddadzą głos. Większość rozmówców PAP liczy na frekwencję w granicach 70-80 proc. Deklaracje sympatii politycznych pojawiają się przede wszystkim wśród osób uczestniczących w wiecach wyborczych – to tam zwolennicy kandydatów mówią o swoich preferencjach wprost i bez wahania.

Więcej

Premier Węgier Viktor Orban. Fot. PAP/EPA/OLIVIER HOSLET
Premier Węgier Viktor Orban. Fot. PAP/EPA/OLIVIER HOSLET

Orban z oskarżeniami wobec opozycji: spiskują z zagranicznymi służbami

Jak jednak słychać w wypowiedziach mieszkańców Budapesztu, rozmowy o polityce nieustannie trwają między znajomymi, rodziną czy współpracownikami.

- Ostatnie dwa tygodnie były najmocniejsze przede wszystkim dlatego, że media i opozycja ujawniły bardzo wiele dużych skandali w centralnych dla państwa instytucjach. Przeciwko Orbanowi zaczęły się wypowiadać kluczowe osoby np. w wojsku, co było szokiem nawet dla zagorzałych wyborców Fideszu. To wyglądało jak kalendarz adwentowy - codziennie nowa niespodzianka przed wielkim dniem wyborów - ocenił w rozmowie z PAP 35-letni finansista Tamas.

Mimo zmęczenia wyborców Tamas zaznaczył, że wielu z nich jest zaangażowanych w obserwację przebiegu wyborów w lokalach wyborczych. Prywatne osoby organizują też spotkania, wiece, dyskusje.

Ze śmiechem Tamas wspomniał, że na niedzielny wieczór wiele barów, kawiarni i klubów w Budapeszcie planuje wydarzenia, „jeśli Tiszy uda się wygrać albo chociaż zdobyć 2/3 większości w parlamencie”. - Klub Turbina w ósmej dzielnicy chce zrobić szczególnie duży event, bo jakiś czas temu władze zamknęły go z powodu fałszywych donosów o dystrybucję narkotyków w powiązaniu z Tiszą. Ale oprócz tego myślę, że ludzie będą tańczyć na wszystkich ulicach - dodał rozmówca PAP.

Symboliczna mogła okazać się jedna z aktualnych wystaw w Ludwig Museum - galerii sztuki współczesnej położonej nad samym Dunajem, która analizuje prace, m.in. węgierskiej sceny artystycznej przez pryzmat koncepcji dystopii. Wystawa została podzielona na kilka sekcji, m.in. na temat możliwej przyszłości różnych ideologii, współistnienia poglądów, kryzysu ekologicznego i roli technologii czy przekształcania się ustroju postrzeganego jako utopijny w dystopię.

Pytana przez PAP o odczucia względem wystawy w kontekście wyborów, które -według niektórych - będą miały kluczowe znaczenie dla politycznej przyszłości Europy, Margit - jedna ze zwiedzających, architektka - oceniła, że ekspozycja dotyczy o wiele większych problemów niż dylematy Węgier. - Nie czuję, aby to korelowało z naszą polityką, ale tak głęboko już siedzimy w tej sytuacji, że być może nie widzimy większego obrazu. Tegoroczna kampania stała się bardzo agresywna, stresująca dla wszystkich. Szczerze mówiąc, nie chcę o niej myśleć w żadnym kontekście - zaznaczyła.

Dla Węgrów obciążonych programami wyborczymi i obcokrajowców nieznających języka węgierskiego przekaz kampanii jest przede wszystkim wizualny: najczęściej z plakatów z góry spogląda Orban, wielokrotnie na tle haseł o zagrożeniu wojną, rzadziej inni kandydaci.

Im jednak bliżej Dunaju, tym mniej widoczna staje się polityka – zanikają plakaty wyborcze (nad samą rzeką nie ma ani jednego), a mieszkańcy biegają, spacerują, spotykają się przy winie. Można odnieść wrażenie, że wraz ze zbliżającym się dniem głosowania część z nich próbuje odsunąć się od politycznego napięcia i szuka ciszy poza najbardziej kampanijnymi ulicami miasta. W tym kontekście wybrzmiewa lokalizacja wieczorów wyborczych zarówno Orbana, jak i Magyara - odbędą się one po dwóch stronach rzeki, ale jednak nad samym jej brzegiem.

Wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się w niedzielę.

W ostatnich tygodniach przed głosowaniem większość niezależnych sondaży wykazywała poparcie dla Tiszy Petera Magyara na poziomie od 49 do 58 proc. wśród zdecydowanych wyborców, przy poparciu dla Fideszu premiera Orbana wahającym się między 35 a 38 proc. Badania opinii wykazały również rosnące poparcie dla opozycji przy spadku popularności ugrupowania rządzącego. Sondaże ośrodków powiązanych z rządem wykazują z kolei przewagę Fideszu, wynoszącą kilka punktów procentowych.

Z Budapesztu Katarzyna Lendzion (PAP)

kl/ rbk/ mhr/

Serwisy ogólnodostępne PAP