Wielu Meksykanów nie cieszy się mundialem, żyjąc w strachu przed przemocą karteli
W Meksyku, Guadalajarze i Monterrey, gdzie rozgrywane są mecze, celebruje się piłkarskie mistrzostwa świata, które rozpoczęły się od 11 czerwca. Ludzie wypełniają place i strefy kibica. Inaczej sytuacja wygląda w innych częściach Meksyku, nękanych przemocą karteli, gdzie dominuje strach.
W meksykańskich wioskach i miastach, gdzie strzelaniny zdarzają się niemal codziennie, mecze ogląda się głównie w zamkniętych pomieszczeniach. Tam realne obawy o własne życie przeważają nad ekscytacją związaną z mistrzostwami świata, w których reprezentacja Meksyku odniosła już trzy zwycięstwa i dotarła do fazy pucharowej.
- Naprawdę lubię piłkę nożną, ale boimy się – powiedział agencji Associated Press plantator limonek z Michoacan, jednego ze stanów o największej koncentracji grup przestępczych. Wypowiedział się anonimowo z obawy przed represjami. Zdradził, że podczas niedawnego meczu MŚ lokalne kartele zaatakowały dronami z ładunkami wybuchowymi pobliskie ranczo.
- W poprzednich latach ludzie spotykali się, żeby oglądać mecze i obstawiać zakłady. Teraz jest inaczej. Nie ma tu żadnej imprezy, tylko obawy i zmęczenie – wyjaśnił.
Natomiast w Culiacan, stolicy stanu Sinaloa, rywalizujące frakcje Kartelu Sinaloa podsycały przemoc przez ostatnie dwa lata. Zamiast wychodzić na ulice, mieszkańcy szukają cichych miejsc, spotykają się u znajomych lub udają się do pubów, w których transmitowane są mecze, aby zapomnieć, choćby na kilka godzin, że ich życie jest kształtowane przez przemoc.
Jose Miguel Taniyama, szef kuchni i właściciel restauracji w Culiacan miał nadzieję, że mundial pomoże ożywić biznes po dwuletnim kryzysie gospodarczym, spowodowanym walką karteli, która doprowadziła do upadku wielu firm i utraty prawie 60 tysięcy miejsc pracy w stanie Sinaloa. Podczas meczu otwarcia Meksyk - RPA w jego lokalu były zajęte tylko dwa stoliki. Sytuacja poprawiła się kilka dni później, ale nie w takim stopniu, jak się spodziewał.
- Interesy szły słabo. Mieliśmy kilka rezerwacji, ale nie było pełnego obłożenia. Sprzedaż nie jest tak duża, jak podczas podobnych wydarzeń. Po zakończeniu meczów ludzie uciekają do domów – powiedział Taniyama.
Po drugiej stronie kraju, w Poza Rica nad Zatoką Meksykańską ostatnio nasiliły się akty przemocy ze strony karteli. 18 czerwca ulice były puste po zwycięstwie Meksyku nad Koreą Południową.
- Nikt nie wyszedł świętować – przekazał Guillermo Nunez, właściciel małej firmy i piłkarz lokalnej drużyny, który odprowadził przyjaciela do domu po wspólnym obejrzeniu meczu.
- Celebracja, która kiedyś odbywała się po ważnych meczach, w dużej mierze zanikła z powodu strachu przed wychodzeniem wieczorem. Wiele osób zmienia swoje przyzwyczajenia. W tym roku w pobliżu mojego domu zginęło dwóch dziennikarzy. Przemoc odebrała mi nawet chęć wyjścia na mecz piłki nożnej - kontynuował.
Prezydent Meksyku Claudia Sheinbaum nadaje pozytywny wydźwięk wszystkim wydarzeniom związanym z mistrzostwami świata. Ambasador USA Ronald Johnson pochwalił współpracę krajów, które współorganizują mundial.
- Ludzie są szczęśliwi, bardzo szczęśliwi. Meksyk wysyła światu przesłanie radości, szczęścia i ekscytacji - mówiła Sheinbaum.
Meksykańscy kibice przyznają, że jednym z powodów, dla których zatracają się w meczach jest chwilowe zapomnienie o bolesnych doświadczeniach.
- My, Meksykanie, potrafimy docenić zwycięstwo, ponieważ wiele przeżyliśmy - podkreślił kibic Juan Pablo de los Santos, który świętował wygraną Meksyku z Koreą Południową.
W stanie Tamaulipas, gdzie działają frakcje Gulf Cartel, Los Zetas i Jalisco New Generation Cartel, wiele osób wydaje się pogodzonych z życiem pośród przemocy. Miguel Aleman, mieszkaniec miasteczka tuż przy granicy z Teksasem uważa, że sytuacja się poprawia, ponieważ strzelaniny nie trwają już godzinami, a jedynie chwilę.
Kobieta, która poprosiła o anonimowość ze względów bezpieczeństwa wyznała, że sąsiedzi mogą teraz usiąść na progu domu i porozmawiać, co było niemożliwe kilka miesięcy temu, ponieważ grupy przestępcze porywały każdego, kogo zobaczyły na ulicy.
Administracja prezydent Sheinbaum podkreśla postęp w zakresie bezpieczeństwa, wskazując na spadek liczby zabójstw od czasu objęcia przez nią urzędu w październiku 2024 roku. W zeszłym tygodniu rząd Meksyku opublikował zaktualizowane dane, z których wynika, że od stycznia do maja dochodziło średnio do 50,4 zabójstw dziennie, co jest najniższym wskaźnikiem od dekady. W czerwcu średnia dzienna spadła do 39.
Liczby wskazują na poprawę. Analitycy zauważają jednak, że ludzie nadal giną i są porywani, a przemoc w kilku regionach kraju jest powszechna, pomimo spadku liczby zabójstw. Strach jest tu głęboko zakorzeniony po dekadach życia w brutalnej rzeczywistości.
- Nawet ludzie zaangażowani w przestępczość zorganizowaną oglądają mecze piłki nożnej, aby trochę się uspokoić – uważa Josias Ramirez, mieszkaniec przygranicznego miasta Matamoros, niedaleko Brownsville w Teksasie. Dodał jednak, że rzeczywistość się nie zmienia.
- Strach jest wszechobecny, ponieważ żyjemy blisko granicy, gdzie przestępstwa nadal zdarzają się w biały dzień - tłumaczył.
W Uruapan – mieście w stanie Michoacan, którego burmistrz został zamordowany osiem miesięcy temu, setki młodych ludzi odłożyły na bok swoje obawy po zwycięstwie Meksyku nad Koreą Południową i dołączyły do obchodów pod czujnym okiem sił bezpieczeństwa.
- Myślałam, że to niebezpieczne, ale widok ludzi wychodzących na ulice dodał mi pewności siebie – oświadczyła 19-letnia Maria Luisa Garcia.
- Młodzi ludzie ciągle pakują się w ryzykowne sytuacje. Wiedzą, że w końcu ktoś z nich wpadnie w kłopoty i prawdopodobnie umrze, ale lubią się bawić. Każdego dnia jest tak samo: dzisiaj po prostu nie była moja kolej, ale jutro, kto wie? – zauważył Juan Carlos Mora, plantator z Uruapan.(PAP)
mg/ sab/ grg/