Pensjonariuszka zamarzła po wyjściu z DPS-u. Sprawę bada prokuratura
Włocławska prokuratura bada sprawę zamarznięcia 84-letniej pensjonariuszki domu pomocy społecznej, która w mroźny wieczór wyszła w koszuli nocnej niezauważona z obiektu. Wstępne wyniki sekcji zwłok wskazują, że kobieta zmarła z wychłodzenia.
Zastępca prokuratora rejonowego we Włocławku Tomasz Chechła przekazał PAP, że kobieta wyszła niezauważona z terenu DPS w nocy z niedzieli na poniedziałek, gdy w całym regionie panowały bardzo niskie temperatury. Od jej wyjścia z budynku do odnalezienia zwłok 84-latki miało minąć ok. pięciu godzin.
Z informacji PAP wynika, że ciało pensjonariuszki znaleźli policjanci. Funkcjonariusze zostali wcześniej zaalarmowani przez placówkę, gdzie po pewnym czasie zorientowano się, że pensjonariuszki nie ma na terenie obiektu, a samodzielne poszukiwania okazały się bezskuteczne.
– Postępowanie toczy się w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci oraz narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Za ten czyn grozi od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia – powiedział prokurator Chechła.
Śledztwo prowadzone jest w tym momencie w sprawie i nikomu nie przedstawiono jeszcze zarzutów. – Musimy przesłuchać pracowników DPS. Sprawdzić, kto był na dyżurze, kto i za co w tym momencie odpowiadał. Konieczne jest także sprawdzenie, czy między ewentualnym niedopełnieniem obowiązków a zgonem kobiety zachodzi związek przyczynowo-skutkowy – wyjaśnił zastępca prokuratora rejonowego.
Pracownik sekretariatu DPS poinformował PAP, że trwa postępowanie śledcze w tej sprawie i do czasu jego zakończenia dyrekcja placówki nie udziela komentarzy mediom. Prezydent Włocławka Krzysztof Kukucki powiedział PAP, że 13 stycznia została przez magistrat zlecona kontrola w placówce.
Tomasz Więcławski (PAP)
twi/ akar/ know/