Wydawca Sestry.eu: Rosjanie zniszczyli w Ukrainie cztery tysiące szkół, uczniowie potrzebują schronów
Rosjanie zniszczyli w Ukrainie około czterech tysięcy szkół. Polują na szkoły, na dzieci, na nauczycieli - jak podczas safari. Dlatego chcemy wybudować schrony dla uczniów z przyfrontowych szkół, by mogły ukryć się w nich w czasie ataków - powiedział PAP wydawca portalu Sestry.eu. Jerzy Wójcik.
O zbiórce na budowę schronów dla uczniów w Ukrainie, która jest wspólną inicjatywą portalu Sestry.eu, fundacji Stand With Ukraine oraz The Diplomatic Platform, opowiedzieli jej inicjatorzy podczas kongresu Impact'26 w Poznaniu.
- Zimą Polacy pokazali, że mają serce. Nie oglądają się na nic, tylko kiedy są potrzebni, to działają i to na wielką skalę. Dzięki milionom złotych zebranym na zakup generatorów dla pozbawionej prądu Ukrainy, udało się pomóc przebywającym w ciemności i mrozie ludziom - powiedział PAP Jerzy Wójcik, wydawca i pomysłodawca portalu Sestry.eu. Do akcji przyłączyło się wtedy 80 tys. Polaków; zebrano prawie 12 milionów złotych, do Ukrainy trafiło ponad 800 generatorów.
Zbiórka na budowę schronów dla ukraińskich uczniów w szkołach przyfrontowych to ciąg dalszy tej zimowej akcji „Ciepło z Polski”. - Właśnie na kongresie Impact, w Namiocie Niezłomności polsko-ukraińskiej, pomyśleliśmy, że to ciepło nie powinno wystygnąć, bez względu na porę roku i sytuację - dodał rozmówca PAP.
Przyznał, że poznański kongres to dobre miejsce na mówienie o takiej akcji. - Pojawiło się tu kilka tysięcy osób, w tym wielu decydentów, polityków, biznes, wielkie idee, technologia - jednym słowem: przyszłość. Ale tej przyszłości nie będzie, jeśli nie nie pomożemy Ukrainie i nie pomożemy sobie - podkreślił Wójcik.
Organizatorzy oszacowali, że remont jednej piwnicy, która mogłaby pełnić funkcję schronu dla dzieci, to koszt ok. 60 tys. zł. - Wyremontujemy albo zbudujemy kilka, a może kilkadziesiąt schronów. Dziś nie wiemy, ile, ale wierzymy w Polki i Polaków, że nie pozwolą, aby te dzieci żyły w ciągłym zagrożeniu - powiedział wydawca Sestry.eu. - Mówimy o sytuacji, gdy nagle cała klasa czy szkoła ma 3 minuty na zbiegnięcie przed bombami do ponurej, ciemnej, brudnej, zniszczonej piwnicy. Te dzieci od czterech lat właśnie żyją tak - pod bombami i rakietami. Musimy reagować - dodał.
Inicjatorzy zbiórki na początek założyli, że zbiorą 600 tys. zł, choć przyznają, że to punkt wyjścia. - Pamiętajmy, że Rosjanie zniszczyli w Ukrainie około czterech tysięcy szkół. Polują na szkoły, na dzieci, na nauczycieli, jak podczas safari. Te schrony są dziś na wagę złota - podkreślił Wójcik.
Szkoły w pobliżu granicy z Rosją są najbardziej zagrożone
Natalia Panczenko z Fundacji Stand with Ukraine poinformowała PAP, że w najtrudniejszej sytuacji są szkoły w obwodach Charkowskim, Połtawskim, Sumskim i Dmitropetrowskim, położone blisko granicy z Rosją. – Tam alarmy bombowe ogłaszane są 15-17 razy dziennie co oznacza, że dzieci zamiast się uczyć, całe dnie siedzą w schronach – powiedziała. Dodała, że są to zazwyczaj ciemne piwnice, o niemalowanych ścianach. – Dzieci spędzają w nich nawet po kilkanaście godzin, tracą wzrok, większość z nich musi chodzić w okularach – podkreśliła. Dodała, że w takich miejscach nie można mówić o edukacji, co najwyżej o przeżyciu, a przecież dzieci powinny mieć możliwość edukacji w godnych warunkach.
Aktywiści o szczegółach rozmawiają m.in. z ukraińskim resortem edukacji i miejscowymi władzami. Typują szkoły, które są w najtrudniejszej sytuacji i najpilniej potrzebują schronów. - Mam nadzieję, że polskie firmy, które budują w Ukrainie, zaangażują się w akcję. Tym bardziej, że ma ona bardzo konkretny, praktyczny, nie ideologiczny wymiar, a jednocześnie może pomóc zniwelować bardzo trudny problem - wyjaśnił Jerzy Wójcik.
Zbiórka prowadzona jest przez stronę pomagam.pl pod hasłem „Schrońmy dzieci”. - Głęboko wierzę, że przykład dobra jest zaraźliwy nie mniej niż przykład zła. I tak jest z pomocą Ukrainie - podkreślił.
Polska Agencja Prasowa jest patronem medialnym kongresu Impact.
akar/ mir/ mark/ ał/