Ukraińskie żołnierki: w ciągu czterech lat wojna zmieniła się diametralnie
Od bezpośrednich starć z wrogiem i ataków czołgów po walkę o przetrwanie w strefie dronów – wojna na froncie ukraińsko-rosyjskim diametralnie zmieniła w ciągu czterech lat swoje oblicze. O realiach służby i stereotypach dotyczących kobiet na wojnie opowiadały w czwartek ukraińskie żołnierki podczas kongresu Impact’26 w Poznaniu.
Ołena „Ryż” Iwanenko, podporucznik w 412. brygadzie systemów bezzałogowych „Nemezis”, wspominała, że podczas pierwszej operacji bojowej w 2023 r. szturmowała wraz ze swoją jednostką okopy w 30-osobowej grupie, przemieszczającej się „przez otwarte pole”. Wtedy też po raz pierwszy starła się z wrogiem „twarzą w twarz”.
- Rosjanie byli średnio cztery-pięć metrów ode mnie. Kiedy przeprowadzaliśmy szturm, nie mieliśmy żadnych osłon – tylko otwarte niebo nad głową. Strzelał do nas czołg. Dziś takich sytuacji już nie ma - mówiła wojskowa, która była jedną z uczestniczek panelu „Kobiety na wojnie”.
Według Iwanenko, po ponad czterech latach walk wojna bardzo się zmieniła. Czołgi nie są już tak powszechne na linii frontu, a żołnierze przestali operować w dużych grupach. - Dziś każdy, kto wyszedłby taką gromadą na otwarte pole, byłby albo głupcem, albo kimś, kto absolutnie nie ma innego wyjścia – tłumaczyła podporucznik, dodając, że zmiany te są bezpośrednim efektem powszechnego wykorzystania dronów.
Uczestniczki panelu zwróciły również uwagę na stereotypy, z którymi mierzą się kobiety w wojskowych mundurach. Mimo biegłości w obsłudze nowoczesnych technologii i doświadczenia w najtrudniejszych szturmach, wciąż czasem sugeruje im się, że nie nadają się na stanowiska kierownicze lub nie mogą być lepsze od mężczyzn. Panelistki podkreśliły jednak, że uprzedzenia te - wbrew pozorom - słyszą raczej od cywilów, a nie w samym wojsku.
- Myślę, że to właśnie stereotypy o kobietach w armii, z którymi zetknęłam się jeszcze przed wstąpieniem do wojska, zmotywowały mnie do tego, by nie iść do regularnych Sił Zbrojnych, lecz właśnie do „Szpitalników”, ponieważ tam dowódcą batalionu jest kobieta – dodała Ołena Herasymiuk, ratowniczka medyczna z batalionu „Szpitalnicy”.
Rozmowy o Ukrainie stanowiły dużą część poznańskiej konferencji Impact'26. Organizatorzy kongresu podkreślają, że nie można rozmawiać o przyszłości Europy bez uwzględnienia Ukrainy. Dlatego na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich stanął Namiot Niezłomności. W tej specjalnej przestrzeni przez oba dni trwały spotkania z osobami znającymi sytuację na froncie oraz niosącymi pomoc – m.in. poprzez organizację zbiórek na schrony dla szkół przyfrontowych.
Namiot postawiony na terenie MTP to ten sam model konstrukcji, który zimą służył w Kijowie jako „punkt niezłomności”. Gdy rosyjskie ataki odcinały miasto od prądu i ogrzewania, mieszkańcy szukali w nim ciepła, prądu do naładowania telefonów oraz bezpiecznego schronienia.
Uczestnicy Impactu mijają też inne instalacje artystyczne, nawiązujące do wojny. Chętni mogą przejść pod siatką chroniącą przed dronami; przygotowano również symboliczną instalację upamiętniającą ukraińskie dzieci, które zginęły podczas rosyjskiej agresji. (PAP)
yb/ rpo/ rtt/ ał/