Zgrzyt w niemieckiej koalicji? W tle doniesienia o współpracy EPL z AfD
Po ujawnieniu współpracy Europejskiej Partii Ludowej (EPL) ze skrajnie prawicowymi frakcjami w Parlamencie Europejskim, w tym z niemiecką AfD, socjaldemokratyczna SPD zapowiedziała opóźnianie w Bundestagu decyzji UE uzgadnianych z udziałem tych ugrupowań - podała we wtorek agencja dpa.
SPD zareagowała na ujawnione przez dpa wyniki śledztwa, z którego wynika, że EPL, do której należą m.in. niemieckie CDU i CSU oraz polskie KO i PSL, współpracowała ze skrajnie prawicowymi frakcjami znacznie ściślej, niż dotąd sądzono. Jedną z nich ma być frakcja Europa Suwerennych Narodów (ESN), do której należą m. in. niemiecka Alternatywa dla Niemiec (AfD) oraz polska Nowa Nadzieja.
Według ustaleń dpa przedstawiciele EPL mieli ostatnio współpracować z prawicą zarówno w grupie czatowej, jak i podczas bezpośredniego spotkania europosłów poświęconego projektowi unijnych przepisów zaostrzających zasady odsyłania migrantów i wykonywania decyzji powrotowych. Projekt ten wkrótce potem uzyskał większość głosów w komisji PE.
Kryzys w niemieckiej koalicji
Doniesienia wywołały szczególne kontrowersje w Niemczech, ponieważ współpraca CDU z AfD jest uznawana za złamanie tzw. zapory ogniowej, czyli zasady politycznej izolacji AfD.
W reakcji na te informacje SPD w Bundestagu zagroziła, że będzie opóźniać decyzje podejmowane na szczeblu UE, podjęte przy współudziale frakcji skrajnej prawicy.
„Wszystkim zainteresowanym musi być jasne, że SPD wykorzysta wszelkie możliwości, aby w miarę możliwości opóźniać i osłabiać decyzje podejmowane na szczeblu europejskim większością głosów frakcji skrajnej prawicy, nawet jeśli istnieje zasadniczy obowiązek ich wdrożenia” - powiedział magazynowi „Focus” rzecznik SPD ds. polityki gospodarczej Sebastian Roloff. „Unia powinna więc dokładnie przemyśleć, czy chce zburzyć mur ochronny dla takich pyrrusowych zwycięstw” — dodał.
Przewodniczący EPL i wiceszef CSU Manfred Weber oświadczył, że nie wiedział o istnieniu kontrowersyjnej grupy czatowej.
Kanclerz Niemiec Friedrich Merz powiedział w poniedziałek w Berlinie, że z dezaprobatą odnosi się do tego, co, jak zaznaczył, najwyraźniej wydarzyło się w minionym tygodniu na poziomie współpracowników. Podkreślił, że on i lider CSU Markus Soeder zakładają, iż „zostanie to ukrócone i że może to pociągnąć za sobą konsekwencje”.
„Nie współpracujemy ze skrajną prawicą w Parlamencie Europejskim” - zapewnił Merz. Dodał, że dla wszystkich decyzji, które mają tam zostać podjęte, istnieje większość również bez głosów niemieckich europosłów AfD. Jak stwierdził, Weber wie, „że nie chcemy tej współpracy”, a odpowiedzialność za zaistniałą sytuację spoczywa właśnie na nim.
Z Monachium Iwona Weidmann (PAP)
ipa/ ap/ ppa/