O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

Materiał partnerski

„Bal w operze” Juliana Tuwima z muzyką Leszka Możdżera w WOK prowokuje, zaskakuje, zmusza do refleksji

„Bal w operze” z librettem na podstawie poematu Juliana Tuwima, wystawiony przez Warszawską Operę Kameralną, to spektakl totalny. Śpiewacy, aktorzy, tancerze i akrobaci kreują przestrzeń blichtru i dekadencji, w czym uczestniczy publiczność nieświadoma tego, że tak jak wszyscy uczestnicy tego spektaklu jest tylko marionetką w rękach Potężnego Archikratora. Tak wówczas, gdy krótko przed II wojną światową Tuwim opublikował fragmenty „Balu”, jak i obecnie - niemal 100 lat później, w świecie targanym konfliktami militarnymi i skandalami obyczajowymi.

Fot. PAP - kadr z filmu
Fot. PAP - kadr z filmu

Reżyserka spektaklu (premiera 26 kwietnia br.) Agnieszka Płoszajska stworzyła spektakl, w którym wykonawcy niebezpiecznie uwodzą, wciągają publiczność do wykreowanego, perwersyjnego, ale jakże sztucznego świata, otwartego na najbardziej mroczne zakamarki ludzkiej duszy. Leszek Możdżer, autor muzyki i kierownik muzyczny spektaklu, perfekcyjnie zgrał autorską muzykę z Tuwimowym rytmem słowa.

Autorka scenografii Katarzyna Gabrat-Szymańska stworzyła świat blichtru i dekadencji, gdzie to co niezwykłe staje się normalnością. Wyrafinowane kostiumy z nutą perwersji to dzieło Małgorzaty Słoniowskiej. Choreografia autorstwa Santiago Bello to wręcz ożywienie frazy: „z jakąś pasją obłąkańczą wykonują wspólne ruchy, idą razem w prawo, w lewo, papierosy z ust wyjęli, równocześnie się potknęli, przewrócili, wstali, tańczą” z wiersza Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej „Excentrycy”.

Publiczność siedzi w niecce dawnego basenu, po dwóch stronach wybiegu - najważniejszego miejsca pokazów mody, na którym pojawiają się wykreowane przez Tuwima postaci highlife’u: „barbarossy, oxenstierny, braganze, szambelany, grand-diuki i goeringi, wikingi, admirały, generały, bojarowie, Rotmistrz Rewski z miss Lenorą, Donna Diana, Ćwierciomirski z Podhajcami, Borys Silber z księżną Korą”, ale także ci, którzy lgną do owego highlife’u, gdyż bez niego po prostu nie istnieją: „dziwki, tajniacy, szoferzy”. Ta zależność działa zresztą obustronnie - to przecież dwór kreuje władcę. Im dalej w spektakl, tym trudniej rozpoznać, kto jest kim.

Nad krawędzią niecki, przy jej dłuższych bokach, po galeriach, ale także ich balustradach, przechadzają się kusząco akrobaci i akrobatki, lśnią lustra, przesuwa się operowa loża, która bardziej przypomina séparée niż miejsce dla operowej publiczności. Na jednym z krótszych boków niecki publiczność olśniewa blaskiem i migotem kolisty bar, jako żywo z Casino de Paris. A vis-à-vis znajduje się najważniejsze miejsce „Balu w operze” - podest dla orkiestry. Dlaczego najważniejsze? Bo to tam, zza białego fortepianu, wszystkim, co się dzieje w przestrzeni „opery”, kieruje, wraz z rozwojem akcji w sposób coraz bardziej otwarty, on - Potężny Archikrator. W tej roli Leszek Możdżer, który sprawuje także kierownictwo muzyczne spektaklu i jest autorem muzyki do „Balu w operze”.

„Oczywiście jest to rola symboliczna. Archikrator, czyli de facto szatan, może tylko zarządzać tymi ładunkami, które ma do dyspozycji. Natomiast nie jest w stanie stworzyć żadnych nowych ładunków. Na tym właśnie polega absurd szatana: ci, którzy oddają mu cześć, tak naprawdę oddają cześć stworzeniu, a nie Stwórcy. Tylko za pomocą manipulacji Archikrator jest w stanie wpływać na rzeczywistość. I my manipulujemy tą publicznością po to, żeby wprowadzić ją w taki proces trochę neurolingwistycznego programowania, żeby człowiek, wychodząc z teatru, zorientował się, że został nabrany. Ale lepiej, żeby miało to miejsce w teatrze niż w życiu” - powiedział PAP MediaRoom Leszek Możdżer.

Kompozytor zwraca uwagę na to, że Tuwim w „Balu w operze” traktuje język polski bardzo perkusyjnie i bardzo świadomie używa go w sposób muzyczny: bawi się nim w taki sposób, żeby kompozytor miał komfort używania go w sposób perkusyjny.

„Mam wrażenie, że Tuwim bardzo pieczołowicie, umiejętnie i pracowicie dobierał słowa w taki sposób, żeby układały się w pewną rytmikę. Jest w tekście szereg powtórzeń, dużo słów jednosylabowych i dwusylabowych. Nawet jeżeli używa dłuższych słów, to są one w taki sposób zorganizowane, że mają swój rytm. Mam wrażenie, że Tuwim pisał ten poemat z myślą o tym, że kiedyś będzie do niego napisana muzyka” - powiedział Leszek Możdżer.

Premiera w WOK nie jest pierwszym „podejściem” Leszka Możdżera do poematu „Bal w operze” Juliana Tuwima, ale ma indywidualny charakter w porównaniu do poprzednich wystawień poematu: ma inną aranżację, stylistykę. Możdżer skomponował również całkiem nowe części.

„Po latach zacząłem rozumieć, że ten tekst też musi dojść do widza, że on potrzebuje przestrzeni, musi wybrzmieć. Mam wrażenie, że to ujęcie jest trochę dojrzalsze. Wiadomo też, że świadomość z biegiem lat się rozszerza” - powiedział Możdżer.

Zdaniem kompozytora Tuwim „patrzy na rzeczywistość z perspektywy kosmicznej, z perspektywy astralnej, z perspektywy kogoś, kto biblijnie traktuje całą politykę”.

„Dlatego ten tekst ma naprawdę ponadczasowe znaczenie i dopiero dzisiaj zaczyna brzmieć, zaczyna być zrozumiały, bo kiedy wychodzą te wszystkie rzeczy z tych papierów Epsteina, to dopiero widać, czym polityka pachnie” - zaznaczył Możdżer.

Również reżyserka spektaklu Agnieszka Płoszajska podkreśla znaczenie Tuwimowego języka w „Balu w operze” - jego przesłania, formy i aktualności, aby opowiedzieć o napięciach geopolitycznych, społecznych, których w tej chwili doświadczamy, także tych związanych z lękiem wobec zbliżającej się do naszych granic wojną w Ukrainie.

„Kiedy zaczęłam zagłębiać się w tekst Tuwima, najbardziej poraziła mnie jego nieprawdopodobna współczesność. Mimo tego, że niebawem skończy sto lat [fragment „Balu w operze” został opublikowany w 1936 r., całości poematu opublikowano w 1982 r. - przyp. PAP MediaRoom] nie zestarzał się. Tuwim proroczo potrafił nazwać kondycję relacji międzyludzkich, kondycję społeczną w tak przekonujący sposób, że postanowiłam zrealizować ten bal dzisiaj, tu i teraz. Ten rok przyniósł pogłębione ujawnienie sytuacji, która działa się na świecie, dotyczącej jakiejś kompletnej, niewyobrażalnie przestępczej rozpusty elit, mam na myśli Jeffrey'a Epsteina” - powiedziała PAP MediaRoom Agnieszka Płoszajska.

Reżyserka podkreśliła, że wszyscy twórcy spektaklu mają poczucie, że opowiada on o czymś bardzo istotnym, że dotyka tematów, które wszystkich gnębią i mocno poruszają.

„Ten tekst stał się pretekstem do naszej osobistej wypowiedzi, do naszego protest songu, do wyrażenia jakiegoś sprzeciwu, wobec tego, co aktualnie dzieje się na świecie i z czym musimy się mierzyć” - zaznaczyła Płoszajska.

Twórcy spektaklu doskonale wykorzystali możliwości, jakie daje niezwykła przestrzeń Basenu Artystycznego - drugiej sceny Warszawskiej Opery Kameralnej (WOK), na którym prezentowane są tytuły alternatywne wobec repertuaru WOK, wystawianego na głównej scenie przy Alei Solidarności.

„Basen Artystyczny jest takim moim >>dzieckiem artystycznym<<, bo kiedy dziesięć lat temu zostałam dyrektorem Warszawskiej Opery Kameralnej, to kontynuuję dzieło tych wielkich: dyrektora Stefana Sutkowskiego, Joanny i Jana Kulmów, Zofii Wierchowicz, Adama Sadowskiego. Natomiast tutaj nie ma historii. Więc trzeba było mieć pomysł na scenę, na repertuar, na to, co chcemy pokazywać. Pokazujemy tu tytuły nieoczywiste. Takim tytułem był musical >>Company<< Stephena Sondheima, >>Maria de Buenos Aires<<, było >>Tango<< z Placido Domingo Juniorem,>>Matka<< Witkacego jako czytanie performatywne. A dzisiaj mamy >>Bal w operze<<” - powiedziała PAP MediaRoom dr hab. Alicja Węgorzewska-Whiskerd, dyrektorka WOK.

Poemat „Bal w operze” został napisany przez Juliana Tuwima (1894-1953) - poetę, tłumacza, jednego z najpopularniejszych twórców dwudziestolecia międzywojennego. Fragmenty utworu Tuwim opublikował w roku 1936. Całość ukazała się w roku 1982. To komentarz poety do sytuacji politycznej w Polsce lat 30-tych XX wieku, wyrażający niezadowolenie i rozczarowanie systemem politycznym, w którym zaczyna brakować miejsca dla człowieka.

PAP MediaRoom
Za materiał opublikowany w serwisie PAP MediaRoom odpowiedzialność ponosi – z zastrzeżeniem postanowień art. 42 ust. 2 ustawy prawo prasowe – jego nadawca, wskazany każdorazowo jako „źródło informacji”. Informacje podpisane źródłem „PAP MediaRoom” są opracowywane przez dziennikarzy PAP we współpracy z firmami lub instytucjami – w ramach umów na obsługę medialną.

Zobacz także

  • Kadr filmu "Kanał" Andrzeja Wajdy. Fot. Andrzej Gronau/FINA
    Kadr filmu "Kanał" Andrzeja Wajdy. Fot. Andrzej Gronau/FINA

    Lista Polskiego Dziedzictwa Filmowego wzbogacona o 10 tytułów

  • Wojciech Smarzowski. Fot. PAP/Albert Zawada
    Wojciech Smarzowski. Fot. PAP/Albert Zawada

    Smarzowski, Bajon i Harasimowicz wśród laureatów 4. Nagród Gildii Scenarzystów Polskich

  • Piotr Cugowski. Fot. PAP/Krzysztof Świderski
    Piotr Cugowski. Fot. PAP/Krzysztof Świderski
    Specjalnie dla PAP

    Piotr Cugowski: zawsze wiem, o czym chcę śpiewać [WYWIAD]

  • Fot. PAP - kadr z filmu
    Fot. PAP - kadr z filmu

    W Szkole Głównej Handlowej w Warszawie powstała Katedra UNESCO badająca rolę przemysłów kreatywnych w procesach ESG

Serwisy ogólnodostępne PAP