O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

Materiał partnerski

Olha Savchenko: Ukraina pod ostrzałem wyprzedza Polskę w rozwoju energetyki wiatrowej

Rosyjskie rakiety nie zatrzymały rozwoju energetyki wiatrowej w Ukrainie. W 2025 roku nasi wschodni sąsiedzi uruchomili 324 MW nowych mocy wiatrowych, a w 2026 planują oddać do użytku kolejne 500 MW. „Jak chyba nikt inny na świecie wiemy, jak istotne jest bezpieczeństwo i niezależność energetyczna, dlatego inwestycje w lądową energetykę wiatrową nie są u nas żadną kontrowersją - mówi Olha Savchenko, przewodnicząca Ukraińskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej. Tymczasem w Polsce w całym 2025 roku przybyło zaledwie 256 MW nowych mocy wiatrowych, wynika z danych ARE. Mimo że kraj nie zmaga się z wojną, rozwój lądowej energetyki wiatrowej nadal ograniczają bariery regulacyjne.

Fot. PAP - kadr z fimu
Fot. PAP - kadr z fimu

Podczas konferencji URC 2026 w Gdańsku w wielu dyskusjach podkreślano, że w drodze ku integracji z Unią Europejską czy budowie dynamicznej gospodarki Ukraina powinna brać przykład z Polski. Jednak, jeśli chodzi o tempo rozwoju energetyki wiatrowej to nasi sąsiedzi zaczęli nas wyprzedzać: Ukraina dodała w 2025 roku 324 MW nowych mocy, a według danych Agencji Rynku Energii w 2025 roku do krajowego systemu przyłączono jedynie 256 MW nowych mocy wiatrowych. Dla polskiej branży wiatrowej to alarmujący sygnał, że rozwój elektrowni wiatrowych w kraju - zwłaszcza tych na lądzie - wyraźnie wyhamował, co może istotnie zagrozić realizacji założeń transformacji energetycznej. 
 

„Od początku pełnoskalowej inwazji Rosji na nasz kraj zyskaliśmy dodatkowe 702 MW nowej mocy z energii wiatrowej. Tylko w zeszłym roku były to 324 MW. Co ważniejsze, w tym roku spodziewamy się kolejnych 500 megawatów” - wyjaśnia Olha Savchenko, przewodnicząca Ukraińskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.
 

Ekspertka podkreśla, że inwestycje w OZE to nic innego jak proste wyciąganie wniosków. Przez dekady Ukraina była uzależniona od importu surowców ze wschodu, a także bazowała na własnych złożach paliw kopalnych czy węgla, zlokalizowanych m.in. w Donbasie. Region ten jest dziś w znacznej części okupowany przez Rosjan, handel ustał, a rakiety najeźdźcy uszkodziły bądź całkowicie zniszczyły ponad 80 proc. ukraińskich elektrowni węglowych.

„Na przykładzie Ukrainy Polska i Europa mogły zobaczyć, jak wyglądają blackouty i zimy bez ogrzewanych domów. Dlatego solidarnie, czyli rząd, samorządy, całe społeczeństwo, uznaliśmy, że z tym koniec. Że należy i trzeba zainwestować w nowe źródła energii, które pozwolą nam i naszym dzieciom w końcu poczuć się bezpiecznymi oraz niezależnymi” - tłumaczy ekspertka.
 

Dodaje również, że „stawką jest Wasze bezpieczeństwo. Polska i Polacy doskonale wiedza, że mamy jednego wroga i wszyscy razem jesteśmy na jednej linii frontu. Jeśli więc macie możliwość uruchamiania nowych mocy w energetyce wiatrowej to waszym obowiązkiem, oprócz rozwijania obronności, jest również inwestowanie w nowe projekty wiatrowe”.

Obserwacja ukraińskich doświadczeń związanych z zagrożeniami dla sektora energetyki ożywiła europejską debatę o konieczności inwestowania w rozproszone i odnawialne źródła energii. I chociaż w Polsce również coraz więcej mówi się o potrzebie zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego, to tempo rozwoju energetyki wiatrowej nadal nie odpowiada skali wyzwań. Branża podkreśla, że jest to efektem utrzymujących się barier administracyjnych i ograniczeń lokalizacyjnych, wydłużających proces uzyskiwania niezbędnych pozwoleń inwestycyjnych do od 7 do nawet 10 lat. Dodatkowym hamulcem staje się również dezinformacja, która jak wskazywał niedawno podczas Konferencji PSEW2026 wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, jest dziś bronią w rękach tych, którym zależy na utrzymaniu zależności Polski od paliw kopalnych.

„W strategii bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej, czyli niebezpieczeństwa dla Polski i dla całej Europy, jest wyraźnie napisane: obrzydzać, osłabiać i niszczyć zaangażowanie w Europie w budowę odnawialnych źródeł energii. (…) Nie wolno ulegać tym różnego rodzaju zabobonom, głupotom opowiadanym, jak to wiatraki niszczą życie i zdrowie ludzi. Wiatraki dają energię tańszą i bezpieczną. Dają szansę na zaniesienie dobrego otoczenia, dobrego środowiska kolejnym pokoleniom, ale przede wszystkim na zbudowanie bezpieczeństwa państwa polskiego” - przekonywał wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz w Świnoujściu.
 

Przykład Ukrainy pokazuje, że dezinformacja jest mniej skuteczna, jeśli społeczeństwo dostrzega strategiczne i lokalne korzyści wynikające z rozwoju odnawialnych źródeł energii. Zdaniem Olhy Savchenko, ogólna aprobata dla rozwoju energetyki w kierunku OZE nie oznacza jednak ciągłego dialogu: tak biznesu z administracją, jak i zwykłymi obywatelami czy lokalnymi społecznościami.

„Oczywiście zwracamy uwagę na to, by projekty wiatrowe nie były realizowane ze szkodą dla środowiska czy na obszarach objętych ochroną. Współpracujemy też z lokalnymi społecznościami - organizujemy spotkania, oferujemy pomoc przy innych inwestycjach, jak budowa drogi czy remont szkoły. Wszyscy jednak doskonale rozumiemy, że onshore to nie kaprys albo chwilowa moda, ale fundament bezpieczeństwa - całego naszego kraju, ale też poszczególnej wsi, miasteczka, regionu” - podkreśla Olha Savchenko.

PAP MediaRoom
Za materiał opublikowany w serwisie PAP MediaRoom odpowiedzialność ponosi – z zastrzeżeniem postanowień art. 42 ust. 2 ustawy prawo prasowe – jego nadawca, wskazany każdorazowo jako „źródło informacji”. Informacje podpisane źródłem „PAP MediaRoom” są opracowywane przez dziennikarzy PAP we współpracy z firmami lub instytucjami – w ramach umów na obsługę medialną.

Serwisy ogólnodostępne PAP