Prawo.pl: nieoczywiste granice dopuszczalności w reklamach dla dzieci
Bezpośrednie nakłanianie dzieci, by nabyły reklamowany produkt lub namówiły do tego dorosłych, jest uznawane za nieuczciwą praktykę rynkową. Przedsiębiorca wywierający na najmłodszych presję zakupową w związku z nowym rokiem szkolnym musi liczyć się z potencjalnymi problemami – informuje Prawo.pl.
Jak podaje Prawo.pl, dyskusję o granicach reklamy adresowanej do dzieci wywołał niedawno Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, informując o zarzutach wobec dwóch influencerów prowadzących w mediach społecznościowych kanały o tematyce gier komputerowych.
„Prowadzący transmisję agresywnie reklamowali firmowane przez siebie artykuły przeznaczone dla dzieci, takie jak przybory szkolne, kolorowanki, komiksy, odzież i napoje” – podało Prawo.pl.
Serwis wskazuje, że to pierwsze tego typu działania UOKiK skierowane przeciw influencerom, w którym urząd sięgnął m.in. po przepisy ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym. Zawiera ona czarną listę manipulacji, których stosowanie jest zakazane we wszystkich okolicznościach. Jedną z nich jest „umieszczanie w reklamie bezpośredniego wezwania dzieci do nabycia reklamowanych produktów lub nakłonienia rodziców lub innych osób dorosłych do kupienia im reklamowanych produktów” – czytamy.
Według portalu, nie oznacza to jednak, że każda reklama skierowana do dzieci jest zakazana – niedozwolone są te, które „bezpośrednio” wzywają lub nawołują.
Jak zauważa w rozmowie z Prawo.pl Kamil Ameda, radca prawny w Affre i Wspólnicy, niedozwolona praktyka, której dopatrzył się UOKiK, nie powinna być interpretowana rozszerzająco.
„Jeżeli przekaz marketingowy nie zawiera zwrotów, które >>bezpośrednio wzywają dzieci<< do zakupu produktu, to wymknie się z katalogu praktyk czarnych” – mówi mec. Ameda, cytowany przez portal.
Jak więc projektować reklamy, by nie narazić się na zarzut?
„Należy unikać komunikatów takich jak >>kup teraz<<, >>musisz to mieć<<, jeśli są kierowane do dziecka. Ostrożności wymagają również przekazy odwołujące się do presji czasu lub potrzeby akceptacji przez rówieśników – radzi w rozmowie z Prawo.pl Patrycja Gierdal-Piotrowska, adwokat z kancelarii Wardyński i Wspólnicy.
Więcej na: https://www.prawo.pl/biznes/reklama-skierowana-do-dzieci-co-wolno-firmom,1549115.html