O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

76. Berlinale. Emin Alper: „Salvation” pokazuje pęd ku autorytaryzmowi w światowej polityce

„Salvation” pokazuje pęd ku autorytaryzmowi w światowej polityce. W wielu państwach do władzy coraz częściej dochodzą populistyczni, niebezpieczni przywódcy – powiedział PAP Emin Alper. Nowy film tureckiego twórcy rywalizuje o Złotego Niedźwiedzia podczas 76. Berlinale.

Turecki reżyser Emin Alper uczestniczy w pokazie filmu „Salvation” podczas 76. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Berlinie w Niemczech. Fot. PAP/EPA/CLEMENS BILAN
Turecki reżyser Emin Alper uczestniczy w pokazie filmu „Salvation” podczas 76. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Berlinie w Niemczech. Fot. PAP/EPA/CLEMENS BILAN

Fabuła przenosi widzów w tureckie góry, gdzie dwie kurdyjskie wioski od dziesięcioleci toczą konflikt o ziemię. W przeszłości klan Bezarich został przymusowo wysiedlony, a rywalizujący z nim Hazerowie przejęli kontrolę nad terytorium i pomnożyli majątek, uprawiając pozostawione pola. Teraz ich wrogowie powracają i zrobią wszystko, by odzyskać owe tereny. Przywódca Hazerów Ferit (w tej roli Feyyaz Duman) jest gotów poświęcić grunty na rzecz pokojowego współistnienia. Jednak jego stanowisko spotyka się z ostrą krytyką społeczności, która obawia się o swoją przyszłość. Również starszy brat lidera Mesut (Caner Cindoruk) uważa, że musi dojść do ostrej konfrontacji. Mężczyzna po cichu zazdrości Feritowi pozycji i urody. Od pewnego czasu miewa niepokojące sny, które zaczyna interpretować jako przekazy od Boga. W końcu otwarcie kwestionuje przywództwo brata, czym zaskarbia sobie przychylność radykałów.

Inspiracja prawdziwą tragedią

„Salvation” luźno nawiązuje do prawdziwych wydarzeń, które miały miejsce w Turcji w 2009 r. Wówczas 12 członków rodziny napadło podczas wesela na drugi ród, zabijając 44 osoby, w tym dzieci i młodzież. Turecki reżyser, scenarzysta i historyk Emin Alper wskazuje jednak na uniwersalny charakter filmu.

– On pokazuje pęd ku autorytaryzmowi w światowej polityce. W wielu państwach do władzy coraz częściej dochodzą populistyczni, autorytarni, niebezpieczni przywódcy, którzy manipulują społeczeństwami. Bazując na najniższych instynktach, przekonują ludzi, że określone, łatwe do osiągnięcia cele rozwiążą ich problemy, przyniosą wybawienie. To ważny temat. Oczywiście, pozostaję pod wpływem tureckiej polityki, zwłaszcza po 2016 r., gdy kraj zaczął skręcać w prawo. Erdoğan staje się coraz bardziej autokratycznym przywódcą. Wciąż powtarza, że jest „człowiekiem oddanym sprawie”. Nie wsadza ludzi do więzień tylko dlatego, że tak zechciał. Twierdzi, że „tego wymaga sytuacja”. Wszystkie te obserwacje skłoniły mnie do napisania scenariusza – powiedział PAP.

Więcej

Film dokumentalny "Niewypowiedziane". Fot. Polski Instytut Sztuki Filmowej
Film dokumentalny "Niewypowiedziane". Fot. Polski Instytut Sztuki Filmowej

Polski dokument o jąkającym się akrobacie nagrodzony w USA

Właśnie „poczucie misji”, zbrodnicza działalność pod przykrywką ratowania ludzi stała się dla twórcy kluczowym motywem opowieści. Na ekranie owa „misja” odkrywana jest za pośrednictwem fantazji i snów.

– Uważam, że sny mają kilka poziomów. Po pierwsze, odzwierciedlają neurotyzm Mesuta. Dzięki snom rozumiemy, w jakim stanie psychicznym się znajduje. Po drugie, stanowią medium dla doświadczeń religijnych i objawień. We wszystkich mistycznych tradycjach nakazy boskie docierają do człowieka tą drogą. Nie inaczej jest w naszym filmie. Zarówno Mesut, jak i mieszkańcy wioski, poprzez sny utwierdzają się w przekonaniu, że nadchodzi nowy przywódca ze swoją misją. Popadają w stan zbiorowej paranoi. Wszyscy widzą mniej więcej te same obrazy. Sądzą, że znajdują się w niebezpieczeństwie. Sny potęgują ich obsesję. Generalnie strach przed utratą statusu ma duże znaczenie w tego typu konfliktach – wyjaśnił reżyser.

Inspiracje wizualne i ponadczasowy charakter opowieści

Atmosferę lęku podsyca mrok panujący przez większość czasu w wiosce. Inspiracji w warstwie wizualnej reżyser szukał w horrorach, kinie noir i niemieckim ekspresjonizmie filmowym. Jednocześnie zależało mu, by fabuła przybrała ponadczasowy charakter.

– Wiejskie otoczenie nadawało się do tego idealnie. W takim środowisku telefon komórkowy nie jest niezbędny, ponieważ znacznie powszechniejsze są kontakty bezpośrednie. Fake newsy to przecież żadna nowość. Goebbels produkował je każdego dnia. Oczywiście, portale społecznościowe znacząco przyspieszyły rozprzestrzenianie się fałszywych informacji i zwiększyły ich zasięg. Sprawiły, że ludzie wierzący w nierzetelne wiadomości bardzo łatwo mogą odnaleźć osoby myślące podobnie jak oni. Dzięki algorytmom faszyści, którzy jeszcze 10 lat temu byli odizolowani, mogą nawiązywać kontakty z innymi faszystami. Staje się to coraz bardziej niebezpieczne – przyznał.

Obraz pokazuje toczącą się w człowieku walkę dobra ze złem. Przypomina, że autorytarni przywódcy uważają się za dobrych ludzi, głęboko wierzą, iż to oni wypowiadają walkę złu.

Więcej

Dag Johan Haugerud Fot. PAP/EPA/CHRISTOPHER NEUNDORF
Dag Johan Haugerud Fot. PAP/EPA/CHRISTOPHER NEUNDORF

Dag Johan Haugerud: „Sny o miłości” to opowieść o seksualnym przebudzeniu [WYWIAD]

– Co innego wyzwala zło w jednostce, co innego w zbiorowości. W pierwszym wypadku możemy stwierdzić, że odpowiadają za to cechy psychologiczne danej osoby. Tymczasem w społeczeństwie niezbędny jest rodzaj zbiorowego złudzenia. Chodzi o to, że ludzie muszą przekonać nie tylko samych siebie, ale też swoich przyjaciół, a ci przyjaciele – dalszych znajomych o słuszności pewnych racji. Przywódcy chętnie podsycają strach, pomagając szerzyć się paranoi. Jeśli grupa temu ulegnie, zaczyna kreować wroga. Niezależnie od tego, czy chodzi o prawdziwego wroga – jak Hamas, czy wyimaginowanego - niczym Żydzi dla Hitlera, jeżeli liderowi uda się przedstawić go jako realne zagrożenie, społeczeństwo zrobi wszystko, aby przetrwać. Taka grupa może poczuć, że jeśli nie zabije swojego wroga, to prędzej czy później on zabije ją. I tak koło się zamyka – zwrócił uwagę Alper.

Twórca między Stambułem a ograniczeniami wolności artystycznej

Reżyser urodził się w Ermenek, ale obecnie mieszka w Stambule. Zapuścił w tym mieście korzenie. Został dyrektorem artystycznym Sinemateki. Nie planuje wyprowadzki, choć tureckie władze konsekwentnie ograniczają filmowcom wolność artystyczną. On także nie może liczyć na wsparcie swoich produkcji ze środków publicznych. Nie korzysta z infrastruktury kinowej sponsorowanej przez państwo. Mimo to żywi nadzieję, że turecka publiczność zobaczy jego film.

– Nie wiem, jakiego odbioru się spodziewać. Wydaje mi się, że mogą się pojawić reakcje ze strony konserwatywnych islamistów. Niestety, słyszałem też głosy moich kurdyjskich przyjaciół, którzy uważają, że ukazałem Kurdów w negatywnym świetle. Ale przecież jest to fabuła inspirowana prawdziwą historią. Dla mnie tożsamości narodowe nie mają większego znaczenia. Nieważne, czy mówimy o żołnierzach tureckich, czy kurdyjskich, są oni ludźmi gotowymi walczyć o swoją ziemię i życie – zwrócił uwagę.

Więcej

Kristen Stewart. Fot. EPA/MOHAMMED BADRA
Kristen Stewart. Fot. EPA/MOHAMMED BADRA

Kristen Stewart: „Chronologia wody” jest metaforą samostworzenia

Twórca nawiązał do kontrowersyjnej, powszechnie krytykowanej wypowiedzi szefa jury Berlinale Wima Wendersa, który podczas konferencji poprzedzającej start festiwalu stwierdził, że filmowcy powinni „trzymać się z dala od polityki”, ponieważ kino stanowi jej przeciwieństwo.

– Wim Wenders jest wspaniałym reżyserem. Miałem dwadzieścia kilka lat, gdy odkryłem jego kino. Byłem pod wielkim wrażeniem. Natomiast nie oznacza to, że mogę się z nim zgodzić. Nie wydaje mi się, by sam wierzył w to, co mówi. Przecież w przeszłości realizował dokumenty polityczne. Polityka jest wszędzie. Nie unikniemy jej. Nie da się tego zrobić w Iranie, tak samo w Turcji. Polityka decyduje o każdym calu naszego życia, co widać wyraźnie na przykładzie mojego kraju. Każdy naród mówi o polityce. Nawet najbardziej szykowni ludzie, pozornie apolityczni, mają własne pomysły i poglądy polityczne. Bez polityki nie da się żyć – skomentował.

Inne tureckie filmy w konkursie Berlinale

„Salvation” to niejedyna turecka produkcja prezentowana w konkursie głównym tegorocznego Berlinale. Początek festiwalu przyniósł premierę „Yellow Letters” İlkera Çataka. Film śledzi losy pary uznanych artystów z Ankary, którzy padają ofiarą represji politycznych wymierzonych w tureckich intelektualistów. Tracą pracę, dom i nadzieję na lepszą przyszłość dla swojej nastoletniej córki. Alper przyznaje, że odnalazł w tej historii cząstkę siebie.

– Powiedziałem o tym İlkerowi, kiedy przeczytałem scenariusz. Byłem pod wielkim wrażeniem jego pracy. Podjął się wypowiedzi na bardzo delikatny temat. „Yellow Letters” opowiadają o artystach, ale w szerszej perspektywie – także o pracownikach sektora publicznego. W 2016 r., gdy rozpoczęły się czystki, wykładałem na uniwersytecie. Nie zwolniono mnie wówczas, ale wielu moich znajomych straciło pracę. Nauczyciele szkół państwowych i wykładowcy akademiccy znaleźli się w trudnym położeniu. Część z nich – po prawie 10 latach – wciąż nie znalazła zatrudnienia. Niektórzy poszli do sądu i wygrali, ale wiele apelacji odrzucono – podsumował reżyser.

Łącznie o Złotego Niedźwiedzia ubiegają się 22 filmy. Który z nich zyska uznanie jury – dowiemy się w sobotę wieczorem. Do kogo trafi statuetka, zadecyduje jury w składzie: niemiecki reżyser i scenarzysta Wim Wenders (przewodniczący), producentka „Idy”, „Zimnej wojny” i „Strefy interesów” Ewa Puszczyńska, nepalski reżyser Min Bahadur Bham, południowokoreańska aktorka Bae Doona, indyjski reżyser i producent Shivendra Singh Dungarpur, amerykański reżyser, scenarzysta i producent Reinaldo Marcus Green, a także japońska reżyserka, scenarzystka i producentka Hikari.

Z Berlina Daria Porycka (PAP)

dap/ wj/ miś/ ep/

Zobacz także

  • Wręczenie nagród Berlinale Bear podczas ceremonii zamknięcia 76. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Berlinie. Fot. PAP/EPA/CLEMENS BILAN
    Wręczenie nagród Berlinale Bear podczas ceremonii zamknięcia 76. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Berlinie. Fot. PAP/EPA/CLEMENS BILAN

    „Yellow Letters” Ilkera Çataka ze Złotym Niedźwiedziem dla najlepszego filmu

  • Reżyser Markus Schleinzer bierze udział w konferencji prasowej promującej film „Rose” podczas 76. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Berlinie, w Niemczech. Fot. PAP/EPA/FABIAN SOMMER
    Reżyser Markus Schleinzer bierze udział w konferencji prasowej promującej film „Rose” podczas 76. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Berlinie, w Niemczech. Fot. PAP/EPA/FABIAN SOMMER

    76. Berlinale. Markus Schleinzer: „Rose” to opowieść o pragnieniu wolności

  • Film dokumentalny "Niewypowiedziane". Fot. Polski Instytut Sztuki Filmowej
    Film dokumentalny "Niewypowiedziane". Fot. Polski Instytut Sztuki Filmowej

    Polski dokument o jąkającym się akrobacie nagrodzony w USA

  • Joanna Kulig. Fot. PAP/EPA/ETTORE FERRARI
    Joanna Kulig. Fot. PAP/EPA/ETTORE FERRARI

    Joanna Kulig opowiedziała o kolejnym projekcie z Pawłem Pawlikowskim

Serwisy ogólnodostępne PAP