Co dalej z sytuacją na Bliskim Wschodzie? Ekspert podał możliwe scenariusze
Wobec osłabienia potencjału militarnego Iranu przez USA i Izrael, Teheran może sięgnąć po działania asymetryczne – ocenił dr Tomasz Gajewski. Wśród możliwych scenariuszy wskazał dywersję, cyberataki na infrastrukturę oraz utrudnianie żeglugi w Cieśninie Ormuz.
Ekspert w dziedzinie polityki zagranicznej USA i bezpieczeństwa międzynarodowego ocenił, że w najbliższych dniach należy zakładać konsekwentną degradację irańskich zdolności przez siły amerykańskie i izraelskie.
Czas nie na korzyść Iranu
- W związku z tym, z czasem możliwości ataku na izraelskie i amerykańskie cele w regionie będą coraz mniejsze - powiedział dr Gajewski. I - jak dodał - w dłuższej perspektywie Teheran może nie mieć innego wyboru, niż rozpocząć działania asymetryczne różnego rodzaju.
Zaznaczył, że do utrzymywania napięcia w regionie nie są potrzebne masowe uderzenia rakietowe czy dronowe.
- Utrzymywanie takich ataków nawet na względnie niskim poziomie intensywności może zakłócać nie tylko normalne funkcjonowanie Izraela, ale też państw Zatoki Perskiej i każdego miejsca w regionie, gdzie znajdują się jakieś amerykańskie instalacje wojskowe – podkreślił ekspert z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.
Jakie opcje ma Iran?
Wskazał również na szeroki wachlarz narzędzi asymetrycznych, w tym operacje dywersyjne realizowane przez siły specjalne Ghods z Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej oraz ofensywne działania wywiadu VEVAK.
Nie ma sensu spekulować, nad tym co oni mogą w regionie i poza nim, ale ostatnią rzeczą, jaką się robić powinno, jest lekceważenie ich zdolności
W opinii dr. Gajewskiego istotną ścieżką działań może być cyberprzestrzeń. Wskazał na potencjalne ataki nie tylko na infrastrukturę krytyczną, taką jak energetyka czy szpitale, ale również na instytucje prywatne.
Odnosząc się do roli sojuszników Teheranu, ekspert Instytutu Polityki Międzynarodowej i Bezpieczeństwa UJK ocenił, że regionalna „oś oporu” została znacznie osłabiona. Wskazał, że Hezbollah w Libanie oraz rebelianci Huti w Jemenie mogą nie chcieć ryzykować dalszego odwetu izraelskiego i amerykańskiego. - Skoro Chamenei nie żyje, a Iran dostaje kolejne ciosy, to Hezbollah może np. stwierdzić, że czas odłączyć się od „statku-matki” – zauważył.
Pytany o szanse na deeskalację, ekspert ocenił, że do takich rozmów w obecnej fazie konfliktu mogą nie być skłonni ani Amerykanie, ani Izrael. - Mają otwarte okno niszczenia wszystkiego: potencjałów ofensywnych, żeby Iran niewiele mógł i defensywnych, żeby Iranowi można było zrobić, co się chce w zależności od potrzeb – wyjaśnił. Dodał, że działania będą trwały, dopóki cele tych państw nie zostaną osiągnięte.
W sobotę, 28 lutego, rano Izrael i USA rozpoczęły naloty na cele w Iranie, obejmujące m.in. siedzibę najwyższego przywódcy ajatollaha Alego Chameneia w Teheranie oraz obiekty nuklearne i wojskowe. Władze Iranu potwierdziły śmierć Chameneia, dowódcy Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej Mohammada Pakpura oraz doradcy ds. bezpieczeństwa Alego Szamchaniego. W odpowiedzi Iran zaatakował Izrael oraz amerykańskie bazy wojskowe w krajach regionu. Jednocześnie armia Izraela prowadzi uderzenia na cele Hezbollahu w Libanie w odpowiedzi na wcześniejszy ostrzał rakietowy. (PAP)
wdz/ mok/ ppa/