Delegacja wojskowa USA ma w Libanie wesprzeć wdrożenie porozumienia pokojowego z Izraelem
Amerykańska delegacja wojskowa ma przybyć do Libanu, by wesprzeć wdrożenie porozumienia pokojowego z Izraelem, która w opinii Bejrutu utknęła w martwym punkcie. Prezydent Libanu Joseph Aoun poprosił ambasadora USA Michela Issę o „wywarcie presji na Izrael” – podał w piątek „Financial Times”.
Aoun, który jeszcze w lipcu ma się udać do Waszyngtonu, spotkał się w czwartek z Issą i - jak relacjonuje dziennik - z naciskiem zaapelował o zmuszenie Izraela do respektowania zawieszenia broni w jego wojnie z proirańskim Hezbollahem.
Mimo rozejmu w poniedziałek cztery osoby zginęły w izraelskim ataku na pojazd w mieście Nabatijja na południu Libanu.
Delegacja Dowództwa Centralnego armii USA (CENTCOM) oczekiwana jest w Bejrucie przed rozmowami negocjatorów Libanu i Izraela, które mają się odbyć w przyszłym tygodniu w Rzymie, gdzie na szczeblu technicznym wypracowywane będą szczegóły ramowego porozumienia pokojowego podpisanego 26 czerwca - przekazali w rozmowie z „FT” wysokiej rangi przedstawiciele libańskiego rządu.
Porozumienie to stanowi, że Izrael ma się na początek wycofać z dwóch „stref pilotażowych” w południowym Libanie, które przejdą pod kontrolę tamtejszej armii. Ma to utorować drogę do całkowitego wycofania z tego kraju izraelskich sił zbrojnych, które okupują znaczne tereny. Izrael nazwał je „strefami bezpieczeństwa”; sięgają one w niektórych miejscach nawet 10 km w głąb Libanu - wyjaśnił dziennik.
Bejrut nalega na wprowadzenie w życie ustaleń ramowego porozumienia, mimo że nie uznał go Hezbollah, a wiele innych frakcji politycznych w głęboko podzielonym kraju ocenia je jako zbyt ustępliwe wobec Izraela. Jedna z jego kontrowersyjnych klauzul zabrania np. libańskiemu rządowi oskarżania państwa żydowskiego przed międzynarodowymi trybunałami o zbrodnie wojenne.
Zginęło ponad 4,2 tys. osób
Z danych władz libańskich wynika, że w rezultacie najnowszej odsłony konfliktu między Izraelem a Hezbollahem, która rozpoczęła się 2 marca atakiem, zginęło już ponad 4,2 tys. osób.
Porozumienie ramowe podpisane przez przedstawiciel Libanu, Izraela i USA przewiduje, że odwrót izraelskich wojsk z Libanu będzie powiązany z usuwaniem z tych obszarów Hezbollahu. W aneksie do umowy znajduje się również zapis zapewniający izraelskiej armii swobodę działania w obliczu nowych i bezpośrednich zagrożeń w tzw. strefie bezpieczeństwa.
Przywódca Hezbollahu Naim Kasem ogłosił, że porozumienie to nie ma żadnej wartości, lecz jest upokorzeniem i kapitulacją. (PAP)
fit/ kar/gn/