Donate, Fame MMA i Daniel „Magical” - czym jest patostreaming
Widzowie patostreamów mogą wysyłać dobrowolne wpłaty, za które wykonywane są obiecane czynności, np. wdanie się w bójkę. Okazuje się, że odbiorcami takich treści jest ponad jedna czwarta dzieci i młodzieży. W piątek prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę o zakazie patostreamingu.
Podpisana przez prezydenta nowelizacja Kodeksu karnego zakłada wprowadzenie odpowiedzialności karnej za patostreaming. Regulacja powstała w wyniku połączenia dwóch projektów – jednego autorstwa PiS i drugiego KO. Zgodnie z nowelizacją, za rozpowszechnianie w internecie treści przedstawiających popełnienie przestępstwa godzącego w dobra osobiste, przemoc wobec zwierzęcia lub poniżające traktowanie innej osoby, nawet za jej zgodą, będzie groziła kara pozbawienia wolności do trzech lat.
Jeżeli wspomniane treści będą przedstawiały osobę poniżej 18. roku życia, kara będzie wyższa – od trzech miesięcy do pięciu lat. Za przestępstwo nie zostaną uznane jednak działania podjęte w ramach działalności artystycznej, edukacyjnej, prasowej, naukowej lub w celu ochrony interesu publicznego.
Polscy patostreamerzy
W Polsce zjawisko patostreamingu zyskało popularność w 2017 r., choć niektórzy patostreamerzy swoją działalność rozpoczęli jeszcze wcześniej. Jednym z nich jest Daniel „Magical”, który streamingiem zajął się w 2014 r., początkowo relacjonując granie w gry. Z czasem jego aktywność w internecie przekształciła się w transmisje, w których pojawiał się alkohol w dużych ilościach i awantury, w których brała udział m.in. jego matka. Patostreamer był skazany prawomocnym wyrokiem za pobicie oraz publiczne pochwalanie zabójstwa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Zanim konto „Magicala” na YouTube zostało zablokowane, jego transmisje miało oglądać nawet 63 tys. osób jednocześnie. Patostreamer pojawił się w czerwcu br. w Sejmie na zaproszenie posła Łukasza Mejzy.
Innym patostreamerem jest „Gural”, który w 2019 r. został skazany na sześć miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata za usiłowanie rozpowszechniania wizerunku nagiej 12-latki. Nagrywający na YouTube patostreamer miał również znęcać się nad kotem i grozić innemu twórcy internetowemu. Jak podały Wirtualne Media, konto „Gurala” w serwisie Youtube, przed jego blokadą, obserwowało w pewnym momencie 250 tys. użytkowników.
W polskim internecie niechlubną kartę zapisał również „Rafatus”, który bił swoją partnerkę podczas transmisji na żywo, czy Łukasz W., znany jako „Kamerzysta”. Został on oskarżony o psychiczne znęcanie się nad niepełnosprawnym intelektualnie 18-latkiem, jednak w grudniu ub.r. Sąd Rejonowy w Szczecinie nieprawomocnie go uniewinnił. „Kamerzysta” miał zostać skazany również w 2024 r. za pobicie 66-letniego mężczyzny przed sklepem w Szczecinie. Oba akty były przez mężczyznę nagrywane.
Gale freak-fightowe jako element patostreamingu
Niektórzy patostreamerzy, oprócz transmitowania na żywo, biorą udział w galach freak-fightowych. Wśród organizatorów tego rodzaju spotkań jest założona w 2018 r. federacja „Fame MMA”, a w galach brali udział m.in. Daniel „Magical” i „Rafonix”. Do tej pory federacja zorganizowała 31 gal, z czego ostatnia miała miejsce 9 maja w Koszalinie. Portal sportowy meczyki.pl oszacował, że podczas 30, jubileuszowej gali federacja mogła zarobić od 20 do 30 mln zł. Inne polskie federacje, które organizują gale freak-fightowe, to m.in. Prime MMA i Clout MMA.
Wiosną tego roku, planowane przez federację Prime MMA wydarzenie „Kloszard Kombat” wywołało falę oburzenia opinii publicznej. W walkach w klatkach mieli brać udział m.in. ludzie bezdomni. Po krytyce, m.in. ze strony polityków i aktywistów, oraz po cofnięciu zgody na wynajem hali przez władze Lubina, federacja ostatecznie wycofała się z organizacji tego formatu. Biuro poselskie Katarzyny Kotuli złożyło 31 marca do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku zawiadomienie w tej sprawie.
Czym jest patostreaming i kto go ogląda?
Patostreaming to transmitowanie w internecie ekstremalnych zachowań o charakterze wulgarnym, obscenicznym, szokującym lub brutalnym. Określenie to pochodzi z połączenia słów „patologia” oraz „stream” (ang. strumień), odnoszącego się do transmisji i cyfrowego przekazu. Przykładem patostreamingu mogą być transmisje zawierające elementy przemocy fizycznej, spożywania alkoholu lub środków odurzających, dewiacji seksualnych, zachowań chuligańskich czy znęcania się nad zwierzętami, a także relacje ze zmuszania innych osób do czynności uwłaczających ich godności lub zagrażających ich bezpieczeństwu.
Odbiorcami patostreamów są m.in. dzieci. Według badania konsumenckiego Urzędu Komunikacji Elektronicznej przeprowadzonego we wrześniu ub.r. na osobach w wieku od 7 do 17 lat ponad jedna czwarta (27,8 proc.) dzieci i młodzieży przyznała się do oglądania patostreamingów. Największy odsetek odbiorców stanowią osoby w wieku 10-12 lat (34,1 proc.) oraz osoby między 7. a 9. rokiem życia (30,6 proc.). Przynajmniej raz za dostęp do patostreamów zapłaciło 34,5 proc. nieletnich. Natomiast raport Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę i Rzecznika Praw Obywatelskich z 2019 r. ujawnił, że trzy czwarte oglądających patotreści robi to z ciekawości.
Patostreamerzy, promując patologiczne zachowania w internecie, zarabiają m.in. poprzez płatne subskrypcje ich konta czy „donate”, czyli dobrowolne wpłaty od widzów. W zamian za wpłaty twórcy wykonują obiecane czynności, takie jak wdanie się w bójkę czy wypróżnienie się na wizji. Twórcy transmitują na żywo m.in. na platformach takich jak Twitch, YouTube czy Kick.
Patostreaming w innych krajach
Problem patostreamingu dotyczy nie tylko Polski. Opisywane przez zagraniczne media przypadki odpowiadające patostreamingowi określa się mianem „trashstreamingu”. W sierpniu ub.r. francuski streamer Jean Pormanove zmarł podczas transmisji na żywo prowadzonej na platformie streamingowej Kick. 46-letni mężczyzna miał być podczas 12-dniowej transmisji poddawany przemocy i pozbawiany snu. Według EuroNews streamer już wcześniej miał być znany z dopuszczania się na streamach poniżających czynów, takich jak duszenie i połykanie toksycznych substancji chemicznych, m.in. na prośbę i przy finansowym wsparciu widzów. Mężczyzna miał ponad pół miliona obserwujących na swoich kanałach.
Z kolei w 2012 r. jeden z rosyjskich streamerów miał doprowadzić do śmierci swojej ciężarnej partnerki podczas transmisji na żywo. Rok później inny rosyjski streamer zmarł po wypiciu 1,5 litra wódki podczas transmisji na żywo. Mężczyznę subskrybowało ponad 25 tys. osób na YouTube. Spożywanie alkoholu na streamach promował już w 2014 r. węgierski twórca Bebaszós. (PAP)
wm/ bst/