O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

Drony, sabotaż i fake newsy - jak sześć fal dezinformacji zdominowało 2025 r. [ANALIZA]

W 2025 r. w Polsce odnotowano sześć głównych fal dezinformacji, które miały na celu podważenie poczucia bezpieczeństwa obywateli – wynika z analizy PAP. Fałszywe informacje koncentrowały się m.in. na dyskredytowaniu działań polskich służb i podsycaniu niechęci wobec migrantów.

Działania służb przy zniszczonym fragmencie torowiska na trasie Dęblin-Warszawa przy stacji kolejowej w okolicy miejscowości Mika. Fot. PAP/Przemysław Piątkowski
Działania służb przy zniszczonym fragmencie torowiska na trasie Dęblin-Warszawa przy stacji kolejowej w okolicy miejscowości Mika. Fot. PAP/Przemysław Piątkowski

W drugiej połowie 2025 r. przyrost fałszywych informacji był większy niż w pierwszej i dotyczył głównie kwestii związanych z wojną w Ukrainie – poinformowała PAP kierowniczka Ośrodka Analizy Dezinformacji w NASK, dr Agnieszka Lipińska. Jak wyjaśniła, było to efektem większej aktywności aktorów zewnętrznych, w tym rosyjskich i białoruskich ośrodków, które próbowały wpływać na opinię publiczną państw zaangażowanych w pomoc Ukrainie oraz wykorzystywały do tego działania hybrydowe o charakterze dezinformacyjnym.

Drony

Jedna z głównych fal dezinformacji w tym roku była związana z naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej przez drony podczas wrześniowego ataku Rosji na Ukrainę. Wówczas najczęściej powielaną fałszywą informacją było twierdzenie, że drony typu Gerbera, które spadły kilkaset kilometrów od granicy polsko-ukraińskiej, nie mogły wystartować z Rosji ze względu na rzekomy zasięg wynoszący ok. 500 km. Narracja ta była wykorzystywana do sugerowania, że incydent miał na celu „wciągnięcie” Polski do wojny przez Ukrainę, mimo braku dowodów potwierdzających takie twierdzenia.

Więcej

Ukraińskie wojsko. Fot. PAP/Vladyslav Karpovych
Ukraińskie wojsko. Fot. PAP/Vladyslav Karpovych

Drony nad Polską wywołały falę dezinformacji. Eksperci zweryfikowali fakty i obalili teorie spiskowe

PAP zdementowała te informacje we wrześniu. Redaktor naczelny miesięcznika „Nowa Technika Wojskowa” Mariusz Cielma powiedział PAP, że choć nominalny zasięg dronów Gerbera wynosi ok. 600 km, po prostych modyfikacjach mogą one pokonywać znacznie większe odległości. Ze zdjęć i komunikatów prokuratury wynikało, że drony, które spadły w Polsce, nie miały głowic bojowych ani aparatury rozpoznawczej, co zmniejszało ich masę i zwiększało zasięg. – Stosowana przez Rosjan głowica o masie ok. 5 kg bywa zastępowana dodatkowymi zbiornikami paliwa, czasem nawet wykonanymi z worków, żeby aparat był lżejszy i mógł przelecieć większy dystans – wyjaśnił Cielma.

Dywersja na torach

W listopadzie pierwsza fala dezinformacji przeszła w drugą, gdy doszło do dwóch ataków dywersji na torach. Podczas pierwszego z nich eksplozja ładunku wybuchowego zniszczyła tor kolejowy, co mogło prowadzić do wysadzenia pociągu. W innym miejscu pociąg z 475 pasażerami musiał nagle hamować z powodu uszkodzonej linii kolejowej.

Więcej

Działania służb przy zniszczonym fragmencie torowiska na trasie Dęblin-Warszawa. Fot. PAP/Przemysław Piątkowski
Działania służb przy zniszczonym fragmencie torowiska na trasie Dęblin-Warszawa. Fot. PAP/Przemysław Piątkowski

Teorie spiskowe po akcie dywersji na torach. Ekspert: brak śladów wybuchu nie oznacza, że nie było eksplozji

Aktywność dezinformacyjna, podobnie jak w poprzedniej fali, miała przede wszystkim na celu przerzucenie odpowiedzialności za dywersję na stronę ukraińską oraz podważenie wiarygodności działań polskich służb bezpieczeństwa. Sugerowano m.in., że PKP mogło być świadome możliwego dywersję, „ostrzeżone” rzekomo przez niemieckie media kilka dni wcześniej, a sam akt miał być jakoby dziełem ukraińskich służb.

W sieci pojawiła się również dezinformacja twierdząca, że za incydentami na trasie Warszawa–Dorohusk stali rzekomi „partyzanci w Polsce”. Według tej narracji ich celem miało być zakłócenie dostaw wojskowych, podważenie morale elit oraz sygnalizowanie sprzeciwu wobec sojuszu z Zachodem.

Więcej

Działania służb przy zniszczonym fragmencie torowiska na trasie Dęblin-Warszawa przy stacji kolejowej w okolicy miejscowości Mika. Fot. PAP/Przemysław Piątkowski
Działania służb przy zniszczonym fragmencie torowiska na trasie Dęblin-Warszawa przy stacji kolejowej w okolicy miejscowości Mika. Fot. PAP/Przemysław Piątkowski

Raport: rosyjska propaganda szerzy narrację o „polskich partyzantach”

Dr Jakub Olchowski z Zespołu Badań Propagandy i Dezinformacji UMCS oraz Instytutu Europy Środkowej powiedział wówczas PAP, że narracje o „polskim ruchu oporu” wpisują się w rosyjskie i białoruskie przedstawienie Polaków jako osoby rzekomo krytykujące własne władze za rusofobię, a w rzeczywistości mające dość Ukrainy i Ukraińców. – Tu mamy do czynienia z prostą kontynuacją tych narracji: że za aktem dywersji stoją Ukraińcy. Treść ta błyskawicznie jest podchwytywana i rozpowszechniana przez różne środowiska, z Konfederacją na czele – zauważył Olchowski.

Dr Agnieszka Lipińska podsumowując obie fale powiedziała PAP, że „zalążki dezinformacji pojawiały się bardzo szybko, a fałszywe treści długo utrzymywały się w sieci”. - Nawet jeśli po dementi następował spadek zasięgu, to informacje nadal były podtrzymywane lub przywoływane przy sprzyjającej okazji – podkreśliła.

Wybory prezydenckie

Kolejna, trzecia fala dezinformacji zalała Polskę przy okazji wyborów prezydenckich.

Według opublikowanego w kwietniu, miesiąc przed wyborami prezydenckimi raportu PAP, Kreml miał dążyć do destabilizacji procesów demokratycznych wspierając konkretnych kandydatów i angażując się w dezinformację. „Dla Rosjan (kampania prezydencka - PAP) to idealna okazja, by wprowadzać chaos i zamieszanie” - ocenił wówczas gen. Waldemar Skrzypczak w Studio PAP.

Więcej

Pałac Prezydencki w Warszawie. Fot. PAP/Albert Zawada
Pałac Prezydencki w Warszawie. Fot. PAP/Albert Zawada

Raport PAP: przed wyborami Polska może stać się celem cyberataków i dezinformacji

Jak wynika z raportu rządowego programu „Parasol Wyborczy” (którego celem była ochrona wyborów prezydenckich 2025), od 1 lutego do 1 czerwca 2025 r. system ARAKIS-GOV (systemem wczesnego ostrzegania o zagrożeniach w sieci) zarejestrował ponad 2,2 mln alarmów o zagrożeniach teleinformatycznych. Z kolei CSIRT NASK zarejestrował dziesiątki zgłoszeń dot. fałszywych SMS-ów (144 zgłoszenia w I turze, 15 w II turze wyborów) oraz naruszeń ciszy wyborczej (115 w I turze, 67 w II turze) i zneutralizował ponad 16 tys. nieautentycznych kont (botów) na platformach Meta, X i TikTok, w tym 169 kont podszywających się pod kandydatów. Narracje dezinformacyjne dotyczyły m.in. podważania wizerunku kandydatów, uczciwości wyborów, obietnic wyborczych czy teorii spiskowych (np. „wariant rumuński”, ingerencja UE, fałszerstwa, wpływ obywateli Ukrainy).

Mimo tych działań, z opublikowanego w czerwcu z badania SW Research dla rp.pl wynika, że 40,1 proc. dorosłych Polaków uważa, że tegoroczne wybory prezydenckie mogły zostać sfałszowane.

Więcej

Wybory prezydenckie (zdjęcie ilustracyjne). Fot. PAP/Tomasz Gzell
Wybory prezydenckie (zdjęcie ilustracyjne). Fot. PAP/Tomasz Gzell

Metody dezinformacji, które pomagają zagranicznym podmiotom ingerować w wybory na świecie

Sektor energetyczny

Czwartą falą dezinformacji był toczący się w cieniu głównych newsów sabotaż informacyjny o sektorze energetycznym. I ten temat dotarł do ogromnej liczby użytkowników - tylko w pierwszej połowie 2025 r. z nieprawdziwymi informacjami na temat energetyki mogło zetknąć się aż 5 mln odbiorców - przekazał minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski podczas wystąpienia w październiku.

„Dezinformacja w obszarze energetyki stanowi realne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa i dla powodzenia transformacji energetycznej” - podkreślił podczas październikowej konferencji minister energii Miłosz Motyka. Szef resortu zaznaczył, że w debacie o energetyce pojawia się mnóstwo fake newsów dotyczących energetyki jądrowej, odnawialnych źródeł energii czy wpływu sieci elektroenergetycznych na życie człowieka.

Energetyczna dezinformacja powróciła także jesienią, gdy odnotowano pojawienie się fałszywych informacji dotyczących kryzysu gazowego w Europie - powielane były m.in. fake newsy, że państwa członkowskie celowo wyłączają dostawy prądu, na co zwrócił uwagę portal Demagog.

Dezinformacje na temat migrantów

Piąta fala dezinformacji koncentrowała się na przedstawianiu migrantów jako zagrożenia dla Polek i Polaków.

W przeciwieństwie do wcześniejszych działań w cyberprzestrzeni – np. podczas naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez drony czy aktów sabotażu na kolei – tym razem nie było jednej głównej kumulacji dezinformacji. Zamiast tego pojawiało się kilka mniejszych fal, rozłożonych na wiele miesięcy, z których zdecydowana większość miała na celu negatywne przedstawienie przebywających w Polsce Ukraińców.

Więcej

Ukraińcy w Polsce (zdjęcie ilustracyjne). Fot. PAP/Paweł Supernak
Ukraińcy w Polsce (zdjęcie ilustracyjne). Fot. PAP/Paweł Supernak

Dezinformacja i stereotypy napędzają krytykę Ukraińców w internecie

Jeszcze w maju, przed wyborami prezydenckimi, raport brytyjskiego Instytutu Dialogu Strategicznego (IDS) ostrzegał, że rosyjska kampania dezinformacyjna nasiliła w Polsce ataki na ukraińskich uchodźców, wzmacniając nastroje antyukraińskie. Fałszywe informacje w mediach społecznościowych uzyskały setki tysięcy wyświetleń.

W październiku przed podobną dezinformacją ostrzegał Sztab Generalny Wojska Polskiego, pisząc w swoim komunikacie o „intensywnej rosyjskiej operacji kognitywnej, mającej na celu niszczenie pozytywnych polsko-ukraińskich relacji emocjonalnych oraz wzbudzanie antyukraińskich nastrojów w Polsce”. W ramach tych działań Moskwa wykorzystywała m.in.: wysyp hejtu i podburzanie wobec Ukraińców w Polsce, ataki w cyberprzestrzeni, podpalenia oraz zakłócenia sygnałów GPS.

Sprawie przyjrzał się także brytyjski dziennik „The Guardian”, który w grudniu opublikował artykuł pt. „Naucz córkę mówić po polsku: Ukraińcy w Polsce spotykają się z rosnącą niechęcią”. Autorzy zwrócili uwagę, że atmosfera wokół obecności Ukraińców w Polsce staje się coraz bardziej napięta, co potwierdzają dane statystyczne. Jak wskazano, jeden z sondaży pokazuje spadek poparcia dla przyjmowania ukraińskich uchodźców z 94 proc. krótko po inwazji Rosji na Ukrainę do 48 proc. obecnie.

Więcej

Relacje polsko-ukraińskie (zdjęcie ilustracyjne). Fot. PAP/Andrzej Lange
Relacje polsko-ukraińskie (zdjęcie ilustracyjne). Fot. PAP/Andrzej Lange

Ekspert: Polacy nie stają się antyukraińscy, rośnie aktywność środowisk czerpiących z tego korzyści

Zdrowie

Ekspertka z NASK zauważyła, że w 2025 r. można było również zaobserwować szóstą falę dezinformacji - w tematyce zdrowotnej. Jak dodała czynnikiem wpływającym istotnie na zwiększenie liczby dezinformacji na ten temat była kwestia edukacji zdrowotnej i szczepionek przeciwko HPV.

- Dezinformacja medyczna wzrasta zwykle na przełomie lutego i marca oraz jesienią, co jest związane z cyklem szczepień przeciwko grypie – tłumaczyła ekspertka – w tym roku kwestia edukacji zdrowotnej jako przedmiotu szkolnego wpłynęła mocno na zwiększone zasięgi dezinformacji medycznej.

Czy poziom dezinformacji będzie wzrastać?

Dr Lipińska została również zapytana o to, czy w 2026 r. skala dezinformacji będzie wzrastać. - Jeśli Akt o Usługach Cyfrowych (DSA) nie będzie respektowany i wprowadzany w poszczególnych krajach, a platformy nadal nie będą samodzielnie dokonywać dużo bardziej skrupulatnej moderacji, to bez dwóch zdań możemy się spodziewać większej skali dezinformacji – zaznaczyła dr Lipińska. Zwróciła również uwagę, że zagrożeniem są fake newsy stworzone z wykorzystaniem sztucznej inteligencji, których również może być więcej w przyszłości.

Według sierpniowego raportu Pew Research Center 85 proc. Polaków uważa dezinformację za zagrożenie poważniejsze niż terroryzm czy choroby, co uplasowało Polskę w czołówce 25 badanych.

- Przy tej skali dezinformacji każda próba uwrażliwienia społeczeństwa albo każda czujność wykazywana przez dużą część użytkowników, jest nadal moim zdaniem niewystarczająca – powiedziała.

Więcej

Dezinformacja (zdjęcie ilustracyjne). Fot. PAP/Jacek Turczyk
Dezinformacja (zdjęcie ilustracyjne). Fot. PAP/Jacek Turczyk

W Polsce obawy przed dezinformacją rosną szybciej niż w innych krajach

Rozmówczyni PAP wyjaśniła, że wiele odbiorców zdając sobie sprawę z zalewu dezinformacji nie poświęca czasu na weryfikację co powoduje, że mimo pełnej świadomości ten odbiorca i tak jakąś dezinformację przejmuje.

Agata Gutowska, Weronika Moszpańska, Błażej Strzelczyk (PAP)

agg/ wm/ bst/ jpn/ grg/

Zobacz także

  • Działania służb przy zniszczonym fragmencie torowiska na trasie Dęblin-Warszawa przy stacji kolejowej w okolicy miejscowości Mika, fot. PAP/Przemysław Piątkowski
    Działania służb przy zniszczonym fragmencie torowiska na trasie Dęblin-Warszawa przy stacji kolejowej w okolicy miejscowości Mika, fot. PAP/Przemysław Piątkowski

    Dywersja na torach. Jest wniosek o czerwoną notę Interpolu

  • Kamil Basaj: walka kognitywna to walka o sposób postrzegania sytuacji [NASZE WIDEO]

  • Działania służb przy zniszczonym fragmencie torowiska na trasie Dęblin-Warszawa przy stacji kolejowej Mika. Fot. PAP/Wojtek Jargiło
    Działania służb przy zniszczonym fragmencie torowiska na trasie Dęblin-Warszawa przy stacji kolejowej Mika. Fot. PAP/Wojtek Jargiło

    Akty dywersji na kolei. Jest decyzja sądu ws. ENA dla dwóch podejrzanych

  •  Działania służb przy zniszczonym fragmencie torowiska na trasie Dęblin-Warszawa przy stacji kolejowej Mika, fot. PAP/Wojtek Jargiło
    Działania służb przy zniszczonym fragmencie torowiska na trasie Dęblin-Warszawa przy stacji kolejowej Mika, fot. PAP/Wojtek Jargiło

    Dywersja na kolei. Jest wniosek w wydanie ENA wobec podejrzanych

Serwisy ogólnodostępne PAP