Sejm debatował nad przepisami antymobbingowymi. Projekt trafił do komisji
Wszystkie kluby w Sejmie, oprócz Konfederacji, opowiedziały się za dalszymi pracami nad rządowym projektem ustawy antymobbingowej. Posłowie podkreślali potrzebę zmian w przepisach, wskazując jednocześnie na interpretacyjne problemy związane z nową definicją mobbingu. Regulacja trafiła do komisji.
W środę Sejm przeprowadził pierwsze czytanie projektu nowelizacji Kodeksu pracy oraz Kodeksu postępowania cywilnego, zwanej także ustawą antymobbingową.
Szefowa MRPiPS Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, przedstawiając projekt podkreśliła, że mobbing to przemoc. - Ośmieszanie, izolowanie, wyzywanie, groźby pojawiające się regularnie w miejscu pracy to nie jest, nie powinno być i nie może być normą. To patologia - wskazała ministra.
Dziemianowicz-Bąk zaznaczyła, że obecna definicja mobbingu jest przestarzała i niezrozumiała. Po zmianach - jak mówiła - definicja mobbingu zostanie uproszczona.
Według propozycji MRPiPS mobbingiem będą zachowania mające charakter nawracający, powtarzający się lub stały, które pochodzą m.in. od przełożonego, współpracownika, podwładnego, pojedynczej osoby bądź grupy.
W projekcie uznano też, że działania te mogą mieć charakter fizyczny, werbalny i pozawerbalny. Uniezależniono również uznanie za mobbing od intencjonalności działania sprawcy lub od wystąpienia określonego skutku. Za mobbing będzie się też uznawać nakazywanie lub zachęcanie do takich zachowań.
- Mobbing, czyli wedle nowej definicji, uporczywe nękanie pracownika, to zjawisko, które ma destrukcyjny, niszczący wpływ na życie zarówno zawodowe, jak i osobiste. Pracownicy doświadczający mobbingu cierpią z powodu rozstroju zdrowia - psychicznego i fizycznego, szczególnie często korzystają ze zwolnień lekarskich. Mobbingowany pracownik jest też znacznie mniej efektywny - zauważyła ministra.
Wskazała też, że pracownik, który doznał mobbingu, otrzyma prawo do ubiegania się u pracodawcy o zadośćuczynienie w wysokości nie niższej niż sześciokrotność minimalnego wynagrodzenia za pracę.
Projekt ustawy antymobbingowej
W dyskusji za dalszymi pracami nad projektem opowiedzieli się PiS, KO, Lewica, PSL, Centrum i Polska 2050. Przeciwko był klub Konfederacji.
Poseł Barbara Bartuś (PiS) podkreśliła, że sam problem mobbingu jest realny i wymaga poważnych rozwiązań. Zaznaczyła jednak, że prawo pracy musi być nie tylko wrażliwe społecznie, ale też precyzyjne, przewidywalne i sprawiedliwe dla obu stron. - A tego w tym projekcie niestety brakuje - oceniła. Bartuś zadeklarowała, że klub PiS jest za dalszymi, pogłębionymi pracami nad projektem wraz z ekspertami, pracodawcami i pracownikami.
W imieniu klubu KO Karolina Pawliczak przekonywała, że sprawniejsze identyfikowanie zjawisk niepożądanych w miejscu pracy może być korzystne zarówno dla pracodawcy, jak i pracownika. Jak zauważyła, projektowane zmiany przepisów stały się niezbędną koniecznością.
Z kolei Agnieszka Kłopotek (PSL-TD) argumentowała, że projekt „porządkuje definicje, doprecyzowuje przepisy i wzmacnia ochronę pracownika”. - To potrzebne, bo dotychczasowe regulacje były zbyt niejasne, zbyt ogólne i po prostu niewystarczające wobec realnych problemów w zakładach pracy - dodała.
Przeciwko projektowi był klub Konfederacji. Poseł Ryszard Wilk ocenił, że choć projekt wynika „z bardzo dobrych intencji, to wydaje się, że idzie po prostu za daleko”. - Nie tylko wzmacnia ochronę pracownika, ale jednocześnie rozszerza i rozmywa definicje mobbingu i dyskryminacji, podnosi ryzyko sporów sądowych oraz dokłada nowe obowiązki i koszty dla firm, także tych najmniejszych oraz wprowadza rozwiązania, które mogą być bardzo podatne na nadużycie - powiedział Wilk.
Barbara Oliwiecka (Centrum) zwróciła uwagę, że propozycja resortu pracy „dużo upraszcza”, dlatego pracodawcy pytają, czy jest ona wystarczająco precyzyjna, bo może to skutkować zwiększoną liczbą postępowań sądowych. - Liczę, że podczas prac komisji będzie okazja, żeby te wszystkie wątpliwości wyjaśnić - powiedziała posłanka.
Poparcie dla projektu zadeklarował także Bartosz Romowicz (Polska 2050) i Marta Stożek (koło Razem), która podkreśliła, że projekt przywraca elementarną sprawiedliwość. „Pracuje się nie po to, by się bać” - dodała Stożek.
Z kolei Jarosław Sachajko (koło Demokracja Bezpośrednia) ocenił, że proponowana definicja mobbingu jest szeroka, co może skutkować sporami interpretacyjnymi.
Katarzyna Ueberhan (Lewica) zwróciła uwagę, że spraw o mobbing w sądach przybywa, a dzięki zmianom w przepisach pracownicy będą lepiej chronieni.
Ministra pracy, odpowiadając na wątpliwości posłów zaznaczyła, że w projekcie wskazane jest także to, co mobbingiem nie jest. - A zatem mobbingiem nie są zachowania incydentalne, nawet wtedy, jeżeli naruszają dobra osobiste pracownika. (...) Mobbingiem nie jest uzasadnione i wyrażone we właściwej formie zachowanie wobec pracownika, w szczególności rozliczanie go z powierzonej pracy lub uzasadniona czy w prawidłowej formie sformułowana krytyka tej pracy - wymieniła szefowa MRPiPS.
Zaznaczyła, że incydentalne zachowania, które naruszają dobra osobiste pracownika, również są nieakceptowalne, ale podlegają ochronie na zasadach ogólnych.
Dziemianowicz-Bąk podkreśliła, że przygotowane zmiany sprawią, że kultura pracy zmieni się na lepsze. - Wedle naszych analiz wdrożenie jasnych, przejrzystych przepisów ograniczy istotnie skalę bezzasadnych, niepotrzebnie toczących się postępowań sądowych - powiedziała.
Wicemarszałek Sejmu Dorota Niedziela poinformowała, że projekt tzw. ustawy antymobbingowej będzie dalej procedowany w Komisji Nadzwyczajnej do spraw zmian w kodyfikacjach. (PAP)
kkr/ dsr/ pak/ kblu/ agz/ mhr/ grg/