Dzień Polski w ogrodach ambasady RP w Pradze
W sobotę w Pradze przedstawiciele poszczególnych regionów uczestniczyli w dziewiątym Dniu Polskim organizowanym w ogrodach polskiej placówki dyplomatycznej. Przez kilka godzin w zamkniętych przez pozostałą część roku ogrodach z ofertą z Polski zapoznało się około 5 tys. osób.
- Przez te lata - w tym roku mamy dziewiątą edycję - udało nam się przyzwyczaić prażan do tego, że w czerwcu organizujemy taki dzień, kiedy się otwierają przepiękne ogrody polskiej ambasady. W tym roku po raz pierwszy na Polskim Dniu prezentuje się województwo warmińsko-mazurskie z bardzo atrakcyjną ofertą aktywnego wypoczynku. Wiadomo. Mazury: rowery, woda, kajaki, przepiękna architektura, historia. To jest niesamowicie inspirujący i ciekawy region - powiedziała współorganizatorka Dnia Polskiego dyrektorka Instytutu Polskiego w Pradze Monika Olech.
Przy stoisku firmowanym przez nowy w ofercie dla gości z Czech region czeka m.in. folder w ich języku, w którym Warmię i Mazury opisują trzy słowa: nieokiełznane, pogańskie i uzależniające. Dla polskiego odbiorcy określenie „pogańskie” może wymagać wyjaśnienia. Jest ono w folderze, który przypomina, że św. Wojciech na misję w Prusach, gdzie został zamordowany, wyruszył ponad tysiąc lat temu z Pragi. Świadectwa o starych Prusach są widoczne w regionie.
Kolejne podróże do Polski
- W okularach rzeczywistości wirtualnej zobaczyłem historię, ale także technikę, o której nie słyszałem. Widziałem Kanał Elbląski. To robi wrażenie i chcę to zobaczyć na żywo - powiedział PAP mieszkaniec Pragi, który w Polsce już był i planuje kolejne podróże.
Zachęty do odwiedzin Polski są różne. Lubelskie kusi np. cebularzami. – Smakuje mi, chociaż dla nas to dziwne połączenie cebula i mak. To nie jest nasz smak – powiedziała Jana, która do ogrodów przyszła z mężem i kilkunastoletnim synem. – Byliśmy już w Polsce przed dwoma laty. Pojechaliśmy nad Bałtyk, może teraz rodzice zdecydują się na inny kierunek. Podoba mi się tamtejsza architektura, historyczne obiekty. To wielki kraj i każdy sobie coś tam znajdzie dla siebie – powiedział PAP najmłodszy członek rodziny poznającej smak cebularza lubelskiego.
- Według danych, które mamy, do Polski w 2025 roku wyjechało ponad 480 tysięcy Czechów, czeskich turystów. W tej statystyce są ujęte przyjazdy z noclegami, ale tylko te w tych większych ośrodkach czy hotelach. Czyli można założyć, że w mniejszych ośrodkach, małych pensjonatach są następne tysiące czeskich turystów. Do tego dochodzą ci, którzy przekraczają granice codziennie, czy to do pracy, na zakupy, na spotkania, ale też turystycznie. Tego statystyki już nie obejmują – powiedział PAP dyrektor oddziału Polskiej Organizacji Turystycznej w Pradze Pavel Trojan.
Trojan zwrócił uwagę, że Czesi znają głównie zachodnią część Polski: Dolny Śląsk, Zachodniopomorskie, Wielkopolskę. - Teraz do promocji włączamy wschodnią Polskę, czyli Warmię, Mazury, Podlasie, Podkarpacie, Lubelskie, Świętokrzyskie. To jest ta droga, żeby Czesi nam nie wyjeżdżali do innych krajów, żeby zostali w Polsce, ale ciągle co roku zobaczyli coś nowego - powiedział Trojan.
Podczas kilku godzin spotkań z Polską w ogrodach ambasady rozbrzmiewały nuty niewielkich kapel górali beskidzkich i pienińskich, ale także całkiem sporej orkiestry z Kopalni Soli w Wieliczce. Z zainteresowaniem wysłuchano wiersza Juliana Tuwima „Lokomotywa”, oczywiście, w czeskiej wersji językowej. Autorem tłumaczenia, które dla pokoleń bohemistów jest jedynym w swoim rodzaju szczytem sztuki translatorskiej, jest wybitny slawista, bohemista, znawca literatury baroku Jacek Baluch. Zmarły w 2019 roku był pierwszym ambasadorem wolnej Polski w Czechosłowacji Vaclava Havla. Okna jego gabinetu w budynku ambasady wychodzą na ogród, w którym teraz „Na dráze stojí lokomotiva”.
Na zakończenie Dnia Polskiego zmieniły się tony i teksty. Z publicznością spotkał się Lech Janerka. Grał i śpiewał stare, nowsze i najnowsze utwory.
Z Pragi Piotr Górecki (PAP)
ptg/ agzi/gn