Edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa. Ekspert ocenia
Decyzja o obowiązkowości edukacji zdrowotnej jest „dość istotna, zwłaszcza w okresie, w którym dyrektorzy m.in. przygotowują arkusze organizacyjne” - ocenił w rozmowie z PAP Nauczyciel Roku 2023 Radosław Potrac, także nauczyciel tego przedmiotu.
Szefowa MEN Barbara Nowacka poinformowała w czwartek, że od nowego roku szkolnego edukacja zdrowotna będzie przedmiotem obowiązkowym, oprócz komponentu dotyczącego wiedzy seksualnej, na który będzie można się zapisać.
Wyjaśniła, że „przedmiot będzie składał się tak naprawdę z dwóch przedmiotów, czyli przedmiotu edukacja zdrowotna takiego, jakim jest, i nieobowiązkowego przedmiotu, który będzie prawdopodobnie około jedną dziesiątą całości przedmiotu dotyczącego wiedzy o zdrowiu seksualnym”. Zaznaczyła, że o tym, czy dziecko będzie uczestniczyło w tej części, zdecydują rodzice.
Edukacja zdrowotna obowiązkowa
O komentarz PAP poprosiła Nauczyciela Roku 2023 Radosława Potraca - nauczyciela historii, a także edukacji zdrowotnej w klasach VII i VIII szkoły podstawowej oraz w klasach licealnych (wcześniej nauczyciela wychowania do życia w rodzinie), nauczyciela wspomagającego w Szkole Podstawowej nr 24 i LO 99 STO w Warszawie.
- Bardzo się cieszę, że podjęto wreszcie jakąś decyzję, bo była odkładana już parę razy. Cieszę się, że jest to decyzja pozytywna – powiedział.
Podkreślił, że edukacja zdrowotna jest przedmiotem, który poza tym, że zastąpił WDŻ, zawiera dodatkowe komponenty, które w „bardziej szczegółowy sposób poruszają kwestie dotyczące np. higieny cyfrowej czy zdrowia psychicznego". - Dają dzieciom nie tylko wiedzę, ale i narzędzia do tego, by wiedziały, gdzie ewentualnie szukać pomocy – argumentował.
Jednocześnie zaznaczył, że decyzja o obowiązkowości przedmiotu jest „dość istotna, zwłaszcza w okresie, w którym dyrektorzy m.in. przygotowują arkusze organizacyjne”.
„Zdrowie seksualne” w edukacji zdrowotnej
Zapytany o nieobowiązkowość komponentu zdrowia seksualnego, Potrac odparł: - Nie mnie komentować decyzje polityczne - a rozumiem, że jest to decyzja polityczna, bo kiedy dzieci chodziły na lekcje WDŻ, to nikomu nie przeszkadzał komponent dotyczący zdrowia seksualnego. Właściwie niewiele się zmieniło w porównaniu z tym, co było wcześniej - a w tej chwili temat stał się kwestią sporną - dodał.
Przekazał, że - jak wynika z jego doświadczenia, po roku nauczania przedmiotu - młodzież korzysta z lekcji „dość chętnie”. - W sytuacji, gdy rozmawia się o sprawach, które są im bliskie albo dotykają ich bezpośrednio, wykazują spore zaangażowanie - powiedział.
Dodał, że pomimo tego, że nieobowiązkowa edukacja zdrowotna odbywała się w późnych godzinach, to był to „dobry czas na budowanie relacji i podsumowanie różnych rzeczy, które się dzieją w ich życiu z wykorzystaniem treści z podstawy programowej”.
Kontrowersje ws. edukacji zdrowotnej
Nauczyciel przyznał, że jeśli chodzi o budzące kontrowersje treści poświęcone m.in. dojrzewaniu człowieka, jest to „najbardziej zaskakujące”, że i tak pojawiają się one w klasie IV szkoły podstawowej. - Mamy cały dział dotyczący organizmu człowieka, również dojrzewania. Są tam głównie terminy medyczne oraz informacje służące wyjaśnieniu zjawisk, które nas dotykają - po to, żeby nie budziły w późniejszym wieku strachu w takich sytuacjach jak np. pojawienie się pierwszej miesiączki - wyjaśnił.
Dodał, że zagadnienia te pojawiają się następnie w klasie VII i chodzi o powtórzenie wiadomości ze „szczegółowym rozwinięciem sfery związanej z dojrzewaniem płciowym i psychicznym”.
- Bardzo jestem zaskoczony tym, że możliwe jest kilkukrotne powtarzanie i rozwijanie z uczniami wiedzy, którą otrzymują na przedmiotach ścisłych, humanistycznych i biologicznych, ale w przypadku edukacji zdrowotnej nie ma takiej możliwości, żeby spróbować zagadnienia poszerzyć - powiedział. - Przypominam, że w okresie rozwojowym, o którym mówimy, możliwość „łączenia kropek” dzięki wielodyscyplinowemu podejściu jest o wiele bardziej skuteczna niż jednotorowa próba nauczania czegokolwiek, więc opór przeciwko temu tym bardziej zastanawia - dodał.
Edukacja zdrowotna, która zastąpiła WDŻ, weszła do szkół w roku szkolnym 2025/2026 jako przedmiot nieobowiązkowy. Nauczana jest w szkołach podstawowych w klasach IV-VIII (w wymiarze jednej godziny tygodniowo w każdej z tych klas, przy czym zajęcia w klasie VIII mają być realizowane tylko w pierwszym semestrze) i w szkołach ponadpodstawowych (w wymiarze jednej godziny tygodniowo przez dwa lata).
Jeden z rozdziałów podstawy programowej w szkołach podstawowych poświęcony jest dojrzewaniu, a w ponadpodstawowych – zdrowiu seksualnemu i to te treści wywołały kontrowersje części społeczeństwa przeciwnej „edukacji seksualnej” w szkole.
MEN w listopadzie 2025 r. podało, że w zajęciach z edukacji zdrowotnej w tym roku szkolnym uczestniczy około 30 proc. wszystkich uprawnionych uczniów. (PAP)
pak/ agz/ ppa/