Eksperci: skutki gospodarcze brexitu negatywne, choć nie doszło do załamania
Po upływie 10 lat od referendum brexitowego większość ekonomistów jest zgodna, że efekty wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej są dla gospodarki Zjednoczonego Królestwa negatywne, nawet jeśli nie nastąpiło nagłe załamanie.
- Po brexicie w świecie wielkiego biznesu dużo trudniej jest przedstawiać argumenty za Wielką Brytanią. Znajduje to odbicie w danych dotyczących inwestycji i handlu - powiedział PAP Peter Foster, redaktor ds. światowego handlu w dzienniku „Financial Times”.
„Opuszczenie największego bloku handlowego na świecie, naszego najbliższego i najbogatszego partnera handlowego, musiało wiązać się z kosztami. Jeśli pojawiły się jakieś szanse stworzone przez mniej uregulowaną i bardziej wolnorynkową gospodarkę, to nie zostały one wykorzystane” - piszą ekonomiści Paul Johnson i Robert Johnson w „Brexit Effect”, opracowaniu wydanym z okazji rocznicy referendum.
„Trwałe obciążenie” - tak wpływ brexitu na brytyjski PKB podsumowuje raport londyńskiego think tanku UK in a Changing Europe. Autorzy doszli do wniosku, że przedreferendalne modele ekonomistów okazały się mniej więcej trafne, a szacowany przyrost PKB na dłuższą metę był mniejszy, niż w scenariuszu, w którym wyjście z UE nie nastąpiło. Piszą oni, że „w literaturze ekonomicznej wyłonił się konsensus", wskazujący na trwałe negatywne skutki brexitu rzędu przynajmniej 2-6 proc. PKB. Think tank przytacza też inne analizy oceniające „brexitowy cios” dla gospodarki na 4-5 proc. PKB.
Z kolei według opublikowanej w tym miesiącu analizy amerykańskiego Narodowego Biura Badań Ekonomicznych (NBER) pod kierownictwem Nicholasa Blooma z Uniwersytetu Stanforda „do końca 2025 roku brexit obniżył brytyjski PKB o 6–8 procent, a jego wpływ narastał stopniowo wraz z upływem czasu".
W zeszłym tygodniu szef Banku Anglii Andrew Bailey stwierdził, że przedreferendalne prognozy Bank Of England ostrzegające przed negatywnym wpływem wyjścia z UE na gospodarkę, okazały się słuszne, a brexit uderzył w poziom aktywności gospodarczej i spowolnił wzrost gospodarczy.
Peter Foster podkreślił, że efektem brexitu było coś, co nazywa „odwróconą umową handlową”, która zamiast likwidowania barier w handlu, przywraca je. - Jeśli zawierasz takie porozumienie ze swoim największym rynkiem, to na końcu staniesz się biedniejszy – stwierdził.
Jego zdaniem trudno zaprzeczać negatywnym efektom takiej umowy. - Nie ma sensu mówić, że nie wierzy się w grawitację w sytuacji, gdy nie możesz się oderwać od ziemi- ocenił Foster, który podczas kampanii referendalnej i negocjacji brexitowych z UE był korespondentem ds. europejskich w konserwatywnym, probrexitowym „Daily Telegraph”.
Raport think tanku Centre for European Reform (CER) z 18 czerwca ocenia, że wyjście Zjednoczonego Królestwa z UE miało zły wpływ na handel. „Szacujemy, że brexit zmniejszył całkowity brytyjski eksport do Unii Europejskiej o około 12 proc., a całkowity import z Unii Europejskiej o około 16 proc.” - piszą autorzy analizy „Koszty brexitu po 10 latach” John Springford i Anton Spisak. „Brexit ograniczył handel w niemal wszystkich sektorach brytyjskiej gospodarki” - oceniają i podkreślają, że eksport dóbr rolniczych ze Zjednoczonego Królestwa do UE zmniejszył się o 29 proc.
Autorzy analizy think tanku UK in a Changing Europe szacują z kolei, że eksport w pobrexitowej Wielkiej Brytanii jest na poziomie o 10-15 proc. mniejszym, niż w przypadku, gdyby w referendum Brytyjczycy powiedzieli brexitowi „nie”. Szacują, że import obniżył się w „podobnym, lub wyższym” stopniu.
Analiza podkreśla, że zmiany mniej boleśnie odczuły duże przedsiębiorstwa, którym łatwiej było zaabsorbować nowe koszty związane z wysyłaniem towarów. To samo wynika z obserwacji Petera Fostera. - Najbardziej ucierpiały małe firmy, gorzej przygotowane do radzenia sobie z dodatkową papierologią – podkreślił dziennikarz „FT”.
Foster dodał, że ogólnie rzecz biorąc, lepiej niż przewidywało to wiele prognoz, poradził sobie sektor usług. - Częściowo dlatego, że słabszy funt uczynił brytyjskie usługi biznesowe, w których Brytyjczycy się specjalizują, bardziej atrakcyjnymi dla amerykańskich firm – podkreślił.
Raport CER nazywa „mieszanym” obraz sektora usług po brexicie. Zwraca uwagę na zmniejszenie się sektora turystyki o 39 proc., ale podkreśla, że „jedynym jasnym punktem” jest kategoria „pozostałych usług biznesowych”, czyli sektora obejmującego prawo, księgowość, inżynierię i badania naukowe, który urósł o niemal 9 proc. „względem scenariusza kontrfaktycznego” czyli tego, co według symulacji wydarzyłoby się bez brexitu. „To sektory, w których Zjednoczone Królestwo ma mocne strony w dużej mierze niezależne od członkostwa w Unii Europejskiej” - czytamy w raporcie.
Są też jednak inne głosy. „W dłuższej perspektywie Zjednoczone Królestwo powinno odnieść znaczące korzyści z wolnego handlu, reform w sprawie regulacji i bardziej liberalnej polityki imigracyjnej – oceniają w książce „Brexit Effect” ekonomiści Patrick Minford i Zhei Zhu.
Andrew Bailey podkreślał z kolei na jesieni 2025 roku, że choć w „dającej się przewidzieć przyszłości” efekt brexitu będzie negatywny, to z czasem pojawić się powinna „pozytywna, choć częściowa, przeciwwaga”. - Jeśli sprawisz, że gospodarka jest mniej otwarta, ograniczy to wzrost, ale w dłuższej perspektywie handel się przystosuje i odbuduje - przewidywał szef Bank of England.
Raport UK in a Changing Europe zastrzega, że analizy skutków gospodarczych wyjścia z UE utrudnia fakt, że niełatwo jest w klarowny sposób oddzielić je od innych wstrząsów: pandemii czy wojny w Ukrainie. - Im dalej jesteśmy od momentu, w którym Zjednoczone Królestwo wyszło z jednolitego rynku, tym bardziej dane się rozmywają – podkreślił Peter Foster.
Rozmówca PAP dodał też, że nie sprawdziły się najbardziej alarmistyczne prognozy przeciwników wyjścia z Unii. - (Brexit) oczywiście nie oznacza, że nagle zgasło słońce, a z biedy wszyscy jedzą tu teraz trawę. Chodzi o to, że jesteśmy biedniejsi niż moglibyśmy być - podsumował.
W referendum brexitowym z 23 czerwca 2016 roku 52 proc. Brytyjczyków opowiedziało się za brexitem, a 48 proc. wybrało pozostanie w UE. Frekwencja wyniosła 72 proc.
Z Londynu Adam Dąbrowski (PAP)
ada/ ap/ ep/