Ekspert: AI może być odpowiedzią na brak pracowników związany z demografią
Sztuczna inteligencja może być odpowiedzią na braki pracowników, które związane są z niżem demograficznym - ocenił w Studio PAP prof. Jan Kozak, dyrektor Instytutu Łukasiewicz - AI. Wzrośnie zapotrzebowanie na specjalistów, którzy potrafią efektywnie wykorzystywać narzędzia AI w pracy - dodał.
Jak zauważył w Studio PAP dr hab. Jan Kozak, prof. Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach i dyrektor Instytutu Łukasiewicz - AI, wiele krajów Europy, w tym Polskę, dotyka problem związany z niżem demograficznym.
Według eksperta sztuczna inteligencja może być odpowiedzią na problem braku pracowników, a nie zagrożeniem dla rynku pracy.
Dodał, że część zawodów opartych na analizie i powtarzalności przestanie być potrzebnych, przez co część pracowników będzie musiała się przekwalifikować. Może to dotyczyć np. zawodu tłumacza.
- My cywilizacyjnie zawsze wypieraliśmy jakieś zawody - zaznaczył. Wyjaśnił, że w przeszłości wysokim popytem i konkurencyjnymi płacami cieszyły się umiejętności kowalskie czy związane z kopaniem studni. Obecnie te zawody już prawie zanikły - mówił ekspert.
Według prof. Kozaka w związku z rozwojem AI pojawią się „nowe przestrzenie” i nowe miejsca pracy. Wzrośnie też zapotrzebowanie na osoby ze specjalistyczną wiedzą, np. z zakresu finansów, ekonomii czy zarządzania, które jednocześnie będą potrafiły efektywne korzystać z narzędzi AI.
- Brakuje nam specjalistów, którzy byliby związani stricte ze sztuczną inteligencją, wiedzieli chociaż w podstawowym zakresie, jak ona działa i umieli ją obsługiwać - ocenił. Dodał, że obecnie powstają kierunki studiów związane ze sztuczną inteligencją, ale skupiają się na szeroko rozumianej informatyce i programowaniu.
- Na Uniwersytecie Ekonomicznym powstał kierunek „sztuczna inteligencja”, ale on nie jest dla informatyków. (...) To są studia wielodziedzinowe, gdzie studenci mogą sobie dobierać później specjalizacje, np. iść w stronę ekonomii, finansów, zarządzania i innych aspektów, ale w zakresie wykorzystania sztucznej inteligencji w swojej późniejszej pracy - mówił.
Wśród przyszłościowych umiejętności dyrektor Instytutu Łukasiewicz - AI wymienił też analizę i przygotowywanie danych wykorzystywanych do trenowania modeli sztucznej inteligencji. Na rynku pracy będą również pożądane osoby, które potrafią obsługiwać centra danych, specjaliści ds. implementacji AI w organizacjach oraz eksperci z zakresu energetyki - wymienił ekspert.
Zdaniem profesora generatywna sztuczna inteligencja nie potrafi myśleć, tak jak to robią ludzie, i „myśleć nigdy nie będzie, bo to jest maszyna”. - Algorytmy nie są osobą, nie potrafią nic robić bez polecenia człowieka - zaznaczył. Wyjaśnił, że obecnie trwają prace nad stworzeniem Ogólnej Sztucznej Inteligencji (Artificial General Intelligence, AGI), czyli technologii, która będzie przekonana, że jest „bytem myślącym”.
- W mojej ocenie stworzenie AGI jest bardzo dalekie, bo musielibyśmy znaleźć sposób, żeby algorytm myślał, że jest świadomy, czyli że podejmuje świadome decyzje, choć w rzeczywistości ich nie podejmuje - wyjaśnił. Dodał, że wynalezienie AGI może być możliwe za ponad 50 lat. Jego zdaniem firmy, które twierdzą, że już zbudowały AGI, stosują chwyty marketingowe i uproszczenia.
Profesor pytany o istnienie bańki spekulacyjnej AI, ocenił, że część firm za szybko wdrożyła sztuczną inteligencję, kierując się modą i przeinwestowała. Wdrażanie AI w organizacji tylko dlatego, że robi to konkurencja, nie ma sensu - wskazał ekspert. Jego zdaniem pierwszym krokiem powinna być diagnoza potrzeb danej firmy i dobranie odpowiednich narzędzi AI pod tym kątem.
- Sztuczna inteligencja będzie się rozwijała, nie mam co do tego wątpliwości. Ale, czy istnieje i czy pęknie bańka sztucznie pompowana na rynkach ekonomicznych? Trudno mi powiedzieć, nie jestem inwestorem - podsumował.
Monika Blandyna Lewkowicz (PAP)
mbl/ mick/ pad/ know/